Czy trzy gole na wyjeździe będzą możliwe?

W pierwszej połowie większe powody do radości miała setka kibiców Viktori Pilzno wygrzewające się w blasku słońca. Zespół który ma w swoim składzie czterech zawodników reprezentacji Czech wygrywali bezdyskusyjnie. Dalekie, bardzo wysokie ale jakże niecelne podania Jankowskiego do Piecha który pomimo jakże walecznego serca, nie potrafił ich odebrać. Dziwi także fakt wprowadzenia Niedzielana dopiero pod koniec meczu przez trenera Fornalika, zamiast ustawienia ich razem w ataku. Piech który w sytuacjach 1:1 jest można by powiedzieć niezwyciężony i Niedzielan który swoją szybkością imponuje dali by pewnie chociaż jedną bramkę, a tak to przegrana.

Ruch w ustawieniu 4:4:2 nastawili się na ataki skrzydłami. Jednakże zawodnicy czeskiej Victorii przeprowadzali bardzo dużo ataków oskrzydlających, i niektóre powinni zamienić w bramki już w pierwszej połowie, lecz dwaj środkowi defensorzy Ruchu byli na to przygotowali. Jednakże niektóre kontrataki Victorii (bo na tym drużyna czeska opierała w większości swoją grę) sprawiały, że obrona śląskiej drużyny czasami wybijała piłkę bardzo chaotycznie i na oślep.

Już od 29 minuty czescy zawodnicy zaczęli serię rajdów pod bramkę Michala Pescovic’a. Niekiedy próbowali także delikatnych fauli. W minucie żółtą kartkę sędzia Antonio Damato w całym meczu pokazał po dwie żółte kartki dla obu zespołów. Dla Ruchu dostał Arkadiusz Piech (za pretensje do sędziego za niesłuszne podyktowanie free kicka) oraz Gabor Straka za faul na przeciwniku. Dwie pozostałe kartki dostali David Limbersky oraz Frantisek Sevinsky.

Drużynie „Niebieskich” nie pomogły nawet zmiany przeprowadzone przez trenera Tomasza Fornalika. W drugiej połowie zdjął on Gabora Strakę wprowadzając tym samym Pawła Lisowskiego a potem po stracie gola zdjął Arkadiusza Piecha a wprowadzając Andrzeja Niedzielana.

W 68. minucie powinno być 0-1, gdyby obrońca David Limbersky trafił w bramkę z 12 metrów. Być może to podziałało „trzeźwiąco” na gospodarzy, bo po chwili to oni ruszyli do przodu. Efekt był inny od zamierzonego, bowiem gola zdobyli rywale.

Dziesięć minut przed końcem meczu zawodnicy Viktorii postanowili nieco przycisnąć chorzowską drużynę i strzelili bramkę dającą im prowadzenie. Autorem bramki był David Stipek, który strzelił po lekkim podaniu po ziemi w pole karne.

Natomiast egzekutorem Niebieskich był Michał Duris. Pokonał bramkarza Ruchu strzałem z bardzo ostrego kąta, bardzo przybliżając swój zespół do awansu.

Rewanż zostanie rozegrany 9 sierpnia o godz. 20:00 na stadionie Viktorii.

Komentarze pomeczowe obu trenerów mówią same za siebie :

Trener Viktorii Pavel Vrba: „Jestem zadowolony z wyniku. W pierwszej połowie wyraźnie przeważaliśmy, w drugiej gra się wyrównała. Jesteśmy szczęśliwi, że skończyło się zwycięstwem 2:0. Nie można jednak powiedzieć, że już awansowaliśmy dalej. Mamy dobrą wyjściową pozycję przed rewanżem, ale nic nie jest rozstrzygnięte. Wszystko może się jeszcze zdarzyć”.

Trener Ruchu Tomasz Fornalik: „Gratuluję rywalowi wygranej pierwszego meczu. Viktoria postawiła bardzo trudne warunki gry. Próbowaliśmy przeciwstawić nasze atuty. Czesi potwierdzili, że są doświadczoną drużyną, sprawnie przechodzącą z ofensywy do defensywy i odwrotnie. Jak ktoś gra w fazie grupowej Ligi Mistrzów (Viktoria w poprzednim sezonie), to nie może być przypadek. Pierwszą bramkę straciliśmy, kiedy wydawało się, że coś dobrego możemy stworzyć. Ale rywal to wykorzystał. Taki mecz pokazuje, że trzeba pracować. Motywacji nie może zabraknąć”.

Czyżby? Strzelenie co najmniej 2 bramek aby doprowadzić do wyrównania wydaje się bardzo wątpliwe. Ale jak to mówią – „piłka jest okrągła a bramki są dwie” więc czas pokaże.


pubsport.pl