Ciekawe derby, determinacja Lecha i kanonada Legii, czyli 2. kolejka Ekstraklasy

Za nami druga kolejka Ekstraklasy. Znów działo się wiele, głównie za sprawą meczów, które zapowiadały się najciekawiej. Mowa tu o derbach Krakowa oraz rywalizacji Lecha z Lechią. Z kolei na stadionie przy Łazienkowskiej kibice mieli okazję oklaskiwać piękną bramkę Michała Żyry.

Kolejka zaczęła się od starcia dwóch śląskich zespołów. Ruch Chorzów pokonał Piasta Gliwice 2:0. Obie bramki dla „Niebieskich” padły w drugiej połowie. Zdobywali je Eduards  Visnakovs i Michał Efir. Również w piątek oglądaliśmy walkę o prymat w Krakowie. Derby tego miasta nie rozczarowały. Zwłaszcza w pierwszej połowie spotkanie mogło się podobać. Zaczęło się świetnie dla Wisły. Już na początku do siatki trafił Krzysztof Mączyński. Cracovia odpowiedziała trafieniem Mateusza Cetnarskiego, który wykorzystał błąd Arkadiusza Głowackiego. Dobrych okazji nie brakowało, jedną z najlepszych zmarnował zawodnik „Pasów” Miroslav Covilo, który kopnął piłkę nieczysto, ale ta trafiła w słupek i niewiele brakowało, a znalazłaby się w bramce Radosława Cierzniaka. Ostatecznie mecz zakończył się wynikiem 1:1.

W sobotę rozegrano dwa mecze. W Lubinie Zagłębie podejmowało Koronę. Gole Pylypchuka i Przybyły dały kielczanom trzy punkty. To drugie zwycięstwo zespołu z województwa świętokrzyskiego, co sprawia, że Korona dość niespodziewanie zanotowała znakomity początek sezonu. Jednak najciekawszy mecz miał miejsce wieczorem na stadionie w Poznaniu, gdzie Lech rywalizował z Lechią Gdańsk. Gospodarze objęli prowadzenie w pierwszej połowie po strzale Kaspera Hamalainena. Najwięcej emocji było w końcówce. Na kwadrans przed końcem do remisu doprowadził Rafał Janicki. Podopieczni Macieja Skorży wyszarpali zwycięstwo i uniknęli drugiej z rzędu straty punktów. Stało się tak za sprawą Marcina Robaka, który zdobył bramkę w doliczonym czasie po pięknej akcji poznaniaków.

W niedzielę odbyły się trzy spotkania. Do Szczecina przyjechał Śląsk, który z pewnością chciał powetować sobie czwartkowe odpadnięcie z europejskich pucharów. Nie do końca się to udało. Gospodarze objęli prowadzenie po bramce Łukasza Zwolińskiego. Remis drużynie z Wrocławia uratował Robert Pich. Pierwszy mecz po zakończeniu europejskiej przygody rozgrywała również Jagiellonia Białystok. Podopieczni Michała Probierza wygrali z Termalicą Bruk-Bet Nieciecza 2:0 dzięki golom Macieja Gajosa i Patryka Tuszyńskiego. Powrót do dobrej formy potwierdziła w tej kolejce Legia. Po wysokich zwycięstwach nad Śląskiem oraz nad rumuńskim Botosani, tym razem warszawianie rozbili Podbeskidzie Bielsko-Biała aż 5:0. Zaczęło się od samobójczej bramki Bartosza Jarocha. Jeszcze przed przerwą trafili Nemanja Nikolić i Michał Kucharczyk. Po zmianie stron wicemistrzowie Polski zdobyli jeszcze dwie bramki. Pięknego gola strzelił Michał Żyro. Była to ozdoba nie tylko tego meczu, ale całej kolejki. Gracz Legii zdecydował się na strzał z dystansu i umieścił piłkę w okienku bramki „Górali”. W końcówce wynik ustalił Ondrej Duda.

W poniedziałek dokończono kolejkę. Górnik Łęczna podejmował swojego imiennika z Zabrza. Lepsi okazali się gospodarze, którzy prowadzili po golu Kamila Poźniaka. Przed przerwą czerwoną kartką za uderzenie rywala został ukarany Łukasz Mierzejewski z Łęcznej za uderzenie Rafała Kosznika, a ponieważ piłkarz z Zabrza sprowokował rywala, otrzymał żółtą kartkę. Był to dla niego drugi kartonik, więc siły na boisku były wyrównane. Zabrzanie w drugiej części wyrównali dzięki bramce Romana Gergela, ale ostatecznie trzy punkty zostały w Łęcznej. Po wejściu z ławki rezerwowych trafił do siatki Bartosz Śpiączka i zapewnił gospodarzom zwycięstwo 2:1.

Druga kolejka pokazała, że z pewnością w walce o mistrzostwo Polski liczyć się będzie Legia, którą na początku sezonu mocno krytykowano (zresztą słusznie).  Rywalizacja zespołów z Warszawy i Poznania zapowiada się niezwykle ciekawie, a przecież do walki mogą włączyć się także inne drużyny. To fakt, że polskie kluby zbyt szybko odpadają z europejskich rozgrywek, a na spektakularny sukces w pucharach czekamy od dawna, ale rywalizacją na krajowym podwórku, mimo wszystko, interesujemy się każdego roku.

Tabela i terminarz >>

fot. Mateusz Kostrzewa- legia.com


pubsport.pl