Czy to dobrze, że „leć” zmieni się na „jedź”?

Jak zapewne wiecie, Adam Małysz zamienia narty na koła. Koła samochodu terenowego, szczególnie przystosowanego do jazdy… w rajdzie Dakar, co jest naszego Orła z Wisły marzeniem. No właśnie, czy możemy mówić tutaj o Orle? Małysz zmienia dyscyplinę, teraz jego pasją będą rajdy.

Czy to w takim razie koniec wszechobecnego płaczu, który ogarnął Polskę po odejściu Małysza? Hołd składało mu wielu blogerów, jak Rafał StecŁukasz Iwanek czy Damian Ślusarski, piszący, że to koniec w skokach wcale nie jest. Ośmielę się teraz, kiedy już wiem, że Adaś nie będzie siedział nadal w skokach, nie zgodzić. To jest koniec. Przecież nie oglądaliśmy zbiorowo skoków ze względu na ich fascynujące wydarzenia. Nie ślęczęlismy przed telewizorami, patrząc na nieziemskie jak na dany sport wyczyny. Polacy schodzili się na skocznie dla jednego skoku, dla tych kilkudziesięciu sekund, kiedy to mogliśmy się poczuć jak prawdziwi mistrzowie. W ciągu minionego dziesięciolecia Małysz był jedyną postacią, która potrafiła rozpalać ogień w sercach naszych rodaków, resztę – spektakularnie bądź nie – przegrywaliśmy. Udało nam się naprawdę zatriumfować co prawda dzięki złotemu medalowi olimpijskiemu Justyny Kowalczyk, ale jej hegemonii nie można porównywać z Małyszomanią. Małyszomanii, w której zabrakło właśnie tego krążka, jako jedynego – prócz medalu w lokach – zwycięstwa, którego Adasiowi nie dane było zasmakować. W takim razie czy teraz, kiedy to nie ma już naszego Króla nadal ludzie będą się zbierać przed telewizorami, by patrzeć na wyczyny Stocha bądź Byrta? Kiedyś nie miałem tych wątpliwości, sądziłem, że naszym rodakom ciężko będzie skończyć z tym, czym emocjowali się przez dziesięciolecie. Wtedy jednak, nie wiedziałem, że Małysz zostanie rajdowcem. Spodziewałem się, że to tylko plotka po prostu powiększona przez media. Teraz wiem, że to prawda – i mam wątpliwości.

Zacytuję tutaj słowa Włodzimierza Szaranowicza, kiedy to wzruszył się po mistrzostwach w Oslo. „Było pięknie, ale się skończyło. Małyszomanii już nigdy nie będzie.” oraz „Fenomen socjologiczny, co tydzień siadaliśmy przed telewizorami jak do telenoweli. Ileż to rzeczy w naszym życiu można było mu przypisać […]”. No właśnie, jak do telenoweli. A jak będzie telenowela wyglądała, gdy główny aktor, tak dobry, że dla niego ta widownia to wszystko oglądała, zerwie z firmą umowę i przeniesie się do innej? Czy wtedy fani telenoweli nie porzucą oglądania tego programu i nie przeniosą się na ten serial, gdzie będzie grał uwielbiany aktor? Nie interesuję się telewizją, może taki przypadek kiedyś był. Ja najpewniej właśnie bym tak zrobił…

Z drugiej strony, żal zostawiać tej ekipy. Żal zostawiać Szaranowicza, który potrafił naprawdę wzruszyć publikę. Żal Stocha, który będzie się starał głównego aktorzyzne zastąpić. Żal też Byrta i tych wszystkich młodych chłopaków, którzy zaczęli skakać, właśnie dla naszego mistrza. Jednak chęć znowu zobaczenia Małysza w dyscyplinie, patrzenie na tą jego radość, kiedy robi to, co lubi. On nie mógł zostać w domu, nawet tego za bardzo się nie spodziewałem. Kto w ogóle sobie to wyobrażał? Ten skromny skoczek, zawsze będący daleko od spraw przyziemnych, koncentrujący się tylko na sporcie człowiek miałby zostać celebrytą? Na szczęście został w spocie, tylko w innej dyscyplinie.

Małysz zapowiadał, że dzięki tym młodym chłopakom skaczącym na skoczniach w Polsce, dyscyplina uprawiana przez niego nie upadnie. Mówił, że na zawody będzie przyjeżdżać tylko w roli kibica. Tylko jak ma to robić, jeśli w trakcie zawodów w Zakopanem będzie w trakcie Rajdu Dakar? Nawet jeśli rajd skończy się przed zawodami, to Małysz będzie piekielnie wyczerpany po tak ogromnym wysiłku. Inna sprawa, że to kolejna różnica. Dotychczas Adaś marzł na mrozie, teraz będzie grzał się na słońcu. Myślę, że teraz ogromna rzesza ludzi będzie się pasjonować rajdami, nawet jeśli Małysz nie będzie odnosił w nim sukcesów. Inna sprawa, że rajdy mogą być trochę bardziej interesujące niż skoki. W końcu nie będziemy patrzeć na migawki, ale ciągle na jazdę naszego ulubieńca. Małysz mówi, że nie chce wygrać rajdu, ale po prostu dojechać do mety, że to będzie i tak jego wielkie zwycięstwo. A ja w to i tak nie wierzę. Adaś, który nie walczy o zwycięstwo? Niemożliwe.

A wy jak myślicie? To dobrze, że nasz orzeł z Wisły zmienił dyscyplnię?

 


pubsport.pl
Tomek Mądry

Pochodzę z Poznania, aktualnie mieszkam w Ząbkach. Kibic Chelsea, FC Koeln. To tyle. Jestem zwyczajnym, szarym człowiekiem, który postanowił się czymś interesować. Wybrał sport. Oprócz amatorskiego grania w piłkę nożną i uprawiania badmintona piszę także od listopada bloga. W styczniu założyłem nowy i teraz publikuje wpisy na obu adresach. Dnia 10 marca postanowiłem zarejestrować się na pubsport.pl i umieszczać również tutaj moją publicystykę. Na moim blogu i na pubsport znajdziecie na pewno co czwartek – felieton o Chelsea i wiele, wiele innych.

http://kwestor.blox.pl/html