Dania, Serbia i Słowacja. Czyli?

Za nami losowanie grup Mistrzostw Europy piłkarzy ręcznych. Rywale są dobrze znani – z resztą w tej paczce czołowych ekip kontynentu wszyscy się nieźle znają. Zatem po kolei: co tam słychać w naszej grupie?

Jeśli chodzi o koszyk nr 1 to z dumą mogę napisać, że z niego wylosowana została reprezentacja Polski. Dzięki rozstawieniu nie mogliśmy zatem trawić na Francuzów, czy też Chorwatów. Co lepsze, dzięki korzystnemu losowaniu nie trafimy na te ekipy także w drugiej rundzie. Zatem losowanie z koszyka nr 1 jest dla nas korzystne. Z koszyka nr 2 mamy Duńczyków. Wydaje się to być najgorszą z możliwych opcją (o skutkach losowaniu Danii może nam coś opowiedzieć nasza kadra żeńska). W alternatywie byli Szwedzi, Norwedzy oraz Węgrzy, czyli odpowiednio czwarte, dziewiate i siódme miejsce stycznowego mundialu. Przypomnę może, że my zdobyliśmy lokatę ósmą przegrywając decydujący mecz z Madziarami. Zaś Duńczycy zdobyli srebrny medal. Przegrywając w finale z Francją po dogrywce. W zakończonych właśnie eliminacjach przegrali tylko wyjazdowe spotkanie z Rosją. Aczkolwiek ciężko było spodziewać się oporu ze strony pozostałych rywali, czyli Białorusinów i Szwajcarów. Po nich Duńczycy się śmiało przejechali. Podsumowując temat ekipy Ulrika Wilbeka – rywal bardzo trudny, najtrudniejszy jaki mógł nam się trafić. Czas na koszyk nr 3. W piłce ręcznej nie ma tradycji rozstawiania gospodarzy. Zatem Serbowie trafili do koszyka zgodnie z miejscem w europejskiej hierarchii. Będziemy więc grać z gospodarzem, przy ośmiotysięcznej publiczności, w sercu Belgradu. A fani na Bałkanach nietędzy. Będziemy grali z ekipą, która od lat stara się pokazać, że dawne sukcesy jugosłowiańskiej piłki ręcznej to nie tylko zasługa graczy spod znaku białoczerwonej szachownicy. A przecież mogliśmy wylosować Czechów. Ale nie ma co jęczeć. Losowanie nie jest złe. Mogliśmy wylosować Hiszpanów albo Islandczyków. Jeszcze jakieś pytania? Koszyk czwarty – Słowacja. Słowacja, którą na ostatnich Mistrzostwach Świata pokonaliśmy. Nie bez trudu, z resztą wówczas tylko Chile poradziliśmy sobie bez trudu, ale pokonaliśmy. A teraz w domyśle zakładamy leszpą formę niż w styczniu. Bo walczymy o wiele. Dla porządku dodam jeszcze, że mogliśmy trafić na Słowenię, Rosją, bądź Macedonię. Więc nawet gdybyśmy mieli wybierać sobie grupę, to i tak pewnie ze Słowakami byśmy się zmierzyli. A teraz o tym „wiele” o które gramy. Otóż oczywiście gramy o mistrzostwo Europy, albo chociaż o medal, i tak dalej, i tak dalej. Gramy także o kwalifikację do turnieju kwalifikacyjnego na Igrzyska Olimpijskie w Londynie. Co się musi stać abyśmy awansowali? W tym kontekście będziemy usatysfakjonowani, jeśli turniej wygrają na przykład Duńczycy. Albo Chorwaci. Albo inna z sześciu drużyn, która zajęła miejsce z przedziału 2-7 na Mistrzostwach Świata. Wówczas ten zespół awansuje na IO bezpośrednio z mistrzostw kontynentalnych, dzięki czemu jako zdobywcy ósmego miejsca wskakujemy do grona drużyn, które z tytułu miejsca na mundialu kwalifikuje się do turnieju kwalifikacyjnego. Taki sam efekt da nam vicemistrzostwo którejś z tych sześciu ekip, jeśli zwyciężą Francuzi. Właściwie jest to najprawdopodobniejszy wariant. I co najlepsze daje nam awans bez względu na nasz wynik. Satsyfaknconuje nas też miejsce na podium ME. Zwycięstwo daje bilety do Londynu, następstwem srebrnego i brązowego medalu jest awans do turnieju kwalifikacyjnego. Wyzwanie trochę większe, ale przecież medal ME i tak chcemy zdobyć, czyż nie? Problem można postawić w jeszcze inny sposób. Musimy być w najlepszej dwójce spośród drużyn, które nie były w najlepszej siódemce MŚ. Czyli będziemy musieli patrzyć jak się wiedzie Norwegom, Serbom, czy Niemcom. Groźni w tej klasyfikacji mogą się okazać Rosjanie. Ale nie muszą. Zasadniczo jednak na trzy pozostające Europie miejsca w turniejach kwalifikacyjnych/turnieju finałowym Igrzysk Olimpijskich w Londynie należy rozważyć głównie tych pięciu kandydatów. Czyli strasznie nie jest. Właściwie to niemożliwym dla mnie, kibica, wydaje się nie uzyskanie awansu. Zaś dla nich, zawodników, powinno to być wyzwanie. A fakt, że mają po prostu większy potencjał sportowy może nam tylko pomóc.


pubsport.pl
Paweł Kazimierczyk

Wrocławianin, student Wydziału Mechanicznego Politechniki Wrocławskiej. W styczniu 2010 rozpocząłem prowadzenie bloga olimpijsko.blox.pl. Grudzień tegoż roku przyniósł mi zaproszenie do PubSportu, kolejna zima zaowocowała z kolei przeniesieniem bloga do serwisu naTemat.pl, gdzie można mnie znaleźć pod adresem pawelkazimierczyk.natemat.pl.
Pisuję o wielu dyscyplinach. Być może wygląda to tak, że myślę, że znam się na wszystkim, ale sądzę, że przeboleję taką opinię i będę robił swoje. Największe emocje wzbudzają we mnie zawody w których sportowcy występują pod barwami narodowymi, stąd też ogromna fascynacja imprezą jaką są Igrzyska Olimpijskie. Przy czym wobec tych wszystkich rozgrywek niemal zawsze w ślepej kibicowskiej naiwności wierzę w sukces tych pod biało-czerwonym sztandarem.

http://pawelkazimierczyk.natemat.pl