Czwarty wyścig – czwarty zwycięzca. To może być piękny rok w F1!

Sebastian Vettel odniósł w tym sezonie pierwsze zwycięstwo. Był to również jego pierwszy triumf na torze Sakhir w Bahrajnie. Paradoksalnie można nazwać tę wygraną niespodziewaną, zwłaszcza po tym, co oglądaliśmy tydzień wcześniej, pod Szanghajem.

W ogóle takich roztrzygnięć, jakie mieliśmy w tym wyścigu, chyba nie spodziewali się nawet bukmacherzy. Siedem dni po podium złożonym wyłącznie z kierowców jeżdżących w samochodach z silkikami Mercedesa, tym razem oblewać sukces mogli producenci jednostek napędowych Renault, bo widnieli oni na czterech pierwszych lokatach Grand Prix Bahrajnu.

Ci, którzy w Chinach znajdowali się na szczycie, musieli twardo wylądować na ziemi. Lewis Hamilton dwa razy miał ogromnego pecha w alei serwisowej, Rosberg i Schumacher zapunktowali, ale znacznie mniej. W ogóle nie błyszczeli w najważniejszych sesjach weekendu, a Buttonowi… ten weekend zwyczajnie nie wyszedł.

Trzeba przyznać, że sezon 2012 rozwija nam się naprawdę fantastycznie. Kwalifikacje znów przynoszą wiele emocji i niespodziewanych roztrzygnięć. Podobnie jest z wyścigami. W internecie wyczytałem wiele opinii typu: „znów chce się oglądać F1!”. Po tej australoazjatyckiej części jestem naprawdę bardzo zadowolony.

To może nie być koniec przetasowań, z powodu, o którym już wiele razy wspominałem – testów w Mugello, które właśnie trwają. Ekipy, którym początek sezonu nie wyszedł – z Ferrari na czele – z pewnością liczą po nich na bardzo wiele. To zapowiada nam wielce pasjonujące kolejne eliminacje MŚ, na które niestety musimy trochę poczekać. Drugi weekend maja to GP Hiszpanii, a czwarty – GP Monako. Czekam ze zniecierpliwieniem już teraz!

Zwykle, aby stawiać prognozy na sezon, zbieram się jakoś w tym okresie. Jednak teraz jest mi wyjątkowo ciężko cokolwiek przepowiedzieć. Na pewno najsilniejsze są Red Bulle i McLareny, ale nie odstają one mocno od konkurencji. Wiele do powiedzenia mają Mercedesy, Lotusy, czasem Ferrari. Ponadto, toczy się ciekawa walka w środku stawki – Toro Rosso, Force India, Williams potrafią się czasem zakwalifikować do Q3, a potem zająć punktowane miejsce. Oni także stwarzają ładne widowiska, zwłaszcza wówczas, gdy wmieszają się do rywalizacji z najlepszymi.

Mistrza Świata 2012 nawet nie śmiem typować, ponieważ sądzę, że póki co jest to podobne do skreślania liczb w Lotto – trafi się albo nie, a tzw. „pewniaków” nie ma. Przy takim zróżnicowaniu podczas każdej eliminacji, może się okazać, iż tytuł przypadnie temu, którego amplituda zajmowanych miejsc w czołówce będzie najmniejsza. Co ciekawe, niekoniecznie będą to musiały być lokaty pierwsze. Na dowód wystarczy spojrzeć do klasyfikacji generalnej – lider, Sebastian Vettel ma na koncie ledwie jedno zwycięstwo, ale nic nie zdobył w Malezji. Za nim, na podium łapią się Hamilton i Webber, a żaden z nich nie ma na koncie wygranej w tym roku.

Tytuł największego pechowca początku sezonu przyznaję Michaelowi Schumacherowi. Dysponuje naprawdę świetnym samochodem, może się nawet równać z najlepszymi, ale ciągle coś mu staje na przeszkodzie do dobrych wyników w wyścigach. A to jakaś awaria bolidu, to mechanicy lub maszyna nawali i wielkie nadzieje na dobry wynik zostają zmiecione. Siedmiokrotny Mistrz Świata powinien być w tej chwili w czołówce i już teraz bić się o ósmy triumf. A tak wylądował na osiemnastej pozycji z dwoma punktami…

Naprawdę wielu startujących ma szansę, by wiele osiągnąć w tym roku. Zapowiada nam się fantastyczny sezon! Jest jedynie mała grupka w stawce, która tego jeszcze nie czuje. Na pewno są to teamy HRT i Marussia. W Caterhamie sytuacja wygląda coraz lepiej, ale prawdopodobnie wciąż jakikolwiek awans do Q2 będzie oblewany szampanem, nie wspominając już o jakimkolwiek punkcie do klasyfikacji…

Mam nadzieję, że ta niepewność, kto okaże się najlepszy, jak będą wyglądały następne wyścigi utrzyma się do samego końca sezonu. Dzięki temu zwłaszcza my, kibice z Polski, będziemy mogli na nowo poczuć piękno Formuły 1, nawet mimo tego, że przeżywamy już drugi sezon bez Roberta Kubicy. Tak więc, drodzy kierowcy, let the party going on!


pubsport.pl
Krzysztof Sędzicki
Uczeń I LO w Łodzi. Już jako przedszkolak oglądałem transmisje sportowe w telewizji. Kilka lat pograłem w koszykówkę, ale nie spodobała mi się i już pod koniec gimnazjum przerzuciłem się na amatorską odmianę siatkówki i skoku wzwyż. Pasjonuję się wieloma dyscyplinami, przede wszystkim piłką nożną, siatkówką, formułą 1 i skokami narciarskimi. Czasami lubię też pooglądać inne sporty, np. koszykówkę, biathlon, tenisa, snookera, darta... Nie ma tygodnia, żebym czegoś nie obejrzał! Tak, uznawaj mnie za sportowego maniaka! Dobrze mi z tym! W przyszłości chciałbym zostać dziennikarzem - komentatorem sportowym. Póki co, próbuję swoich sił na kilku frontach - na blogu (sedzik.blox.pl), tele-sport.pl, TakSięGra TV i właśnie tu, na Pubsport.pl, gdzie piszę artykuły, felietony, relacje i robię kilka rzeczy, których nie widać gołym okiem, gdzieś tam "za kulisami".
http://sedzik.blox.pl