Cholera, my naprawdę jedziemy po złoto!

Nasi siatkarze odlecieli wczoraj rano do Londynu. Zameldowali się w wiosce olimpijskiej, odpoczywali po podróży, nie trenowali. Jednak od dziś zabierają się do pracy, bo nie da się ukryć, że są nie tylko faworytami do medalu, ale i do złota!

Trener Hubert Jerzy Wagner jadąc na Igrzyska w Montrealu w 1976 roku powiedział: „Interesuje mnie tylko złoto!”. Ktoś zapyta: skąd wiem? Parę lat temu, w jakiś listopadowy wieczór, w telewizji pokazywano powtórkę tegoż finału. A o tych słowach wielkiego trenera wspomina komentator, Wojciech Zieliński (od 2:02):

I słowo stało się ciałem, pokonaliśmy ZSRR w meczu finałowym. Podobne, choć nie tak wyraźne deklaracje ogłasza nasz obecny selekcjoner, Andrea Anastasi, a także jego podopieczni. Mówią, że jedziemy zwyciężać i kolejne takie triumfy zaprowadzą nas do medalu olimpijskiego. Nastawienie psychiczne naszego zespołu jest więc znakomite.

Popieramy je występami na boisku. Co jedziemy na imprezę, to przywozimy medal – pięknie, prawda? Rafał Stec zauważył jeszcze jedną, ciekawą rzecz w trakcie turnieju finałowego w Sofii. Nasz najwybitniejszy trener w historii, słynny „Kat”, o którym była mowa w akapicie drugim, zdobył z polską reprezentacją 5 medali. Andrea w ciagu roku zgarnął 4 i stoi przed dużą szansą na piąty. A przecież w perspektywie jeszcze kilka waznych turniejów…

El Capitano, czyli Marcin Możdżonek stwierdził w jednym z wywiadów, że słynny balon pompowany jest bardzo mocno, ale oni są w bezpiecznej odległości od niego. Nawet, jakby pękł, to im nic nie zrobi, bo, jego zdaniem, zespół jest odporny na presję. No z jednej strony tak, ale z drugiej chyba nigdy w karierach tych zawodników nie było aż tak wielkich oczekiwań w stosunku do nich. Możnaby jednak zripostować, że oni sami na siebie je ściągnęli po tym, co zobaczyliśmy przez ostatnie 12 miesięcy, a zwłaszcza w tegorocznej Lidze Światowej.

Bardzo ważna rzecz, która popchnęła Polaków naprzód, to przełamanie kompleksu Brazylii. I to nie raz, czy dwa, ale cztery na pięć meczów! Już to świadczy o tym, że stoimy naprawdę na wysokim poziomie. Ponadto, trzy kolejne mecze – z Kubą, Bułgarią i USA – na finale World League wygraliśmy bez straty seta! Dla nas to piękna sprawa, ale dla naszych rywali zdecydowanie nie. Ci zaczną nas się teraz bać!

Nie wiemy jedynie, jak prezentujemy się wobec Rosji oraz Włoch, czyli drużyn, z którymi również w ostatnim czasie nie szło nam łatwo. Na dowód wystarczy spojrzeć na ubiegły sezon, w którym potykaliśmy się z nimi w każdym wielkim turnieju. Podczas Ligi Światowej obie te reprezentacje oszczędzały się, nie wytaczały wszystkich armat i nie załapały się nawet do Final Six w Sofii. O tym, jak poradzimy sobie z Italią, przekonamy się dość szybko, bo już w najbliższą niedzielę o 20:45. Na bój z Rosjanami będziemy musieli poczekać. Byłoby pięknie pokonać ich w finale, prawda? Łatwo jest zauważyć, że każda wygrana nad nimi daje nam bardzo wiele satysfakcji, więc czemu nie…

Gdy wymienia się kandydatów do olimpijskiego złota, o nikim innym nie mówi się tak wyraźnie, jak o nas. Są głosy, że ta kadra jest mocna jak jeszcze nigdy w historii. Nasz skład jest tak silny, że zawodnicy wchodzący z ławki nie obniżają poziomu gry naszej reprezentacji, a czasem wręcz podnoszą. Jak nie idzie jednemu, to pójdzie jego zmiennikowi. To właśnie jest cecha drużyny wielkiej. Wygląda na to, że taką właśnie mamy!

Celujemy w złoto i wszyscy o tym wiemy. Aż mi się nie chce wierzyć, że jesteśmy realnymi kandydatami do Mistrzostwa Olimpijskiego. Teraz pozostaje nam już tylko czekać, a potem dopingować z całych sił. I obyśmy 12 sierpnia mieli powody do takiej samej radości, jak 36 lat temu!

Największą kontrowersją w całym turnieju olimpijskim jest to, że jedzie na niego tylko 12 zawodników. Oznacza to, że nie wszyscy będą mieć zmienników, bo w kadrze mamy np. 3 środkowych. A nie daj Boże coś się stanie Krzysiowi Ignaczakowi, i co wtedy?! – Odpowiedź jest prosta: przyjdzie kolej na „strażaka Ruciaka”. Michał ma być takim awaryjnym libero, ale oby nie musiał z tej roli korzystać. Zwracam tylko uwagę na fakt, że taka kwestia powinna być rozwiązana wcześniej i to nie przez reprezentacje, tylko FIVB. No ale jak tam pracują, to wiemy… Na szczęście niedługo ma się to zmienić. Lecz Londyn trzeba będzie przetrwać.


pubsport.pl
Krzysztof Sędzicki

Uczeń I LO w Łodzi. Już jako przedszkolak oglądałem transmisje sportowe w telewizji. Kilka lat pograłem w koszykówkę, ale nie spodobała mi się i już pod koniec gimnazjum przerzuciłem się na amatorską odmianę siatkówki i skoku wzwyż.
Pasjonuję się wieloma dyscyplinami, przede wszystkim piłką nożną, siatkówką, formułą 1 i skokami narciarskimi. Czasami lubię też pooglądać inne sporty, np. koszykówkę, biathlon, tenisa, snookera, darta… Nie ma tygodnia, żebym czegoś nie obejrzał!
Tak, uznawaj mnie za sportowego maniaka! Dobrze mi z tym! W przyszłości chciałbym zostać dziennikarzem – komentatorem sportowym.
Póki co, próbuję swoich sił na kilku frontach – na blogu (sedzik.blox.pl), tele-sport.pl, TakSięGra TV i właśnie tu, na Pubsport.pl, gdzie piszę artykuły, felietony, relacje i robię kilka rzeczy, których nie widać gołym okiem, gdzieś tam „za kulisami”.

http://sedzik.blox.pl