Co oznacza wygrany prolog?

Jak zapewne już wiece – Justyna Kowalczyk wygrała prolog Tour de Ski 2011/12. W bardzo emocjonującym biegu na 2,5 km Polka pokonała o przysłowiowy „koński pazur” słynną Norweżkę Maritt Bjoergen. Jakie jest znaczenie tego sukcesu?

Ze sportowego punktu widzenia wydaje się, że jednak niewielkie. Wyniki prologu, uzyskane nań bonifikaty i czasy, mogą mieć dla klasyfikacji końcowej Tour de Ski wartość minimalną. Czymże jest bowiem 2,5 km w porównaniu do 63, które łącznie trzeba będzie przebiec, cóż znaczy 5,3 sekundy przewagi w obliczu godzin, które zawodniczkom przyjdzie jeszcze spędzić na trasie? Niczym poważnym, mrzonką… Dziewięć etapów Tour de Ski 2011/12 to wyzwanie niewyobrażalne i selektywne prawie tak jak zdobywanie Himalajów czy marsz na biegun. Ciężko spodziewać, się, by sprawa wygranej decydowała się do ostatniego metra. Różnice na szczycie Alpe Cermis mogą liczyć się w minutach, kogo obchodziłoby by jakieś 5 sekund.

Tak pewnie myślą norwescy blondyni o zimnych głowach. Tłumaczą sobie, że ten prolog to nic, a Bjoergen ma jeszcze czas na „ogarnięcie” TdS. Idę o zakład – oni są na 99 % procent pewni, że to właśnie ich rodaczka pierwsza doczłapie na metę 9. etapu. Dla nas, fanów Justyny Kowalczyk, dzisiejszy dzień jest jednak świętem. Wielu z nas nie pamięta nawet kiedy Justyna ostatni raz wyprzedziła gwiazdę z Norwegii. Nie stało się to na MŚ w Oslo, gdzie Maritt była bezkonkurencyjna, nie stało się tak podczas zeszłorocznego Tour de Ski, gdzie nie startowała. Chwila szperania w archiwach i otrzymujemy taką oto odpowiedź – 19 marca 2010 roku Kowalczyk wygrała bieg na 2,5 km techniką klasyczną w Falun – druga była jej najgroźniejsza rywalka. Wcześniej, Polka w dramatycznych okolicznościach wyrwała Norweżce złoto na 30 km podczas igrzysk w Vancouver.

Biorąc pod uwagę te dane, można stwierdzić że mentalne, psychologiczne znaczenie dzisiejszego rezultatu jest przeogromne. Wygrać, z kimś, kto prawie 2 lata pozostaje poza naszym zasięgiem – to musi być świetne uczucie. Prolog w Oberhofie (nie Oberstdorfie panowie ze sport.pl) porównałbym do takiego cukierka z rumem w środku. Smakuje słodziutko, od razu robi się cieplej w żołądku i daje „kopa”. Nakazuje sięgnąć po kolejnego. Dziś cukierka zjadła Kowalczyk, okazja na kolejnego już jutro o 14.15 w biegu na 10 km techniką klasyczną.

KLASYFIKACJA I TERMINARZ Tour de Ski 2011/12


pubsport.pl
Damian Ślusarczyk
29 lat, wychowany pod Kielcami, mieszka w Manchesterze, PubSport.pl z małymi przerwami ogarnia od 8 lat. Stale udowadnia, że jest w stanie znaleźć "coś" ciekawego w każdej dyscyplinie sportu. Obserwuj mnie na Twitterze
http://www.pubsport.pl/