Co powinno być zrobione na Anfield

Liverpool walczy o honor w tym sezonie w Lidze Europejskiej, bo szanse na bycie ważną figurą w Premier League w tym roku już stracił. Kibice „The Reds” zastanawiają się, co jest potrzebne drużynie, aby ta w kolejnym sezonie znów walczyła o najwyższe cele.

Zatrzymać Reinę

Wielu fanów swoje nadzieje z udanym przyszłym rokiem wiąże z pozostaniem Pepe Reiny. Hiszpan od wielu lat jest pewnym punktem między słupkami i nie raz ratował już skórę drużynie. Ostatnio jednak głośno mówi się o zainteresowaniu Arsenalu i planowanych dużych ofertach za tego piłkarza. Czy Liverpoolowi uda się go zatrzymać? I czy wreszcie sam Hiszpan będzie tego chciał? Nie tak dawno przecież Reina wypowiadał się, że niezbyt podoba mu się polityka transferowa władz klubu.

Pod ten punkt można też podpiąć nadzieje kibiców na utrzymanie dotychczasowych obrońców w składzie. Mimo trochę nierównej formy, wiele osób wierzy jeszcze w talent Aggera i Skrtela i chciałoby ich widzieć jako mur swojej jedenastki w kolejnych miesiącach. Krótko mówiąc, fani chcą, aby szkielet drużyny był budowany od defensywy i zatrzymanie dotychczasowych kręgów uważają za kluczowe.

Sklonować Gerrarda

Steven Gerrard od lat ma problemy ze zdrowiem. Gdy tylko może grać to i cała drużyna prezentuje się lepiej i ma większe szanse na punkty. Często jednak Anglika coś z gry wyłącza i wtedy w Liverpoolu mają problem. Kolejni trenerzy próbują coś z tym robić, ale na razie bez większych efektów. Po odejściu Xabiego Alonso nie ma już w składzie nikogo, kto byłby w stanie brać ciężar rozgrywania na siebie, gdy kapitan drużyny leczy się lub odpoczywa.

Wiele osób wierzy, że jeden dobry transfer mógłby rozwiązać te problemy. Ostatnio na pierwszym planie jest wyróżniający się na tle kolegów z Blackpool Charlie Adam. Poluje na niego jednak sporo ekip z Premier League i nie wiadomo, czy akurat Liverpoolowi uda się go skusić. Kibice widzą w nim odpowiednią postać do środkowej linii. Przy odpowiedniej taktyce, Adam-Gerrard-Meireles mogliby rzeczywiście stanowić nową potężną siłę w lidze. Ale czy to trio pojawi się razem na boisku w tych samych koszulkach nie wiadomo. Niektórzy bywalcy Anfield Road podkreślają też brak klasowego skrzydłowego w stylu Ashleya Younga z Aston Villi. Mnie to z kolei śmieszy, bo klasowy Babel nie mógł się przebić do jedenastki przez kilka lat. Skrzydłowego więc „The Reds” raczej nie potrzebują.

Ciekawy wniosek

Intrygujące, że po zimowym oknie transferowym nie słychać wśród fanów opinii, że potrzebny jest jeszcze klasowy snajper. Nikt nie tęskni za Torresem, wszyscy tylko zastanawiają się jak właściwie wykorzystać potencjał Suareza i Carrolla. Jeszcze pół roku temu byłoby to nie do pomyślenia. Nikt nie wierzyłby, że wspomniani gracze są w stanie zastąpić Mistrza Świata.

To nasuwa ciekawy wniosek. Kilka miesięcy temu Torres znaczył tyle na Anfield Road, co dzisiaj Reina znaczy na bramce, Skrtel dla obrony, a Gerrard w pomocy. Czy strach przed ich odejściem nie jest więc czasem nieuzasadniony? Przecież może się okazać, że w zastępstwie za tych graczy do Anglii przyjdzie ktoś inny, równie dobry. Kto wymaże z pamięci te nazwiska równie dobrze jak duet Suarez-Carroll zrobił z Torresem.

Czego według Was brakuje Liverpoolowi, aby wrócić na szczyt?


pubsport.pl