Czarny koń z Czarnogóry

Nie sposób już przechodzić nad tym obojętnie. Takiego startu Czarnogóry w jej pierwszych w historii eliminacjach do Mistrzostw Europy chyba nikt się nie spodziewał. W trzy lata od przyjęcia tego kraju do europejskiej i światowej federacji, osiągnęli już swój remis na Wembley. Oby tylko nie musieli go wspominać przez najbliższe 37 lat.

Po sensacyjnym bezbramkowym remisie z Anglią na Wembley, drużyna z Bałkanów jest liderem grupy, w czterech meczach zdobyła 10 punktów, nie straciła jeszcze bramki. Zważywszy, że aby marzyć o grze na naszym EURO trzeba zająć minimum drugie miejsce (w wyprzedzenie Anglików mimo wszystko nie wierzę), Czarnogóra ma wręcz rewelacyjną sytuację wyjściową – Bułgarzy i Szwajcarzy mają o siedem punktów mniej, Walijczycy nie zdobyli ani jednego. Kolejna sensacja z Bałkanów?

Skąd się wziął taki start? W dużej mierze z zatrudnienia zagranicznego trenera, na co my nie potrafiliśmy się po raz kolejny zdobyć. Chorwat Zlatko Kranjcar kilka zasług dla futbolu swojego kraju już ma. Jako piłkarz był kapitanem w dwóch pierwszych meczach w historii reprezentacji Chorwacji, później awansował z nią jako trener na mundial w Niemczech, ale nie wyszedł z grupy i został zwolniony. Co najważniejsze, spłodził Niko Kranjcara, gwiazdę obecnej kadry i ważne ogniwo londyńskiego Tottenhamu. Czarnogórę przejął w 2009 roku po nieudanych eliminacjach mistrzostw świata. Początek miał słaby – przegrał z Macedonią, Albanią i Norwegią, co chluby mu nie przynosi. Pierwsze zwycięstwo odniósł dopiero w sierpniu – nowopowstały kraj pokonał Irlandię Północną 2-0. Później przyszły eliminacje Euro i się zaczęło. Wygrana z Walią, wyjazdowe zwycięstwo z Bułgarią (!), rozbicie Szwajcarii w Podgoricy i wreszcie wczorajszy remis z Anglią na Wembley. Zagrali z każdą drużyną w grupie i jeszcze nie stracili gola… To już półmetek.

Gdy patrzy się na czarnogórskich piłkarzy to przestają dziwić ich rewelacyjne wyniki. Drużyna z Bałkanów ma takie trio, o jakim Polacy mogą tylko pomarzyć. Mirko Vucinić, strzelec pierwszego gola w historii reprezentacji, gra we włoskiej Romie. W tej samej lidze jest gwiazdą Stevan Jovetić z Fiorentiny. W Sportingu Lizbona bryluje za to skrzydłowy Simon Vukcević. Trzy gwiazdy otaczają piłkarze grający w bardzo przyzwoitych klubach – Rapid Wiedeń, Rapid Bukareszt, Amkar Perm, czy Dynamo Moskwa. Polacy nawet w takich zespołach nie radzą sobie za dobrze.

Przed Czarnogórą jeszcze daleka droga na Euro, co pokazuje przykład Bośni z ostatnich eliminacji – ma jeszcze lepszych piłkarzy, osiągała bardziej niesamowite wyniki, a mimo to nie udało jej się awansować. Zastanawiające, ile z rozpadu Jugosławii powstało mocnych reprezentacji narodowych. Na początku wydawało się, że piłkarsko liczyć się będą tylko Serbowie i Chorwaci (medal MŚ 1998). Później, na przełomie wieków, błysnęli Słoweńcy. Niedawno objawiły się Bośnia i Hercegowina oraz Czarnogóra. Nie będę bardzo zdziwiony gdy wkrótce sukcesy zacznie osiągać naszpikowana gwiazdami Interu Mediolan Macedonia. Gdzie w tym wszystkim jest dziś Serbia? Takiego upadku chyba jeszcze nie miała – najpierw porażka z Estonią 1-3, a później przerwanie arcyważnego meczu z Włochami z powodu chuligańskich ekscesów, co prawdopodobnie skończy się walkowerem. Jednym radość, innym smutek.


pubsport.pl
Michał Trela

Kronika Beskidzka, Gazeta Wyborcza, SportSlaski.pl

http://trelik.blox.pl