Coście uczynili? Przed siatkarskim mundialem

„Narzekamy na wszytko, ale i tak oglądamy” napisał dziś na Twitterze nasz stary dobry znajomy Krzysztof Sędzicki. Ma rację – siatkarski mundial oglądaliśmy i oglądać będziemy, bo jesteśmy maniakami sportu, ale atmosfera jaka wytworzyła się wokół turnieju Włochy/Bułgaria 2018 jest bardzo kiepska. 

Pewnie nie zwracalibyśmy na to wszystko tak bacznej uwagi, gdyby nie to co działo się cztery lata temu. Przypomnijmy, że Polska zorganizowała wówczas fantastyczne mistrzostwa, które dodatkowo wygrała nasza reprezentacja. Na trzy tygodnie kraj wpadł w siatkarski amok, z którego nie dał rady wybudzić go nawet prezes Solorz, słynnym zakodowaniem transmisji. Radziliśmy sobie jak mogliśmy, by tylko móc podziwiać zwycięski marsz ekipy Stephane Antigi do upragnionego złota. Hale pękały w szwach, podobnie jak salony w mieszkaniach szczęśliwych posiadaczy pakietu Polsat Volleyball. Średnia widownia w domu moich rodziców (pokój 5,5×5 m) wynosiła wówczas 9,5 osoby.

Te wspomnienia u mnie i zapewne u wielu innych osób, wciąż są żywe. Miało to w sobie pierwiastek magiczny i chciałoby się powtórki. Ale jej nie będzie i nie mówię tutaj o aspektach sportowych. Wierzę w zespół Vitala Heynena, ale nie śledzę ostatnio siatkówki tak uważnie, by móc coś sensownego o tym napisać. Mogę natomiast poruszyć temat organizacji i promocji turnieju.

TERMINARZ I WYNIKI MŚ SIATKARZY 2018 >>

Siatkarze i ich najzagorzalsi fani czasem wyciągają ręce po status „sportu numer jeden w kraju”. Ten rok pokazuje jak absurdalne są to żądania. Mundialem piłkarskim żyliśmy długo przed i długo po, nawet gdy Polska pożegnała się z turniejem. O mundialu siatkarskim nie wiemy praktycznie nic. Niewiele zrobiono, żeby startujące mistrzostwa wypromować. Na pewno nie będzie już siatkoszału, raczej na pewno włosko-bułgarska impreza nie wyjdzie poza spore grono siatkarskich kibiców. Nie obudzi rzeszy „Januszy” i „Grażyn”, a TVN24 nie pokaże, czy „siatkarze zjedli już śniadanie”. Nie mówiąc już o tym, czy umyli ręce przed posiłkiem. Medialnie siatkarski mundial ledwo istnieje, nawet pomimo tego, że już nie będzie problemu z transmisjami – mecze naszych pokaże TVP, a resztę Polsat Sport.

Druga sprawa to organizacja zawodów. Kto wie, że turniej trwa już od niedzieli? W pierwszym dniu odbyły się dwa mecze, przez kolejne dwa… zero. Włosi i Bułgarzy już otworzyli zawody, ale resztę trzymali w blokach startowych do środy. Żeby było śmieszniej – oba mecze otwarcia odbyły się o tej samej porze. Ktoś powie to szczegół, ale dla mnie dowód, że współpraca między FIVB a dwoma krajami gospodarzami nie jest zbyt dobra. Na domiar złego innych błędów, nieporozumień i niedociągnięć wypłynęło już o wiele więcej niż rozegrano dotąd setów. Bus do hotelu odjeżdża trenera – odhaczone. Składy ekip opublikowane 24h przed pierwszą kolejką – odhaczone. Kłopoty z parkietem na hali meczowej – odhaczone. zapomniana przerwa techniczna w meczu otwarcia – odhaczona. No i oczywiście majstrowanie przy formacie turnieju – odhaczone z wielką satysfakcją.

Wszystko to doskonale zostało podsumowane w tym wpisie:

W środę wieczorem na szczęście zejdzie to trochę na boczny tor, stanie się tylko śmieszną ciekawostką. Zacznie się prawdziwa gra w tę piękna dyscyplinę. Polska drużyna spotka się z Kubą, potem intensywność turnieju wzrośnie. Obyśmy poczuli choć namiastkę emocji sprzed czterech lat.


SIATKARSKIE MISTRZOSTWA ŚWIATA MĘŻCZYZN 2018:

MŚ siatkarzy 2018
Damian Ślusarczyk
29 lat, wychowany pod Kielcami, mieszka w Manchesterze, PubSport.pl z małymi przerwami ogarnia od 8 lat. Stale udowadnia, że jest w stanie znaleźć "coś" ciekawego w każdej dyscyplinie sportu. Obserwuj mnie na Twitterze
http://www.pubsport.pl/