Dlaczego Europejczycy nigdy nie wygrali Mundialu w Ameryce?

Ameryka Południowa

Żadna europejska reprezentacja nie wygrała jeszcze mistrzostwa świata na turnieju organizowanym przez któreś z państw Ameryki – czy to Północnej czy Południowej. Do tej pory odbyło się siedem takich imprez, w 2014 nadarzy się okazja, by przełamać ten impas, ale czy zostanie wykorzystana?

Gospodarzami poprzednich amerykańskich mundiali były Urugwaj, Brazylia, Chile, Argentyna, Meksyk (x2) i USA. Ostatni raz mistrzostwa gościły jednak w Ameryce w 1994 roku, a trzy pierwsze z wymienionych odbyły się ponad 50 lat temu. Niektórzy właśnie w tym upatrują przyczyny niepowodzeń europejczyków – im problemy sprawiało już samo dotarcie na mundial, a co dopiero mówić o jego wygraniu. Teraz podobno to się zmieniło i Europejczycy sę "lepszymi podróżnikami" – tak przynajmniej twierdzi selekcjoner Anglików Roy Hodgson. Z wywiadu dla strony FIFA.com można wywnioskować, że nie wierzy on w żadną amerykańską klątwę. Zwraca natomiast uwagę, na przywilej bycia gospdarzem, a z atutu tego korzystały w przeszłości w takim samym stopniu jak Argentyna i Urugwaj, także Francja oraz Anglia. Tyle, że przy takiej liczbie turniejów i tak znakomitych drużynach jakie wywodziły się z Europy, przyczyny porażek muszą być trochę szersze niż tylko "sciany pomagające gospodarzom".

Kluczową rolę odgrywa prawdopodobnie przeskok klimatyczny, czyli problem którego nie mają goście z Ameryki Południowej, gdy mundial odbywa się w Europie, gdzie występuje na co dzień większość reprezentantów Argentyny, Brazylii czy Urugwaju. Wystarczy rzut oka na na mapę miast-gospodarzy turnieju, aby zauważyć, ze przybyszom z Europy nie będzie łatwo. 64 lata temu, pierwszy brazylijski mundial rozegrano w sześciu miastach – pięć z nich położonych było na południowym-wschodzie, gdzie warunki atmosferyczne na przełomie czerwca i lipca są całkiem znośne. Tylko jeden mecz odbył się na północnym-wschodzie – w Recife. Tam tropikalna aura panuje przez 12 miesięcy w roku. W 2014 obok region ten dostanie zdecydowanie więcej gier – oprócz Recife piłkarzy gościć będą też Fortaleza, Natal i Salvador. Decentralizacja poszła jednak jeszcze dalej i część spotkań ulokowała też w amazońskim Manaus i Cuiabie położonej w centrum kontynentu i centrum równiny Pantanal. We wszystkich wymienionych miastach temperatury w czasie trwania turnieju będą grubo przekraczać 30 stopni, tworząc warunki porównywalne do tych panujących w saunie.

By stworzyć produkt dopasowany pod telewizje, głównie te europejskie, mistrzostwa w Brazylii zostały rozplanowane w następujący sposób – duża liczba gier rozpoczynać będzie się o 13:00 bądź 16:00 czasu lokalnego. W Europie będzie wówczas 18:00 i 21:00, czyli najlepsze pory do oglądania meczów. Sęk w tym, że aż 7 z meczów startujących najwcześniej (o 13:00) odbędzie się na wspomnianych wcześniej stadionach na północnym wschodzie. Niekorzystny klimat w połączeniu z wielkimi odległościami między poszczególnymi miastami, stawiają drużyny przed ogromnym wyzwaniem logistycznym. Wiele zależało od losowania – najgorzej trafili chyba Anglicy i Włosi. Nie dość, że w grupie są z Urugwajem i Kostaryką, czyli zespołami lepiej obeznanymi z brazylijskim klimatem, to jeszcze swój bezpośredni mecz rozegrają w amazońskim Manaus. O 18:00 tamtejszego czasu. Ogólnie reprezentanci Italii między trzema miastami, gdzie będą grać, a swoją bazą pokonają w ciągu kilkunastu dni 14 tysięcy kilometrów. Dla porównania Argentyna spędzi w podróży w pierwszej fazie mistrzostw około 2 tys. kilometrów. 

Biorąc pod uwagę przytoczone dane, pamiętając jak intensywny i wyczerpujący sezon mieliśmy w europejskich ligach i pucharach, należy się spodziewać, że będzie to mundial dla prawdziwych twardzieli, a równie wielką rolę co sztaby szkoleniowe będa odgrywć sztaby medyczne. Odpowiedź na pytanie zawarte w tytule jest prosta – Europa nie wygrała nigdy mistrzostw w Ameryce, bo ma tam dużo więcej przeciwników niż tylko piłkarzy wywodzących się z tamtego klimatu. Od 12. czerwca będziemy mieli okazję sprawdzić czy technologia i medycyna ze Starego Kontynentu poszły na tyle do przodu, by tych rywali skutecznie zneutralizować. 

Można oczywiście powiedzieć, że słońce bęzie świecić dla każdego tak samo, ale dobrze wiemy, że nie wszyscy są do niego tak samo przyzwyczajeni. Pogoda odegra w tych mistrzostwach zapewne ważną rolę, co dla postronnych kibiców oznaczć może tylko jedno – spodziewajmy się niespodziewanego. Spodziewajmy się niebywałych emocji i zwrotów akcji.

***

Tak jak napisałem wyżej – niespodzianki na tym mundialu mogą być ogromne stąd moje typowanie to trochę wróżenie z fusów. Wydaje mi się jednak, że Europejczycy znów wrócą z mundialu za oceanem pokonani, ale niekoniecznie przez Brazylijczyków. Czy miałem racje sprawdzimy 13. lipca.


pubsport.pl
Damian Ślusarczyk
29 lat, wychowany pod Kielcami, mieszka w Manchesterze, PubSport.pl z małymi przerwami ogarnia od 8 lat. Stale udowadnia, że jest w stanie znaleźć "coś" ciekawego w każdej dyscyplinie sportu. Obserwuj mnie na Twitterze
http://www.pubsport.pl/