Coś się kończy, coś się zaczyna…

Tytuł zbioru opowiadań Andrzeja Sapkowskiego idealnie pasuje do sytuacji, w jakiej teraz się znajduję jako sportowy maniak. Za nami sezon zmagań skoczków narciarskich, a obecnie trwa już pierwszy weekend wyścigowy Formuły 1. Jaki to może być sezon w królowej sportów motorowych?

Dla większości polskich kibiców będzie to sezon, który raczej zostanie puszczony w niepamięć. Nie będzie Roberta Kubicy, więc póki co przygaśnie ten wielki szał na ścigające się bolidy. Na szczęście telewizja Polsat ma zamiar pokazać wszystkie wyścigi i kwalifikacje w otwartym kanale. Przypomnę odpowiedź na mojego maila z 14 lutego 2011:

Witamy,
Strategia transmisji F1 w najbliższym sezonie nie zmienia się. Tak więc kwalifikacje oraz wyścigi główne będą pokazywane na kanale otwartym równolegle z transmisją w Polsacie Sport Extra, gdzie będzie można zobaczyć także sesje treningowe.
Pozdrawiamy
Dział kontaktów z widzami

Sezon 2011 w F1 będzie wielkim testem dla wszystkich polskich fanów tego sportu. Okaże się po oglądalności (zwłaszcza tych Grand Prix, które będą rozgrywane o poranku – Australia, Chiny, Japonia, Korea), jak bardzo Polacy czują zamiłowanie do tego sportu. Od siebie mogę powiedzieć, że bez względu na wszystko, zamierzam obejrzeć cały sezon. Robert Kubica jakby „wprowadził” mnie do tego świata. Już pod koniec 2008 roku powiedziałem sobie, że nawet, jeśli nasz kierowca nie będzie jeździł w wyścigach, to Formułę 1 będę oglądał. Bo naprawdę warto spojrzeć czasem na to od innej strony niż tylko Robert, Robert i Robert.

Zapowiada się piękny sezon. Jak zawsze zresztą. Poza czołówką z poprzedniego sezonu – Red Bull, McLaren, Ferrari, zespół Lotus Renault wygląda na bardzo mocny. Indywidualnych faworytów nie chcę wskazywać, gdyż mamy tyle zmian, że to zadanie jest bardzo trudne. Dopiero po 2-3 wyścigach będzie można ewentualnie stawiać pierwsze prognozy. Jeśli chodzi o kibicowanie, to będę trzymał kciuki głównie za Marka Webbera. Powód napisałem w facebookowym konkursie Przeglądu Sportowego i udało mi się wygrać album „Formuła 1 2010/2011 – Kronika Ścigania”:

„Adrian Newey znów skonstruował znakomity bolid, więc Australijczyk (podobnie jak Vettel) będzie miał dużą szansę. Stawiam na niego, bo ciężko pracował, by dojść do formuły 1, ciągle ma pecha (np. przegrane Mistrzostwo w zeszłym sezonie), więc limit blędów i niepowodzeń wykorzystał i pora na wielkie wynagrodzenie za ten cały trud. Poza tym jest barwną, sympatyczną postacią, także poza torem.”

Nie zapominajmy jednak o pozostałych kierowcach, bo biorąc pod uwagę zmiany, jakie nastąpiły w regulaminie na ten rok, możemy mieć kilka niespodzianek. Do najważniejszych należy zmiana dostawcy opon z Bridgestone na Pirelli. Podobno nowe gumy szybciej się zużywają, co zmusi zawodników do większej ilości pit stopów w wyścigu.

Powróciła zasada 107% (znalazła zastosowanie już w pierwszych kwalikacjach sezonu), która mówi, że aby znaleźć się w wyścigu, należy uzyskać czas szybszy niż 107% rezultatu zwycięzcy sesji. A zatem sesja kwalifikacyjna ponownie ma „poprawne” znaczenie, bo trzeba walczyć, by w ogóle zakwalifikować się do niedzielnego wyścigu.

Zakazano używania słynnego kanału F oraz podwójnego dyfuzora, czyli rewelacji technicznych dwóch poprzednich sezonów, ale za to można używać systemu KERS i ruchomego tylnego skrzydła. Niby wszystko fajnie, ale przepisy mówiące o korzystania z niego w wyścigu są kontrowersyjne. Albo walczymy, albo nie! Przyznam szczerze, że podczas dzisiejszych kwalifikacji ciągle patrzyłem na te tylne spojlery u samochodów i dość zabawnie to wygląda.

Dzięki tym wszystkim zmianom, kwalifikacje mają być mniej ważne od wyścigów i więcej roztrzygnięć ma mieć miejsce podczas wyścigów. Jednakże już widać, że McLareny i Red Bulle trochę uciekły konkurencji. Pamiętajmy, że bolid szybki, niezawsze jest niezawodny. W ubiegłym sezonie zdarzało się, że Czerwone Byki przedwcześnie kończyły wyścigi ze względu na awarie techniczne.

Tak więc nie pozostaje nic, tylko czekać na weekendy z F1 i emocjonować się nimi. Naprawdę nie jest szkoda wstawać tak rano (pomimo zmiany czasu!), uwierzcie mi. Jeśli ktoś rzeczywiście uwielbia ten sport, to będzie się w tym sezonie świetnie bawił tak, jak w każdym innym, choć myślę, że będzie też wyczekiwał powrotu Roberta Kubicy. No to co? Jedziemy!

 


pubsport.pl
Krzysztof Sędzicki
Uczeń I LO w Łodzi. Już jako przedszkolak oglądałem transmisje sportowe w telewizji. Kilka lat pograłem w koszykówkę, ale nie spodobała mi się i już pod koniec gimnazjum przerzuciłem się na amatorską odmianę siatkówki i skoku wzwyż. Pasjonuję się wieloma dyscyplinami, przede wszystkim piłką nożną, siatkówką, formułą 1 i skokami narciarskimi. Czasami lubię też pooglądać inne sporty, np. koszykówkę, biathlon, tenisa, snookera, darta... Nie ma tygodnia, żebym czegoś nie obejrzał! Tak, uznawaj mnie za sportowego maniaka! Dobrze mi z tym! W przyszłości chciałbym zostać dziennikarzem - komentatorem sportowym. Póki co, próbuję swoich sił na kilku frontach - na blogu (sedzik.blox.pl), tele-sport.pl, TakSięGra TV i właśnie tu, na Pubsport.pl, gdzie piszę artykuły, felietony, relacje i robię kilka rzeczy, których nie widać gołym okiem, gdzieś tam "za kulisami".
http://sedzik.blox.pl