Czuć to!

Za kilka godzin nasze siatkarki rozpoczną bój o półfinał Mistrzostw Europy. Na naszej drodze stoją gospodynie – Serbki. Jakoś w środku już czuję atmosferę tego spotkania. Można nawet powiedzieć, że napalam się na nie.

Dzisiejsze starcie z Serbkami będzie pierwszym (i oby nie ostatnim) poważnym sprawdzianem naszych możliwości. Tak, jak zapowiadano – grupowe rywalki nie postawiły poprzeczki zbyt wysoko, więc tak na dobrą sprawę Eurovolley 2011 zaczyna się dopiero teraz (a ściśle mówiąc zaczął się wczoraj).

Sztab szkoleniowy Biało-Czerwonych zapowiada, że to, co zobaczyliśmy do tej pory, to oczywiscie nie wszystko, na co nas stać. Wierzę na słowo i czekam na efekty. Jest możliwość rotowania składem, choć pewnie dziś na parkiet wyjdzie 8-9 zawodniczek, ale tak to już w takich meczach bywa. Myślę, że nikt nie będzie miał tego trenerowi Świderkowi za złe, jeśli awansujemy do 1/2 finału.

Tak samo nikt się nie powinien uczepić, jeśli przegramy po walce. Musimy pamiętać, że reprezentacja kobiet jest w trudnej chwili (a kiedy nie była!) i nie można wymagać od razu nie wiadomo czego. Jednak chcemy zobaczyć, jak dziewczyny walczą o każdą piłkę do samego końca. To zapowiadają i tego się trzymajmy. Jeśli nie wyjdzie, trudno. I tak po dzisiejszej rywalizacji odpadnie kolejny faworyt po Holandii i Rosji.

W Serbii jest pompa na to spotkanie. Oni czują respekt przed nami i odwrotnie. Nikt nie myśli o Turcji w półfinale, bo każdy doskonale zdaje sobie sprawę, że ma trudnego przeciwnika na drodze do czwórki. Jest specjalna atmosfera, która udziela się także i mnie. Jestem skłonny, by porównać ją do starć naszej męskiej reprezentacji z Bułgarią, Rosją, czy Brazylią. Już nie mogę się doczekać pierwszych piłek. Tak bardzo, że Legię i Wisłę w LE spycham na drugi plan. Nadrobię w weekend, o ile czas pozwoli (a w liceum niełatwo o kilka godzin wolnego)…

Znów Telewizja Polsat rozwścieczyła kibiców faktem, iż ćwierćfinału nie będzie na otwartym kanale. Stacja chyba ma za dużo sportu „na głowie”, bo ledwo co wyrabia się z trwającą w tym czasie 2 kolejką piłkarskiej Ligi Europy, a rezygnuje np. z inauguracji PlusLigi w Warszawie. Niepokazanie tak świetnie zapowiadającego się spotkania całej Polsce to skandal.

Turniej już przyniósł nam wielką sensację. Wczoraj z turniejem pożegnały się Rosjanki po szybkiej porażce z Turczynkami. Absolutnie tego się nie spodziewałem. Podopieczne Vladimira Kuzyutkina walkę nawiązały tylko w pierwszej partii, w pozostałych było widać ich niższość nad rywalkami. Muszę teraz zejść pod stół i odszczekać „rosyjską dominację”, którą zapowiadałem w sierpniu…

Do boju dziewczyny! Polska (ta z Polsatem Sport i sprawnym internetem) jest z wami!


pubsport.pl
Krzysztof Sędzicki
Uczeń I LO w Łodzi. Już jako przedszkolak oglądałem transmisje sportowe w telewizji. Kilka lat pograłem w koszykówkę, ale nie spodobała mi się i już pod koniec gimnazjum przerzuciłem się na amatorską odmianę siatkówki i skoku wzwyż. Pasjonuję się wieloma dyscyplinami, przede wszystkim piłką nożną, siatkówką, formułą 1 i skokami narciarskimi. Czasami lubię też pooglądać inne sporty, np. koszykówkę, biathlon, tenisa, snookera, darta... Nie ma tygodnia, żebym czegoś nie obejrzał! Tak, uznawaj mnie za sportowego maniaka! Dobrze mi z tym! W przyszłości chciałbym zostać dziennikarzem - komentatorem sportowym. Póki co, próbuję swoich sił na kilku frontach - na blogu (sedzik.blox.pl), tele-sport.pl, TakSięGra TV i właśnie tu, na Pubsport.pl, gdzie piszę artykuły, felietony, relacje i robię kilka rzeczy, których nie widać gołym okiem, gdzieś tam "za kulisami".
http://sedzik.blox.pl