Czy na Bułgarskiej jest bezpiecznie?

Wczorajszego dnia, w Poznaniu na stadionie przy ulice Bułgarskiej mistrz Polski – Lech – podejmował lidera I ligi – Podbeskidzie Bielsko – Biała. Faworytem oczywiście byli Lechici, których dopingowała grupa ok. 14 000 kibiców, gościom pomagała 14 krotnie mniejsze zbiorowisko fanów. Mimo wszystko i tak padł remis 1:1. Gole strzelali Ślusarski dla Lecha (asystował Wilk) i Cieśliński dla Podbeskidzia (asystował Malinowski). Ślążakom znowu pomogło szczęście, tak jak w ćwierćfinałowym spotkaniu z Wisłą. Znowu strzelili gola w końcówce meczu, choć i tutaj grali odrobinę lepiej od gospodarzy. Nie mieli jednak stuprocentowych sytuacji, a takie Lech miał. Na pewno nie było tak, jak mówił Jasina, Podbeskidzie nie dominowało na boisku…

Mówiąc szczerze, zastanawiam się nad bezpieczeństem na Bułgarskiej. O chuligaństwie kiboli w Polsce pisał Rafał Stec, a na początku meczu widzieliśmy pokaz możliwości kiboli – bo tak nazywają siebie ludzie przychodzące na mecze Lecha. Z trybuny ustawionej za bramką Kotorowskiego posypały się białe serpentyny, mające oznaczać… no właśnie, co? Czy jakąś solidarność ze „Staruchem”, pokazanie, że kibice Kolejorza też mają wpływ na drużynę? Nie wiem. W każdym razie, kibicę Lecha mocno popsuli sobie moją opinię o nich. Z tego co pamiętałem, oni byli zawsze. Nigdy nie widziałem Kolejorza w LE bez dopingu, nawet po straconej bramce, czy przegranym meczu, trybuny z fanami klubu starały się śpiewać zawsze. Kibice prawie idealni!

No właśnie, prawie. Od wspomnianego wcześniej red. Steca dowiedziałem się, że „Litar” opluł rodzinę z dziećmi i wygonił ich ze stadionu. Czemu? Bo byli ubrani w barwy reprezentacji, a na jego stadionie mogą być tylko prawdziwi kibice – czyli odpowiedni dresik, przeklinanie i oczywiście „j**** PZPN”. Jeśli wyrzucił rodzinę na meczu z WKS, na którym przecież Lech nie grał, piłkę kopała tylko reprezentacja Polski, to boję się, co może zrobić mi, kiedy przyjdę na mecz Kolejorza. Mam tę szczęście znaleźć się w Poznaniu 7. i 8. Maja. Wiadomo, nie będę ubrany w barwy Lecha, bo co prawda kiedyś w Poznaniu mieszkałem, ale to było dawno, a szaliki i strój – wtedy jeszcze Reissa – już zgubiłem. Na sektor gości też nie pójdę, bo kim jak kim, ale kibicem Górnika raczej nie jestem…

Najpewniej jestem przewrażliwiony. Najpewniej będę mógł normalnie wejść na stadion i po prostu być (prawie) bezstronnym widzem. Żałuje tylko tego, że kiedyś na takie rozważania nawet nie było miejsca. Po prostu szło się i oglądało mecz, od czasu do czasu coś tam krzycząc w kierunku piłkarzy. Pamiętam, około 2000. roku mogłem spokojnie wejść na stadion, czy to z szalikiem, czy to bez szalika – oczywiście z biletem. Pamiętam mecz z Legią, to było dawno. Poznaniacy wygrali 2:0, jedną bramkę strzelił Reiss. Z tego co pamiętam, Kolejorz do przerwy przegrywał. Kibice ich nie wygwizdali. Jak wychodzili z szatni witały ich brawa. A co dopiero było po meczu – prawdziwa wrzawa. A co się dzieje teraz? Jeśli ukochana Legia kibiców, Legia, która już od pewnego czasu gra fatalnie, przegrywa to jej obrońca zostaje uderzony przez kogoś, kto nie powinien mieć wstępu na stadion. Jeszcze kilka lat temu, coś takiego było nie do pomyślenia. Z przykrością stwierdzam, że dzisiaj wiele stacji po prostu zdmuchnęło ten temat pod szafę. I co? I koniec. Nie wiem, może jestem przewrażliwiony. Jeśli ktoś mieszka w Poznaniu, czy mógłby mi odpwowiedzieć na jedno pytanie. Czy na Bułgarskiej jest bezpiecznie?

 


pubsport.pl
Tomek Mądry
Pochodzę z Poznania, aktualnie mieszkam w Ząbkach. Kibic Chelsea, FC Koeln. To tyle. Jestem zwyczajnym, szarym człowiekiem, który postanowił się czymś interesować. Wybrał sport. Oprócz amatorskiego grania w piłkę nożną i uprawiania badmintona piszę także od listopada bloga. W styczniu założyłem nowy i teraz publikuje wpisy na obu adresach. Dnia 10 marca postanowiłem zarejestrować się na pubsport.pl i umieszczać również tutaj moją publicystykę. Na moim blogu i na pubsport znajdziecie na pewno co czwartek - felieton o Chelsea i wiele, wiele innych.
http://kwestor.blox.pl/html