Copa America 2011 w skrócie.

Copa America 2011 powoli zaczyna się rozkręcać. Do zakończenia fazy grupowej pozostały jeszcze tylko dwa spotkania w grupie B.

Grupa B, w której bezdyskusyjnym faworytem miała być ekipa Canarinhos, a w rolę outsidera wcielić się mieli gracze Wenezueli doskonale obrazuje dotychczasowy przebieg turnieju.
Po dwóch kolejkach zupełnie nieoczekiwanie jej liderem jest teoretycznie najsłabszy zespół dowodzony przez 38-letniego Cesara Alejandro Fariasa Acostę, który już w swoim pierwszym spotkaniu był sprawcą ogromnej sensacji remisując bezbramkowo z Brazylią.
W kolejnym występie Wenezuelczycy znów wszystkich zaskoczyli, tym razem wygrywając 1:0 z teoretycznie silniejszym Ekwadorem, po bramce Cesara Gonzaleza (28, Club de Gimnasia y Esgrima La Plata) strzelonej z podania Nicolasa Fedora Floresa Miku (25, FC Getafe).
Co ciekawe było to jedyne jak na razie spotkanie w Grupie B zakończone innym rezultatem niż remis. Podział punktów nastąpił zarówno w konfrontacji Ekwadoru z Paragwajem (0:0) jak również Paragwaju z Brazylią (2:2).
Do zakończenia pierwszej fazy w grupie B pozostały zatem konfrontacje Wenezueli (4 pkt) z Paragwajem (2 pkt) oraz Brazylii (2 pkt) z Ekwadorem (1 pkt), których wyniki mogą jeszcze sporo namieszać w tabeli.
Teoretyczne szanse na awans mają wciąż wszystkie cztery zespoły, choć najmniejsze za sprawą najskromniejszej zdobyczy punktowej oraz siły ostatniego rywala ma Ekwador. Wenezueli wystarczy natomiast remis z Paragwajem, który z pewnością zrobi wszystko by zgarnąć 3 punkty zapewniające awans do ćwierćfinałów.

TABELA GRUPY B:

1. Wenezuela – 2 mecze – 4 pkt

2. Brazylia – 2 mecze – 2 pkt

3. Paragwaj – 2 mecze – 2 pkt

4. Ekwador – 2 mecze – 1 pkt

Zakończyła się już natomiast rywalizacja w grupie A, w której także nie obyło się bez niespodzianek.
W grupie tej obok gospodarzy turnieju, a więc naszpikowanej gwiazdami drużyny Argentyny znalazły się także Kolumbia, Kostaryka i Boliwia.
Dość nieoczekiwanie do ćwierćfinałów z pierwszego miejsca awansowała drużyna Kolumbii. Zwycięstwa z Kostaryką (1:0 po bramce Adriana Ramosa z Herthy Berlin) oraz Boliwią (2:0 po golach swojej największej gwiazdy Radamela Falcao) i bezbramkowy remis z ekipą Albicelestes zapewniły podopiecznym Hernana Gomeza zwycięstwo w grupie A.
Z drugiego miejsca awansowała Argentyna, której wyniki jednak do tej pory nie powalają na kolana, a wręcz są źródłem fali zasłużonej krytyki. Najpierw remis w meczu otwarcia z Boliwią (1:1 po wyrównującym golu rezerwowego Sergio Aguero), a następnie bezbramkowy wynik w starciu z Kolumbią sprawiły, że na drużynę Sergio Batisty spadły zewsząd cierpkie słowa. Ostatnie grupowe spotkanie z Kostaryką mimo zdecydowanej wygranej 3:0 (2 bramki Aguero, 1 gol Di Marii i 2 asysty Messiego) poza tym, że zapewniło gospodarzom turnieju awans z drugiego miejsca, na niewiele się zdało w kontekście plamy jaką dali w dwóch pierwszych meczach.
Na trzeciej pozycji z dorobkiem 3 punktów (2:0 z Boliwią) rywalizację w grupie A zakończyła reprezentacja Kostaryki, która by awansować do ćwierćfinałów musi liczyć na zwycięstwa Brazylii i Wenezueli we wspomnianych już ostatnich spotkaniach w grupie B. Szanse ekipy Ricardo La Volpe wynikają z regulaminu rozgrywek, według którego awans do fazy play-off uzyskają drużyny z miejsca pierwszego oraz drugiego w każdej z trzech grup i dwie ekipy z najlepszym bilansem, które zakończą fazę grupową na trzeciej lokacie.

TABELA GRUPY A:

1. KOLUMBIA – 3 mecze – 7 pkt

2. ARGENTYNA – 3 mecze – 5 pkt

3. Kostaryka – 3 mecze – 3 pkt

4. Boliwia – 3 mecze – 1 pkt

W najbardziej wyrównanej grupie C rywalizowały ze sobą drużyny Urugwaju, Chile, Meksyku i Peru. Tu również zgodnie z duchem tej edycji imprezy nie mogło zabraknąć niespodziewanych rozstrzygnięć.
Już w pierwszej kolejce jeden z faworytów turnieju czyli Urugwaj nieoczekiwanie podzielił się punktami z teoretycznie najsłabszą drużyną w grupie za jaką uchodziło Peru (1:1). Drugi mecz w tej grupie pomiędzy Chile i Meksykiem zakończył się zwycięstwem 2:1 ekipy prowadzonej przez argentyńskiego szkoleniowca Claudio Borghiego. W drugiej kolejce doszło do kolejnej niespodzianki za sprawą podopiecznych Sergio Markariana. Po remisie w pierwszej kolejce z czwartą reprezentacją globu, w następnej Peru pokonało 1:0 Meksyk, a drugiego gola w tegorocznym Copa strzelił Paolo Guerrero (27, Hamburger SV). W drugim meczu nastąpił podział punktów pomiędzy Chile i Urugwajem (1:1), co niespodziewanie ustawiło w świetnej sytuacji Peruwiańczyków. Otóż drużyna Markariana mimo porażki w ostatnim spotkaniu fazy grupowej z Chile (0:1) oraz zwycięstwa Urugwaju z ekipą Meksyku (1:0) zajęła ostatecznie trzecie miejsce w grupie i z dorobkiem 4 pkt zapewniła sobie awans jako jedna z dwóch najlepszych drużyn jakie uplasują się na podium w swoich grupach.

TABELA GRUPY C:

1. CHILE – 3 mecze – 7 pkt

2. URUGWAJ – 3 mecze – 5 pkt

3. PERU – 3 mecze – 4 pkt

4. Meksyk – 3 mecze – 0 pkt

Kolumbia, Argentyna, Chile, Urugwaj i Peru – już są w ćwierćfinałach. Wenezuela, Brazylia, Paragwaj i Ekwador – ciągle są jeszcze w grze o fazę play-off. Kostaryka z kolei musi czekać na rozstrzygnięcia w grupie B.

Największą niespodzianką in minus jest bez wątpienia postawa Brazylijczyków. Negatywnie należy także ocenić postawę reprezentacji Meksyku, którą jednak może usprawiedliwiać fakt, że po zwycięstwie w czerwcowym turnieju Gold Cup 2011 na Copa America przyjechała bez swoich czołowych zawodników. Poniżej oczekiwań spisują się również gospodarze, którzy dosyć powoli nabierają rozpędu, a w ćwierćfinale będą musieli stawić czoła Urugwajowi.

Na miano zaskoczenia in plus najbardziej zasługują zespoły Peru i Wenezueli, która nawet gdyby nie wywalczyła jednak awansu, to i tak świetnie zaznaczyła swój udział w imprezie.

Zawodzą póki co największe gwiazdy. Gospodarzy nieoczekiwanie nie prowadzą od zwycięstwa do zwycięstwa ani Leo Messi, ani Gonzalo Higuain. W zespole Canarinhos rozczarowują jak na razie wszyscy.

Najskuteczniejszym zawodnikiem z trzema strzelonymi bramkami jest Sergio Aguero (Argentyna). Po dwa gole strzelili dotychczas Radamel Falcao (Kolumbia), Paolo Guerrero (Peru) i Alvaro Pereira (Urugwaj).

Na próżno jest wśród strzelców szukać nazwisk Diego Forlana, Edinsona Cavaniego, Humberto Suazo, Matiasa Fernandeza, Neymara, Alexandre Pato, Robinho, Carlosa Teveza, Diego Milito, Ezequiela Lavezziego, Lionela Messiego czy Gonzalo Higuaina.

Poziom rozegranych dotychczas spotkań również nie zachwycił.

Wszystkie te zjawiska są jednak dosyć charakterystyczne dla tego etapu rozgrywek. To od fazy pucharowej impreza powinna nabierać prędkości, a największe światowe gwiazdy strzelać bramki decydujące o kolejnych awansach oraz medalach.

Oby ta ostatnimi czasy powszechna reguła sprawdziła się także w tej edycji Copa.


pubsport.pl