Clippers zamykają usta niedowiarkom

W derbach Los Angeles mogliśmy zobaczyć na własne oczy, że w sporcie o zwycięstwie nie decydują Dolary i ilość gwiazd w zespole, a talent i wielkie zaangażowanie. Lakers to synonim bogactwa i gwiazdorstwa w najlepszym wydaniu. To także 16-sto krotni Mistrzowie NBA i obrońcy tytułu z poprzedniego sezonu.  W tym samym mieście i nawet hali swoje mecze rozgrywają Clippers. Do niedawna tylko skromny i jakże pechowy sąsiad LAL. Od pewnego czasu to jednak Kopciuszek NBA zdobywa sobie coraz liczniejsze grono sympatyków właśnie dzięki takim spotkaniom jak to dzisiejsze z Lakers. Wielkie nagromadzenie potencjału młodych zawodników oraz ich pasja i chęć wygrywania zwyciężyły z nieco zmanierowanymi gwiazdorami „Jeziorowców”.

Los Angeles Lakers (30-12) – Los Angeles Clippers (14-25) 92-99

* 5-21 takim bilansem rozpoczęli sezon Clippers. Z kolejnych 13 spotkań wygrali jednak aż 9 i to z nie byle kim. Na rozkładzie mają Lakers, Heat, Bulls, Nuggets i Spurs. Niewykluczone, że przy takiej formie jeszcze w tym sezonie postarają się włączyć do walki o play-offs. Byłby to wyczyn nie lada podopiecznych Del Negro. Przed tym meczem i ośmiu wygranych z ostatnich dwunastu meczów mimo wszystko byłem sceptykiem co do możliwości Clipps. Ten mecz zmienił jednak mój pogląd na ta sprawę. Blake i spółka dojrzewają na naszych oczach, a ewentualny transfer np. Iguodali postawi ten zespół w gronie drużyn z największymi możliwościami rozwoju w lidze, a juz teraz są one ogromne (Bledsoe, Blake, Aminu, Jordan).

* Lakers przerwali swoją serię siedmiu wygranych z rzędu

* Blake po pierwszej połowie miał na koncie zaledwie 2 punkty i na dodatek 2 faule i wydawało się, że przerwie swoją passę 25 spotkań z double-double. Niebawem zanotował trzecie przewinienie i ……….. rozpoczął grę do jakiej nas przyzwyczaił, ale o tym za chwilę ponieważ w trzeciej kwarcie rządził….

* ……… tak, tak oczywiście Kobe (27 pkt., 8-17 FG, 9 zb., 5 ast., 2 prz.). W tym okresie Bryant rzucił 14 punktów i przyczynił się do tego, że LAL prowadzili przed ostatnią odsłoną 71-68. W pewnym momencie lider Lakers przejął spotkanie w taki sposób jak tylko on to potrafi. Zdobył osiem punktów z rzędu i „Jeziorowcy” odskoczyli na kilkanaście punktów (67-55), a Phil Jackson z uśmiechem triumfował na ławce zbyt wcześnie. Dopiero w końcówce tej kwarty Clippers nadgonili trochę co było zapowiedzią ciekawej walki o wygraną.

* Ostatnia kwarta to już popis Griffina. Skrzydłowy Clippers odzyskał wigor w ataku. Trafiał po dunkach i pojedynkach 1 na 1 z Odomem. Głównie dzięki jego grze i trafieniom Erica Gordona (30 pkt, 13-20 FG, 6 ast.) LAC zaliczyli run 23-8 od stanu 73-79 i to Lakers musieli odrabiać straty na co jak się okazało zabrakło juz czasu. W całym spotkaniu rookie zanotował 18 punktów i 15 zbiórek. Pomimo przerwania serii 14 meczów z przynajmniej dwudziestoma punktami podtrzymał passę spotkań z double-double.

* Na kilka sekund przed końcem kiedy wynik był już ustalony podczas walki o zbiórkę po rzucie osobistym przepychać zaczęli się Lamar Odom (10 pkt., 6 zb., 3 blk.) z Griffinem. Do wszystkiego wmieszał się Baron Davis (14 pkt., 8 ast.). Wszyscy trzej zostali odesłani przedwcześnie do szatni, a co najśmieszniejsze najbardziej wybuchowy zazwyczaj Ron Artest (10 pkt., 3-10 FG, 4 FG) wziął się za rozdzielanie agresorów za co w nagrodę …… również mógł szybciej zejść pod prysznic.

enbijejowo.blox.pl


pubsport.pl
gladysh
Student AWF Wrocław, trener piłki nożnej i jej fan. Miłośnik NBA. Prowadzę bloga enbijejowo.blox.pl
http://enbijejowo.blox.pl/html