Co myśli Abramowicz?

Chelsea po minionej kolejce Premier League spadła, kosztem sąsiadów z Emirates, na piąte miejsce w tabeli. Pozycję, która nie daje nawet kwalifikacji do Ligi Mistrzów. Londyńczycy zawodzą, a media coraz głośniej krzyczą, że zwolnienie szkoleniowca Chelsea to kwestia czasu. Abramowicz też z pewnością nie wyobraża sobie The Blues, która miałaby w przyszłym sezonie grać w lidze Europejskiej, a nie w Lidze Mistrzów, gdzie jest jej prawdziwe miejsce.

Najpierw cofnijmy się o kilka miesięcy w tył. Latem na Stamford Bridge trochę się pozmieniało. Przybyło kilka nowych twarzy, ale nie było ich tak dużo jak to było za czasów największej aktywności na rynku Romana Abramowicza. Ale ta najważniejsza zmiana, najistotniejsza, to było przyjście Andre Villasa – Boasa. Trenera młodego, mało doświadczonego, ale mającego bardzo fajne spojrzenie na futbol, jego filozofią jest gra atrakcyjna, często bardzo ofensywna, taka, jaką kibice chcą oglądać najbardziej. W Porto potrafił sprawić, by Smoki grały ofensywnie, skutecznie, poprawnie w destrukcji, dla oka kibica bardzo atrakcyjnie. Wygrał tam w jeden sezon wszystko co miał tylko do  wygrania.

Przed sezonem wydawało się, że wszystko jest pięknie, że Boas zbuduje w Londynie znowu ekipę niezwykle silną, podobną do tej, którą potrafił tutaj  stworzyć jego mentor, Jose Mourinho. Większość od Chelsea oczekiwała dużo, wiele dobrego się spodziewała.

Teraz nad Stamford Bridge zbierają się ciemne chmury, krajobraz Chelsea jest iście ponury. Już nikt nie pamięta sukcesów Boasa w Porto, bliższe nam jest to, co portugalski trener robi w Chelsea.

Chciał Portugalczyk sprawić, by londyńczycy grali ofensywnie, z polotem, pięknem, tak jak w minionym sezonie grało Porto, według jego filozofii futbolu. Szybko jednak okazało się, że Premier League to nie Liga Sagres i tutaj o sukcesy będzie o wiele trudniej. Będzie piekielnie trudno. Od początku bieżącej kampanii Chelsea pragnęła grać ofensywnie, ale od początku popełniała błędy i  głupio traciła punkty. Często wysoko ustawiona defensywa popełniała błędy. Chelsea nie była skuteczna. Boas doszedł do wniosku, że trzeba postawić większy nacisk na defensywę. Teraz Chelsea to nie jest drużyna grająca futbol przyjemny dla oka. Tak, przebłyski się zdarzają, ale rzadko jest tak, że przez większą część meczu londyńczycy grają ładnie, stwarzają sobie sytuację za sytuacją.

The Blues są w tym momencie drużyną wciąż się tworzącą, zgrywającą. To ma być nowa Chelsea. Chelsea Villasa –  Boasa. W drużynie pojawiło się kilka nowych twarzy, jest to inna ekipa niż ta, która była jeszcze nie tak dawno. Apelowałbym o trochę cierpliwości, bowiem Boas chce zbudować tu coś nowego, maszynę, która ponownie zacznie wygrywać i bić się o największe sukcesy na polu krajowym, jak i międzynarodowym, a widać, że szkoleniowiec ten ma jakąś wizję tej ekipy. Oczywiście miejsce w pierwszej czwórce Premier League jest wręcz obowiązkiem Portugalczyka, bo gdyby okazało się, że nie znajdzie się w niej miejsce dla Chelsea to byłaby to wielka plama na wizerunku Andre jako trenera.

Jeszcze słówko o Lidze Mistrzów, gdzie też na rywala trafili wcale niełatwego. Napoli może w Serie A w tym sezonie zawodzi, plasuje się dopiero na siódmej pozycji, ale wiemy, że ta ekipa potencjał ma bardzo wysoki. Świetna trójka w ofensywie (Cavani, Hamsik, Lavezzi) może sprawić defensorom z Londynu sporo kłopotów, ale i obronę w ekipie z Neapolu mają złożoną z całkiem przyzwoitych nazwisk. Tutaj – w Champions League – od Chelsea też na pewno cudów się nie będzie wymagało. Jednak wydaje się, że przejście trudnego rywala z Neapolu, to jednak obowiązek Chelsea,  mistrzostwo stało się już sprawą fikcyjną, nierealną, a dobrym występem w Lidze Mistrzów Boas mógłby nieco uciszyć media, które z każdym kolejnym dniem podają informację, że on lada moment może być zwolniony. Jednak w interesie londyńczyków jest przede wszystkim pierwsza czwórka w Premier League, bo trzeba patrzeć w przyszłość, co z tego jeśli Boas doszedłby z Chelsea w tym sezonie do półfinału Ligi Mistrzów, skoro zająłby  miejsce poza pierwszą czwórką w PL . W następnym sezonie pozostałaby Liga Europy, a to Abramowicza absolutnie nie zadowala. Oczywiście najlepiej dla kibiców Chelsea by było, żeby przyszedł i sukces w LM i pierwsza czwórka w Premier League, ale o to nie będzie łatwo.

Mówię, że potrzeba cierpliwości, ale nie mam absolutnie na myśli tego, że Chelsea może teraz tracić punkty mecz w mecz, bo przy takim stanie rzeczy nawet ten plan minimum nie będzie miał szans powodzenia.

Jednak nasze przypuszczenia są tylko i wyłącznie naszymi przypuszczeniami i najważniejsze jest to, co teraz myśli Abramowicz. Czy on, zawsze głodny sukcesów, trofeów, da Boasowi jeszcze więcej czasu, zaufa mu? Czy może jednak Rosjanin już teraz bardzo poważnie rozważa zwolnienie Portugalczyka?


pubsport.pl
Daniel Flak
Mam czternaście lat. Uwielbiam sport, a w szczególności piłkę nożną, w której zakochałem się oglądając w telewizji Mistrzostwa Świata w Niemczech. Od tego czasu regularnie trenuje i gram w klubie, obecnie w Rakowie Częstochowa. Oprócz tego, wielką przyjemność sprawia mi pisanie o futbolu. W przyszłości chciałbym zostać dziennikarzem sportowym. Prowadzę bloga, na którego serdecznie zapraszam: http://daniel99.blox.pl/html
http://daniel99.blox.pl