Dlaczego Stomil tak, a Lukullus nie?

Kilka dni temu korki z szampanów wystrzeliwanych w Olsztynie doleciały aż do mnie, tu, na południe. Zakończyła się bowiem kilkuletnia „gehenna” fanów miejscowej drużyny, którzy – choć kibicowali Stomilowi – w tabeli widzieli OKS 1945. Ich wielka radość z powrotu do „historycznej” nazwy natchnęła mnie do rozmyślań nad łaską kibica.

Jeśli pańska jeździ na pstrym koniu, to aż nie mogę sobie wyobrazić, na jakim jeździ kibicowska. Popularny portal, który ma w nazwie regulaminowy czas gry, bez dogrywki :-), ogłosił, powrót „OKS-u do historycznej nazwy”. W komentarzach ktoś słusznie zauważył, że to nie jest historyczna nazwa, a nazwa sponsora.

W 1945 zespół powstał bowiem jako Olsztyński Klub Sportowy. A więc OKS. Inni kibice argumentowali jednak, że identyfikują się z nazwą Stomil, pochodzącą od polskiego producenta opon, która od lat 70. widniała w nazwie zespołu piłkarskiego, dlatego, że w tym czasie drużyna odnosiła największe sukcesy. A więc, kibice sukcesu?

Podobny przypadek mam na swoim podwórku. Może kibice Podbeskidzia nie dążą do powrodu „historycznej” nazwy Ceramed, ale część jednak wciąż używa w dopingu nazwy producenta płytek. Dlaczego Ceramed, a nie Marbet, albo Bogmar – albo DKS Komorowice albo BBSV. Nie dowiemy się chyba nigdy. O ile jednak pod szyldem Stomil, klub grał przez 30 lat i ze szczebli regionalnych wskoczył do ekstraklasy, to Podbeskidzie pod nazwą Ceramed występowało przez pięć lat, a przez rok człon MC (Marbet Ceramed) występował wspólnie z członem Podbeskidzie. Czyli łącznie sześć. Największy sukces Podbeskidzie odniosło pod obecnym szyldem, a firma – w przeciwieństwie do Stomilu, który jest teraz częścią koncernu Michelin – wciąż istnieje. Robi się jej więc darmową reklamę. Sprawa w Bielsku jest więc jeszcze bardziej pogmatwana.

Analogiczna sytuacja, jak w Olsztynie, pojawia się w Gorzowie Wielkopolskim, gdzie po upadku GKP, kibice zgłosili do IV ligi klub StilonGorzów Wielkopolski, umieszczając w jego nazwie zakłady włókien chemicznych. Na forach internetowych można przeczytać „dla kibicowskiej Polski zawsze byliście Stomilem, czy tam Stilonem”. Wniosek wygląda więc prosto – kibic lubi identyfikować się z komercyjną nazwą, przynoszącą klubowi największe sukcesy w historii. Tak?

To dlaczego Świt Nowy Dwór Mazowiecki, a nie Lukullus Świt Nowy Dwór Mazowiecki, choć pod tą nazwą ta drużyna jedyny raz występowała w ekstraklasie? Dlaczego Dyskobolia Grodzisk Wielkopolski, a nie Groclin Dyskobolia Grodzisk Wielkopolski, skoro pod tą nazwą ta drużyna eliminowała z Pucharu UEFA Manchester City? Dlaczego GKS Katowice, a nie Dospel Katowice, choć pod tą nazwą klub ze stolicy województwa śląskiego ostatni raz grał w europejskich pucharach? Dlaczego GKS Bełchatów, a nie GKS BOT Bełchatów, choć pod tą nazwą „Torfiorze” zostali wicemistrzem Polski? I tych przykładów można mnożyć tyle, że byście tu wszyscy posnęli.

Dlaczego jeden sponsor jest cacy, a drugi jest sztucznym tworem i sprzedawaniem wartości? Od wielu lat próbuję złapać i zrozumieć tok myślenia środowiska jedynych prawdziwych, ale przez takie sytuacje nie mogę.

Rozumiem za to zakończone powodzeniem dążenie kibiców TKP Toruń do zmiany nazwy na Elanę, rozumiem kibiców KP Police, którzy chcieli znów kibicować Chemikowi, czy rozumiem fanów Bogdanki Łęczna, którzy pragną, by ich zespół znów był Górnikiem. Co z tego, że Elana to nazwa zakładów chemicznych w Toruniu, a Chemik to nazwa zakładów chemicznych w Policach, skoro istnieją takie rzeczowniki pospolite. Rzeczowników pospolitych „stomil” i „stilon” nie ma…


pubsport.pl
Michał Trela
Kronika Beskidzka, Gazeta Wyborcza, SportSlaski.pl
http://trelik.blox.pl