Cudowny drugi półfinał

Nawet, jeśli byliśmy źli po przegranym półfinale z Włochami, to na pewno z zaciekawieniem oglądaliśmy drugi półfinał. Serbia i Rosja pokazały kawał przepięknej, twardej siatkówki. Doszła do tego maksymalna dawka emocji i (niestety) kontrowersyjna decyzja sędziów. Dzięki temu niespodzianka stała się faktem.

Podobnie jak w meczu 1/4 finału, Rosjanie za szybko poczuli swoją szansę. Wypracowali sobie trzypunktową przewagę w premierowej odsłonie i po drugiej przerwie technicznej myśleli, że wygra się sama. A rywale ambitnie naciskali ich, aż w końcu doprowadzili do remisu. Zwycięzcy LŚ 2011 nieco się zestresowali i przegrali do 23.

Następnie, teoretycznie zgodnie z planem, dwie kolejne partie znacznie wygrała Sborna. Niewiele zapowiadało tak olbrzymie emocje, jakie nastąpiły później. Wielkie słowa uznania dla podopiecznych Igora Kolakovicia za to, że potrafili się podnieść i dalej rywalizować z TĄ Rosją.

Odnoszę wrażenie, iż Serbowie mieli to „coś”, czego nie mieli ich rywale. Podczas gry pod presją jedni się nastrajali, a drudzy rozstrajali. Od czwartej odsłony zawodnicy prowadzeni przez trenera Alekhno przestali straszyć zagrywką. Ich blok też już nie był już taki groźny, a to znacznie ujmuje ich potędze. Jak się przekonaliśmy, można to wykorzystać.

W pewnym momencie, mecz Serbia – Rosja można było odebrać jako pojedynek Ivan „Groźny” Milijković vs. Maxim Mikhailov. To byli absolutni bohaterowie tego półfinału. Gdy któryś z nich dostawał piłkę do ataku, mieliśmy bardzo duże prawdopodobieństwo, że zdobędzie punkt. I gdyby tę walkę liderów przeliczyć na punkty, to wygrywa w niej serbski atakujący (26:24). Lecz i tak wychodzi, że każdy z nich wygrał dla swojej ekipy seta…

Nie do końca było tak, iż tylko ci dwaj rządzili na boisku. Po serbskiej stronie siatki bardzo dobrze prezentowali się też Nikola Kovacević i Milos Nikić, zarówno w ataku, jak i w obronie. Tyczy się to zwłaszcza tego drugiego. Z kolei trener Vladimir Alekhno mógł być zadowolony z postawy Dmitriya Muserskiego. Co prawda powinien dostać solidny ochrzan za sklerozę (nie wziął koszulki meczowej z hotelu), ale jak już wszedł na plac gry, udowodnił, że jest świetnym środkowym.

Ogromną satysfację z oglądania tego spotkania zepsuli sędziowie, którzy podjęli kontrowersyjną decyzję, co do ostatniej piłki. Z niektórych powtórek widać, że po ataku Mikhailova piłka musnęła serbski blok. Tego już nie zmienimy, ale może to w końcu przemówi do CEV i FIVB, że trzeba wprowadzić powtórki video, aby uniknąć tak kontrowersyjnych sytuacji. Mocniejszych argumentów chyba już nie trzeba.

To było prawie dwie i pół godziny pokazu twardej siatkówki na najwyższym poziomie. Mocne zagrywki, dużo bloków, bronienie jakiejkolwiek piłki wymagało nie lada poświęcenia. Ale tak już jest z drużynami takimi, jak Rosja, Bułgaria, Serbia. Dzięki temu mamy świetne widowiska – takie, jak to dziś wieczorem w wiedeńskiej Stadthalle. Nie boję się nawet swierdzić, iż to było najpiękniejsze starcie tegorocznego Eurovolley. Zanim to spotkanie się skończyło, wiedziałem, iż ktokolwiek je przegra, będzie dla nas trudną przeszkodą jutro.

Zapowiadają się piękne mecze o miejsca 1. i 3. Choć nie chcieliśmy Rosji w ogóle, nawet w nawiązaniu do czeskiego dowcipu, to trudno, tego już nie ominiemy. Jak się okazuje, można ich pokonać. Przed nami miejmy nadzieję też znakomity finał. Chciałbym zobaczyć w nim pięć setów najpiękniejszej siatkówki, jaką tylko da się zagrać. Serbia i Włochy zasłużyły na uwielbienie kibiców, więc niech dadzą nam raz jeszcze jak najwięcej przyjemności z ich oglądania!

Szkoda, że nie będziemy bronić złotego medalu, ale niestety taka jest obecnie hierarchia w siatkówce. No, może poza tą Rosją, którabędzie walczyć „tylko” o brąz. I to jest naprawdę wielką niespodzianką. A zatem obejrzyj ponownie i pokrzep swe serce:

https://youtube.com/watch?v=hFIF0K5dtuc

Amen.


pubsport.pl
Krzysztof Sędzicki
Uczeń I LO w Łodzi. Już jako przedszkolak oglądałem transmisje sportowe w telewizji. Kilka lat pograłem w koszykówkę, ale nie spodobała mi się i już pod koniec gimnazjum przerzuciłem się na amatorską odmianę siatkówki i skoku wzwyż. Pasjonuję się wieloma dyscyplinami, przede wszystkim piłką nożną, siatkówką, formułą 1 i skokami narciarskimi. Czasami lubię też pooglądać inne sporty, np. koszykówkę, biathlon, tenisa, snookera, darta... Nie ma tygodnia, żebym czegoś nie obejrzał! Tak, uznawaj mnie za sportowego maniaka! Dobrze mi z tym! W przyszłości chciałbym zostać dziennikarzem - komentatorem sportowym. Póki co, próbuję swoich sił na kilku frontach - na blogu (sedzik.blox.pl), tele-sport.pl, TakSięGra TV i właśnie tu, na Pubsport.pl, gdzie piszę artykuły, felietony, relacje i robię kilka rzeczy, których nie widać gołym okiem, gdzieś tam "za kulisami".
http://sedzik.blox.pl