Dan Lewis: To nie była niespodzianka, że wygraliśmy z Bułgarią

Po wygranym meczu reprezentacji Kanady nad Bułgarią (3:2) zadaliśmy kilka pytań libero ekipy prowadzonej przez Glenna Hoaga, dobrze znanemu w Polsce dzięki występom w ZAKSIE Kędziedzyn-Koźle, a wcześniej PGE Skrze Bełchatów, Danowi Lewisowi.

Wasza wygrana z Bułgarami to chyba największa niespodzianka jak dotąd w gdańskiej grupie, choć zanosiło się na nią już od samego początku tego spotkania

– Myślę, że to nie była niespodzianka. Reprezentacja Bułgarii to jest właśnie ten poziom, gdzie celujemy i do którego chcemy dążyć. Oczywiście jest to bez wątpienia fantastyczna drużyna, ale – jak się okazuje – możemy z nią rywalizować z pozytywnym skutkiem. W pierwszej partii świetnie zagraliśmy zagrywką, ale zabrało nam organizacji taktycznej w dalszej części seta. Bardzo zadowolony jestem z tego, jak asekurowaliśmy blok i „zbieraliśmy” po nim piłki, a najbardziej z tego, że nawet po przegranych setach nie załamywaliśmy się, a wręcz przeciwnie, walczyliśmy do samego końca. OK, zgadzam się, że w czwartym secie pomogło nam trochę szczęście, ale zwróćmy uwagę, jak fantastyczne były wtedy relacje blok-obrona. Tym elementem chyba nieco zmęczyliśmy Bułgarów, bo w piątym secie jakby skończyło im się paliwo.

W takim razie dlaczego nie poszło wam tak dobrze z Rosją?

– W poniedziałek wcale nie graliśmy aż tak źle. Staraliśmy się dotrzymywać im kroku, ale kiedy w końcówkach setów na zagrywkę wchodził Muserskiy, „siadało” nam przyjęcie. Gdyby nie to, myślę, że nawiązalibyśmy z nimi walkę, a spotkanie to potrwałoby dłużej. Przeciwko Bułgarii przyjmowaliśmy znacznie lepiej i od razu można było zauważyć efekty.

Drugiego seta wygraliście wysoko, a później nastąpiła 10-minutowa przerwa. Czy wybiła was ona z rytmu?

– Myślę, że nie. Oczywiście nie jest fajnie, kiedy rozkręcasz się i nagle musisz przerwać grę na 10 minut. My to jednak rozumiemy, sponsorzy też mają swoje wymagania. Przecież każde spotkanie tego turnieju ma taką przerwę, a więc każdy zespół jej doświadcza. Taka jest w tej chwili siatkówka i musimy się z tym pogodzić.

Czy czuliście wsparcie od polskich kibiców? Z tych niespełna 4 tysięcy, które oglądało was w akcji, większość trzymała kciuki za was.

– Zdecydowanie tak. Kanadyjczycy lubią Polaków, więc działa to chyba w dwie strony. Cieszymy się, że możemy zagrać w kraju, gdzie siatkówka stoi na bardzo wysokim poziomie zarówno sportowym, jak i organizacyjnym. Grałem tu kilka dobrych lat i ciągle widzę znajome twarze.

Po wygranej z Bułgarią bardzo zbliżyliście się do celu podstawowego, jakim jest awans do II rundy. A gdzie tak naprawdę stawiacie sobie poprzeczkę?

– Druga runda to rzeczywiście podstawa. Później, kiedy zobaczymy, z jakimi rywalami przyjdzie się nam zmierzyć, będziemy wyznaczać sobie kolejne cele. Chcielibyśmy znaleźć się w szóstce. Formuła mistrzostw nam nieco pomaga i sprawia, że jest to realne do osiągnięcia. Zdobyliśmy dwa ważne punkty, ale przed nami trzy kolejne spotkania, kluczowe w kontekście awansu. To niesamowicie długi turniej i musimy być na to przygotowani.

Obawiacie się trochę tych „egzotycznych” jak na siatkówkę przeciwników w trzech kolejnych spotkaniach?

– Największym niebezpieczeństwem dla nas byłoby teraz rozprężenie. Nie możemy tego zrobić. Środowa wygrana nas bardzo umocniła, pozwoliła nam pokazać więcej swoich możliwości. Jeśli ktoś nie będzie gotowy do tego, by pokazać pełnię swoich możliwości, zostanie zmieniony. W naszej kadrze wszyscy chcą grać.

Na zakończenie pytanie stricte do ciebie, jako libero. Niektóre ataki reprezentantów Bułgarii były naprawdę mocne, a ty brałeś je na siebie. Taka postawa musi wymagać niezwykłej odwagi. Jak się po takim meczu możesz trzymać w jednym kawałku?

– To są potężni ludzie. Potrafią uderzyć piłkę z niesamowitą siłą, ale i precyzją. Ja natomiast staram się ćwiczyć na treningach poprzez obronę ataków naszych wspaniałych siatkarzy. Nick (Hoag) także potrafi zaatakować bardzo mocno, skręcić atak nadgarstkiem, nie wspominając o Gavinie (Schmittcie). Grając na pozycji libero godzę się na to. Nie myślę o tym, kto atakuje albo jak mocno. Ja po prostu mam zacisnąć zęby, rzucić  jednym czy drugim [angielskim słowem na „f”] i bronić piłki.

WYNIKI I TABELE MŚ POLSKA 2014 >>


pubsport.pl
Krzysztof Sędzicki
Uczeń I LO w Łodzi. Już jako przedszkolak oglądałem transmisje sportowe w telewizji. Kilka lat pograłem w koszykówkę, ale nie spodobała mi się i już pod koniec gimnazjum przerzuciłem się na amatorską odmianę siatkówki i skoku wzwyż. Pasjonuję się wieloma dyscyplinami, przede wszystkim piłką nożną, siatkówką, formułą 1 i skokami narciarskimi. Czasami lubię też pooglądać inne sporty, np. koszykówkę, biathlon, tenisa, snookera, darta... Nie ma tygodnia, żebym czegoś nie obejrzał! Tak, uznawaj mnie za sportowego maniaka! Dobrze mi z tym! W przyszłości chciałbym zostać dziennikarzem - komentatorem sportowym. Póki co, próbuję swoich sił na kilku frontach - na blogu (sedzik.blox.pl), tele-sport.pl, TakSięGra TV i właśnie tu, na Pubsport.pl, gdzie piszę artykuły, felietony, relacje i robię kilka rzeczy, których nie widać gołym okiem, gdzieś tam "za kulisami".
http://sedzik.blox.pl