Czarna komedia*

Wczoraj wieczorem Football Association ogłosiło werdykt w sprawie Luisa Suareza. Władze wyspiarskiego futbolu przyznały rację Patrice’owi Evrze i uznały Suareza winnemu rasistowskiego zachowania wobec Francuza. Urugwajczyk dostał osiem meczów kary.

Serial Evra & Suarez ciągnął się już od tygodni i gdyby faktycznie zrobić z tej sprawy film (a raczej marną telenowelę), to trudno byłoby określić jego gatunek. Bo mieliśmy tutaj wszystko, od dramatu z elementami komedii, przez groteskę po thriller, do czarnej (nie z racji koloru skóry Evry, lecz z absurdu finału tej historii) komedii.

Najpierw, po spotkaniu znienawidzonych United i LFC był dramat, czyli poważne i głośne oskarżenia Francuza wobec Urugwajczyka, który miał go – przynajmniej dziesięciokrotnie – wyzwać od ‚czarnuchów’. Było w tym trochę komedii, gdyż Suarez tłumaczył, że nazwać Evrę ‚negro’, to tak jak do Dirka Kuyta powiedzieć ‚blondynie’. Nie wiem, czy tak w kulturze Latynosów jest, ale może FA powinno przy rozpatrywaniu sprawy zasięgnąć rady specjalisty od kultury w rejonów świata z których pochodzi Czerwony Urus?

Wróćmy do naszej telenoweli. W całej sprawie wypowiedział się szef FIFA, Sepp Blatter, do tej pory zażarty wróg rasizmu i wojownik w jego imię, który powiedział, że obaj panowie powinni podać sobie ręce i po sprawie. W piłkarskim światku zawrzało jak onegdaj w Wezuwiuszu i sędziwy Szwajcar musiał się ostro tłumaczyć. No i proszę, już mamy troszkę groteski.

Thrillerem było coraz dłuższe oczekiwanie na decyzję FA. I na koniec ciach – istny Monty Python się chowa. Jeśli Związek chciał ukarać Urugwajczyka za rasizm, to owszem, ale osiem meczy? Tyle to się dostaje za odepchnięcie sędziego. A za złamanie nogi dostaje się góra pięć meczy. Że co, rasistą jestem?

Rasizm w futbolu, ogólnie w sporcie, był zawsze. Wiadomo, im czasy nam bliższe to tym więcej czarnoskórych piłkarzy jest zaangażowanych w futbol na światowym poziomie. Ale popatrzmy na lata 80-te, albo najlepiej 90-te. Czy wtedy były podobne przypadki jak ten między Suarezem, a Evrą. Nie. A od kilku lat co chwilę słychać, że ktoś do kogoś powiedział ‚czarnuchu’. Szczerze? Nie wierzę wręcz, że gdy czarnoskóry zawodnik usłyszy takie słowo od białego, to nie odpowie na nie ‚białasie’. W czym tkwi problem? FIFA. Światowa federacja zawsze zapowiadała walkę z rasizmem, i słusznie, w ostatnich latach stała się to jednak ich choroba. Zbyt duży jest cyrk związany z tymi sprawami, a czarnoskóry zawsze występuje w roli tego poszkodowanego. I to też działa we wiadomym kierunku, na psychikę ‚poszkodowanych’. Przez robienie z każdego oskarżenia o rasizm wielkiej afery takich ‚przyjemności’ będziemy mieli coraz więcej. I jeśli FIFA nie obierze mądrzejszej drogi w sprawie rasizmu, niż takie leczenie przez ‚nakręcanie’, to będzie coraz gorzej. Nierówność trzeba zamieniać z powrotem w równość, a nie w ‚równość i równość’.

*nie, nie jestem rasistą… wyjaśnienie tytułu w tekście. Nie jestem też kibicem L’poolu.


pubsport.pl
Adrian Adamus
tu piszę: http://www.angielskapilka.com/ http://futbolnanie.blox.pl/html
http://www.myspace.com/adek666a