Czy oglądaliśmy ten sam mecz?

Wystarczy włączyć Canal Plus i posłuchać większości, choć nie mówię o wszystkich, przygłupów, komentujących naszą ligę. Cóż za fenomenalny strzał, cóż za kapitalna wymiana podań, cóż za wyśmienita akcja, co za nieziemski rajd…  K…a, gdzie oni to wszystko widzą?! Ja widzę tenis nożny – dwa podania na własnej połowie i przerzut na drugą połowę. Ha, zobaczymy, kto pierwszy popełni błąd!”
Jan Tomaszewski w wywiadzie dla „Weszło!”
(09.07.2011)

Pod ostrym językiem tej wypowiedzi bym się nie podpisał, ale trudno się nie zgodzić z faktem, że w przypadku T-Mobile Ekstraklasy opakowanie nie ma na celu dopełnienia produktu, lecz zasłonięcia widocznych gołym okiem mankamentów. W ten trend doskonale wpisują się co niektórzy komentujący spotkania ligowe dziennikarze, przesadnie wpadając w egzaltację po zagraniach piłkarzy. Niech za przykład posłuży piątkowy pojedynek Górnika Zabrze z Widzewem Łódź, który oglądałem na Polsacie Sport…

Komentujący to spotkanie Cezary Kowalski i Roman Kołtoń próbowali usilnie wmówić telewidzom, że oglądamy ciekawe, interesujące widowisko. „Dobry, żywy mecz” można było usłyszeć z ust redaktora Kołtonia co kilkanaście minut. Ciekawe, czy podobny tekst był „sprzedawany” widzom aż do końca tego słabego meczu? Tego nie wiem, bo ok 70. minuty zdenerwowałem się tym ciągłym wciskaniem kitu i postanowiłem pójść poczytać sobie książkę.

A jak było naprawdę? Wolne, czasem wręcz spacerowe tempo (to, że była „duchota” w Zabrzu jest raczej marnym usprawiedliwieniem), i przeciętna jak na rzekomo „dobre spotkanie” liczba sytuacji podbramkowych. Szczególnie rozczarował Górnik – o Widzewie można powiedzieć więcej pozytywnych słów, gdyż przynajmniej kilka razy piłkarze Radosława Mroczkowskiego próbowali grać pomysłowo i niekonwencjonalnie.

Zdaje sobie sprawę z tego, że Polsat, spragniony pokazywania meczów Ekstraklasy, próbuje przyciągnąć przed ekran jak największą ilość widzów. Będzie to jednak trudne zadanie, jeśli piłkarze w tych mniej hitowych spotkaniach (a takie transmitować będzie „słoneczna stacja”) nie wzniosą się na wyżyny swoich umiejętności. Zaklinanie rzeczywistości przez komentatorów i ekspertów nie jest tu chyba odpowiednim sposobem…


pubsport.pl
Miłosz Węgrzyn
Student prawa i politologii na Uwr. Od listopada 2006 autor bloga TYLKO I WYŁĄCZNIE O SPORCIE, promowanego przez portal Sport.pl
http://milgord.blox.pl/html