Coś nie zagrało, rozluźniliśmy się?

Po cudownej wygranej z Brazylią, na polskich siatkarzy przyszedł kolejny mecz. Tym razem stanęliśmy na przeciwko Finlandii, która dzień wcześniej szybko uległa Kanadzie. Miały być trzy punkty, a skończyło się z jednym…

Zastanawiam się nad przyczyną tej porażki. Czy była ona wynikiem zmęczenia ciężkim bojem 24 godziny wcześniej? A może po prostu zadziałała psychika – w świadomości naszych zawodników zrodziła się myśl w stylu: „pobiliśmy Brazylię, to już nam nikt nie podskoczy”. Przez blisko 150 minut meczu Polska – Finlandia w Kanadzie wpadł mi do głowy jeszcze jeden wariant: to reprezentacja Finlandii zaprezentowała się o niebo lepiej niż w trakcie starcia z gospodarzami! Myślę, że do prawdy doszlibyśmy po zsumowaniu wszystkich wyżej wymienionych czynników.

Kapitalnie dysponowany był nasz dobry znajomy z PlusLigi – Antti Siltala, także Mikko Oivanen a przede wszystkim Olli-Pekka Ojansivu. 24-letni atakujący Awtomobilistu Sankt Petersburg nękał nas praktycznie w każdym elemencie. Zdobył tyle punktów, że w przeliczeniu wyszedłby więcej niż cały wygrany set. Zaś wszystkie piłki prawie jak na srebrnej tacy podawał kolegom Eemi Tervaportti. Fiński rozgrywający zrobił na mnie duże wrażenie. Nasi blokujący musieli się przez niego sporo nabiegać. Ponadto Suomi świetnie spisywała się w obronie, dzięki czemu nasi mieli problemy ze skończeniem pierwszej piłki. I tak oto znaleziono receptę na reprezenację Polski.

Tym razem od początku wyszedł Jakub Jarosz, ale jak się potem okazało, wypadł znacznie gorzej od swojego zmiennika, Zbigniewa Bartmana. Zibi – podobnie jak dzień wcześniej – był bardzo naładowany, chciał grać, chciał atakować. Jego siła potrafiła złamać (przynajmniej na chwilę) świetną defensywę rywali. Do pewnego momentu skuteczny był również Michał Winiarski, ale potem jakoś przygasł.

Tego dnia okazaliśmy się zwyczajnie gorsi od Finów. Sił wystarczyło na dwa pierwsze sety. Gdyby udało się wygrać zaciętą końcówkę, to prawdopodobnie bylibyśmy teraz liderami naszej grupy. Czwarty jeszcze był takim zrywem, ale nie wpłynął odpowiednio na kolejną partię. Nadzieje wróciły, ale po nienajlepszym wejściu w tie-breaka zacząłem się godzić z wizją porażki.

Ostatecznie doszło do tego, że spotkanie w nocy z niedzieli na poniedziałek – Kanada – Polska będzie meczem o zwycięstwo w turnieju w Toronto. Przez to ciekawie zapowiada się także spotkanie wcześniejsze, pomiędzy Brazylijczykami a Finami. Z perspektywy widowiska to wspaniale, że dochodzi do takich roztrzygnięć, ale my, kibice reprezentacji Polski wolelibyśmy „z góry” przypartywać się, jak biją się „tam niżej”. Ta noc będzie ciężka do zarwania, ale chyba nie mam wyboru, trzeba będzie to zobaczyć!


 MUNDIAL ROSJA 2018 >>

TERMINARZ | DRABINKA | SKŁADY | GRUPY I WYNIKI

Krzysztof Sędzicki
Uczeń I LO w Łodzi. Już jako przedszkolak oglądałem transmisje sportowe w telewizji. Kilka lat pograłem w koszykówkę, ale nie spodobała mi się i już pod koniec gimnazjum przerzuciłem się na amatorską odmianę siatkówki i skoku wzwyż. Pasjonuję się wieloma dyscyplinami, przede wszystkim piłką nożną, siatkówką, formułą 1 i skokami narciarskimi. Czasami lubię też pooglądać inne sporty, np. koszykówkę, biathlon, tenisa, snookera, darta... Nie ma tygodnia, żebym czegoś nie obejrzał! Tak, uznawaj mnie za sportowego maniaka! Dobrze mi z tym! W przyszłości chciałbym zostać dziennikarzem - komentatorem sportowym. Póki co, próbuję swoich sił na kilku frontach - na blogu (sedzik.blox.pl), tele-sport.pl, TakSięGra TV i właśnie tu, na Pubsport.pl, gdzie piszę artykuły, felietony, relacje i robię kilka rzeczy, których nie widać gołym okiem, gdzieś tam "za kulisami".
http://sedzik.blox.pl