Czemu Besiktas?

Besiktas Stambuł ściągnął (według jednych źródeł) portugalskie trio Manuel Fernandes-Simao Sabrossa-Hugo Almeida. Tym samym zaciąg z Półwyspu Iberyjskiego zwiększył się, bo w Turcji od jakiegoś czasu próbuje się odbudować Ricardo Quaresma.

O tym, że Turcja stała się jednym z kierunków transferowych nie trzeba nikogo przekonywać, bo to fakt od dobrych kilku sezonów. Ale dlaczego coraz częściej uznane nazwiska decydują się grać daleko na wschodzie Europy i rezygnują z karier w La Liga lub Bundeslidze? Tylko o pieniądze chodzi?

Obok Rosji, kraj położony na półwyspie Azja Mniejsza, jest jednym z finansowych eldorado dla piłkarzy, którzy nie chcą jeszcze przechodzić na emeryturę bawiąc publiczności w Dubaju. Kluby nie boją się inwestować w stadiony i zawodników i mocno starają się zaakcentować swoją pozycję na arenie międzynarodowej. Chęci i możliwości finansowe są w tureckich zespołach duże, ale to wciąż mało przekonujące dla obserwatora, który chciałby zrozumieć naturę transferów, choćby i portugalskich gwiazd.

Od wielu lat tureckie drużyny w europejskich pucharach głównie zawodzą. Zawsze po losowaniach Ligi Europejskiej czy Ligi Mistrzów są spore oczekiwania, które później zastępuje rozczarowanie. I pewnie żal fanów, którzy liczyli na podobne emocje do tych kiedyś gwarantowanych przez Galatasaray i nieco bliżej przez Fenerbahce. Często wzmocnione zagranicznymi nazwiskami kluby słabo spisują się w starciach z elitami z Anglii, Włoch czy Francji i szybko odpadają z rozgrywek. Potem są kolejne transfery i kolejne rozczarowania. Kiedyś to koło musi się zamknąć i może w to Simao, Manuel, Hugo i inni wierzyli i wierzą podpisując lukratywne kontrakty. Chyba że obecnie piłkarze nie patrzą już na nic, bo są zbyt zajęci liczeniem zer w podsumowaniu wynagrodzenia…


pubsport.pl