Dariusz Adamczuk: egzamin dojrzałości dla Pogoni

Kilka razy mieliśmy w tym sezonie okazję wskoczyć na podium, ale gubiliśmy wówczas punkty i ta szansa się wymykała. Myślę, że teraz zespół już dorósł do tego, aby walczyć o wyższe cele – mówi Dariusz Adamczuk, prezes Akademii Piłkarskiej Pogoni Szczecin i dyrektor techniczny „Portowców”.

Spodziewał się pan tak wysokiego miejsca Pogoni po rundzie zasadniczej?

Naszym celem była pierwsza ósemka, a na razie jesteśmy w pierwszej czwórce, więc jest się z czego cieszyć. Choć oczywiście zdajemy sobie sprawę, że gdyby dwa mecze nam nie wyszły, bylibyśmy właśnie na ósmym miejscu. A teraz, w ostatniej części sezonu, wszystko już może się zdarzyć.

Zgodzi się pan z tym, że jeśli przyrównać Pogoń do ucznia w klasie maturalnej, to zasadnicza faza sezonu była dla zespołu rokiem szkolnym zakończonym dobrymi ocenami na koniec, ale dopiero te ostatnie siedem kolejek będzie taką prawdziwą maturą dla tej ekipy?

Jak najbardziej. Gdy czytam niektóre komentarze, krytycznie odnoszące się do reformy i podziału punktów, są one dla mnie całkowicie niezrozumiałe. Bo piłkarze w polskiej lidze muszą grać więcej meczów i muszą grać pod presją. Analizując na chłodno, można powiedzieć, że w końcówce tej zasadniczej części sezonu nie było meczów „o nic”, a w poprzednich sezonach takich spotkań mieliśmy mnóstwo. Jeżeli prześledzimy, ile goli padało w końcówkach meczów, ile remisów zostało „wyszarpanych” tuż przed ostatnim gwizdkiem sędziego, to naprawdę widać różnicę. Sam poziom może się nie podniósł, ale pierwszy krok ku temu uważam, że właśnie został zrobiony. W przyszłym sezonie piłkarze wszystkich ekip, nauczeni doświadczeniem, od początku będą bardziej skoncentrowani, aby później nie znaleźć się w tej dolnej ósemce, która musi walczyć do końca o utrzymanie. Gwarantuję, że ci, którym teraz przyjdzie bronić się przed spadkiem, w kolejnych rozgrywkach będą robić wszystko, aby po raz kolejny nie przeżywać takiej nerwówki.

Na jakie elementy gry przede wszystkim muszą zwrócić uwagę piłkarze Pogoni, aby w tych ostatnich siedmiu meczach nie roztrwonić tej dobrej opinii, którą wyrobili sobie dotychczasową postawą?

Trudno jednoznacznie odpowiedzieć. Faktem jest, że ten zespół niewiele ma do stracenia, a dużo do zyskania. Nie byliśmy upatrywani w grupie drużyn, które mają grać o puchary, a jednak wywalczyliśmy czwarte miejsce po tych 30 kolejkach. Zobaczymy, jak teraz chłopcy odnajdą się w tej sytuacji. Bodaj trzy razy mieliśmy wcześniej okazję wskoczyć na podium, ale gubiliśmy wówczas punkty i ta szansa się wymykała. Myślę, że teraz zespół już dojrzał do tego, aby walczyć o wyższe cele. Pamiętajmy, że oprócz Marcina Robaka, Patryka Małeckiego i Rafała Murawskiego reszta zawodników nie grała do tej pory w klubach walczących o jakieś wyższe cele. Oni dopiero się tego wszystkiego uczą, dlatego na razie my nic nie musimy, ale wszystko możemy.

Ale stać Pogoń na miejsce premiowane grą w pucharach?

Jeżeli popatrzymy na grę wiosną tej drużyny i jej wyniki, to będziemy mieli odpowiedź. Jako jedyni nie przegraliśmy w tym roku meczu w lidze, choć więcej spotkań graliśmy na wyjeździe niż u siebie. Dlaczego zatem mielibyśmy zacząć przegrywać teraz, skoro nie przegrywaliśmy do tej pory w tym roku? Uważam, że na pewno stać nas na obronę tego czwartego miejsca, a być może nawet i na zajęcie trzeciej lokaty. Do drugiego też tracimy w sumie tylko trzy punkty, więc tak naprawdę wszystko jest możliwe. Ale nawet jak skończymy na szóstej pozycji, nie będzie w klubie żałoby. Każde miejsce powyżej szóstego będzie naszym dobrym wynikiem.

Kto będzie najgroźniejszym rywalem Pogoni w walce o podium?

Mimo wszystko, wskazałbym na Ruch. Zawisza skupi się na razie na Pucharze Polski. Wisła, przetrzebiona kontuzjami i kartkami, już od dłuższego czasu gra słabo. Postawa Lechii pod wodzą nowego trenera ciągle jest niewiadomą. Górnik wiosną zupełnie nie wystrzelił, nie wygrywając dotąd meczu, więc nie sądzę, aby nagle obudził się na tyle, aby seryjnie gromadzić punkty. Wychodzi zatem Ruch.

A czy organizacyjnie klub jest przygotowany do gry w Europie?

Klub tak, ale miasto – nie. Nasz stadion nie spełnia wymogów i z tego, co wiem, w razie awansu będziemy mogli zagrać w Szczecinie tylko drugą rundę eliminacji, czyli dla polskiej drużyny de facto pierwszą. Jeśli zatem dostaniemy się do pucharów, trzeba będzie poszukać obiektu zastępczego. Nie będzie z tym raczej problemu, bo nowych stadionów jest w Polsce już całkiem dużo – szkoda tylko, że nie w Szczecinie…

Jeśli jakiś klub może się obawiać wpływu tej dwutygodniowej przerwy w rozgrywkach, jest to właśnie Pogoń, która wiosną była niepokonana. Dłuższa pauza nie wybije zespołu z rytmu?

Nie sądzę. Graliśmy na tyle solidnie, iż nie chce mi się wierzyć, żeby chłopcy zapomnieli w tak krótkim czasie jak to wszystko funkcjonuje. Tym bardziej, że wreszcie mieli szansę uporać się z mikrourazami i nieco odpocząć psychicznie. Poza tym, trener Wdowczyk już wiele razy pokazywał, że potrafi tak ułożyć plan zajęć, aby zespół „odpalił” od razu po przerwie.

Na inaugurację drugiej fazy rozgrywek Pogoń gra u siebie z Górnikiem. Według firmy bukmacherskiej Fortuna, punkty zostaną w Szczecinie. Pan też nie dopuszcza do siebie innego scenariusza?

Niczego nie można przesądzać, bo to tylko sport. Ale jeśli chcemy grać o puchary, ten mecz trzeba wygrać. Ogólnie terminarz mamy bardzo fajny, bo z pierwszych czterech spotkań aż trzy mamy na własnym stadionie. A jedyny z wyjazdów w tym okresie mamy do Wisły, która ostatnio przecież nie zachwycała. Gdyby udało się w tych meczach zdobyć 9-10 punktów, będzie można śmiało walczyć o te puchary. Na koniec zostanie nam Legia i Lech, z którymi rywalizacja może się bardzo różnie ułożyć. Z Legią dwa razy przegraliśmy, ale za to Lecha dwukrotnie pokonaliśmy w tym sezonie. W ostatniej kolejce czeka nas konfrontacja z Ruchem, która przy sprzyjających okolicznościach może okazać się bezpośrednim starciem o europejskie puchary. Oczywiście na razie to wszystko są jednak tylko spekulacje…

Biorąc pod uwagę liczbę goli straconych przez Górnika w tym sezonie, Marcin Robak nie będzie miał już lepszej okazji do odskoczenia rywalom w walce o tytuł króla strzelców…

Niby tak, ale trzeba pamiętać, że trener Warzycha z pewnością będzie powoli docierał do chłopaków w Zabrzu ze swoją filozofią gry. Z dnia na dzień nie mógł nic zrobić. Nie chciałbym się jednak szerzej wypowiadać na temat Górnika, bo nie wiem, jaka jest przyczyna tego, że obecnie kierunkowy do Zabrza jest „zero trzy”.

A nie byłoby w ogóle sprawiedliwiej nagrodę króla strzelców przyznawać po zakończeniu rundy zasadniczej? Marco Paixao teoretycznie łatwiej będzie poprawić dorobek w meczach z Widzewem, Podbeskidziem czy Piastem niż Robakowi przeciwko Lechowi, Wiśle czy Legii…

No tak, tu widać jedyny mankament tej reformy. Choć oczywiście, gdyby nie Marcin, nikt w Szczecinie nie zwróciłby na to uwagi, bo nie byłoby to naszym zmartwieniem. Nie jest jednak wcale powiedziane, że Portugalczykowi będzie dużo prościej strzelać gole Podbeskidziu czy Widzewowi niż Marcinowi w spotkaniach z Legią czy Lechem. W obu grupach bramki mają przecież takie same wymiary, a przypominam, że Marcin w rundzie zasadniczej potrafił pięciokrotnie trafić do siatki Lecha. W rywalizacji z Widzewem czy Podbeskidziem podobna sztuka mu się nie udała…

Jedyne, co może zastanawiać kibiców Pogoni, to mała liczba wychowanków w zespole. Jedynie Dawid Kort ma za sobą kilka epizodów w ekstraklasie. W Szczecinie nie ma zdolnej młodzieży, system szkolenia kuleje, czy też te talenty giną gdzieś po drodze do dorosłego futbolu jak się to często zdarza?

To wynik tego, że klub odbudowuje się od siedmiu lat po czasach rządów pana Ptaka. Tak naprawdę, kiedy byliśmy w czwartej lidze, to szkolenie nie było na takim poziomie jak w zespołach z ekstraklasy. Poza tym wielu zdolnych chłopaków z regionu rozjechało się wówczas po kraju, jak choćby Filip Starzyński, znany obecnie z występów w Ruchu. Jako czwartoligowiec nie byliśmy wtedy wystarczająco atrakcyjną marką. A młodzież teraz mamy naprawdę fajną, ale potrzebuje ona jeszcze trochę czasu, bo mówimy o rocznikach ’97 czy ’98. Inna rzecz, że takiego 19-letniego Rudola traktujemy jak swojego, bo jest on już u nas od trzech lat. A Dawid, faktycznie, jest z nami od samego początku, od czwartej ligi i początków naszego szkolenia młodzieży. Zapewniam jednak, że w kolejce na pokazanie się czekają już następni. Sprzyja im polityka klubu, który przy budowie drużyny stawia na mieszankę doświadczenia z młodością.

Jak ocenia pan obecną bazę treningową Pogoni do szkolenia młodzieży?

W okresie wiosenno-jesiennym wygląda to bardzo dobrze, bo mamy pięć boisk, w tym także ze sztuczną nawierzchnią. Najgorzej jest zimą, bo nie mamy jeszcze boiska pod balonem i trochę te trzy miesiące tracimy. Wprawdzie ostatnia zima była łagodna i z tym trenowaniem nie było tak źle, ale przecież nie ma co liczyć, że co roku aura będzie tak łaskawa. Jeśli w końcu uda się taki kryty obiekt postawić, będziemy mogli zacząć na dobre doganiać Europę.


pubsport.pl
Pubsport.pl
Pubsport.pl - wiadomości sportowe i publicystyka. Zapowiedzi i podsumowania meczów piłki nożnej, tenisa, sportów zespołowych oraz zimowych. Relacje na żywo! Wpadnij pogadać o sporcie!
http://www.pubsport.pl/