Do you know the enemy? #1

Sypiąc tytułem z jednej z najlepszych piosenek mojego ulubionego zespołu rozpoczynam – jak zresztą dzisiaj już prawie każdy – gdybanie o wielki finał Ligi Mistrzów. Kto go zdobędzie, kto jest faworytem i czym tym razem zaskoczy nas Barcelona? Aktorstwem, czy wyjątkowo się powstrzyma przed udawaniem?

Nie ukrywam, faworytem jest Barcelona. Nie ukrywam także, że mamy finał dla futbolu najlepszy – spotkali się słaby i najlepszy trener świata. Nigdy nie uwierzę w to, że Guardiola jest dobrym trenerem. Powiedzmy szczerze – co on w tej Barcelonie zrobił? To po prostu drużyna, na której tworzenie nie miał on żadnego wpływu. Twórcą dzisiejszej Blaugrany jest nie kto inny jak Johan Cruyff?. To on stworzył Dream Team. Gurdiola przejął Dumę Katalonii po Holendrze i to jemu przypisuje się sukcesy Barcy. Mam pytanie. Czemu? Czy dlatego, że w swojej drużynie najlepszego piłkarza świata, który na swojej ulubionej pozycji z jakimkolwiek trenerem u boku może zrobić wszystko? Czy dlatego, że Barcelona ma Xaviego, Iniestę, wybitnych kreatorów futbolu, których Guardiola również nie wytworzył? Czy dlatego, że sprowadził niepotrzebnie za gigantyczne pieniądze Zlatana Ibrahimovica? A może jeszcze, ponieważ Barcelona gra ciągle tą samą taktytą, wymieniając tryliardy podań, co przy dobrze skonstruowanej defensywie jest nieprzydatne? Szacunek Guardioli się należy, uwielbienie już nie. Śmiem twierdzić, że z takim zespołem to by i Jose Maria Bakero odnosił sukcesy…

Barca może to wygrać bez problemu. Musi tylko przestać symulować, choć nie wiem, czy gracze Blaugrany się powstrzymają. Przede wszystkim jeden, prawdziwy mistrz udawania – Busquets. Co trzeba z nim zrobić, żeby Barcelona pokazała wreszcie przeciwko klasowej drużynie mistrzowską grę? Przecież nawet powstała „gra” – znajdź Sergio Busquetsa. Nic dziwnego, przy takim udwaniu… W meczach z Realem Madryt było całkiem podobnie.

Odpowiadając na pytanie zawarte w tytule mojego artykułu – największym wrogiem Barcelony jest ona sama. Oczywiście można też uznać jako największego wroga pewnego portugalskiego trenera… Jeśli Duma Katalonii skupi się na grze, a jej gwiazdy postarają się grać na swoim najwyższym poziomie, to piłkarze Guardioli nie powinni mieć problemu z wygraną. Trzeba wspomnieć, że na angielskiej ziemi Messi nie strzelił jeszcze nigdy gola. A jak nie Lionel, to kto ma strzelać gole? Villa, będący od lutego w słabej formie? Pedro, który podobnie jak Hiszpan ostatnio nie strzela? A może Blaugranę uratuje – znowu – Andres Iniesta, wbijając gole w końcówce, niczym w finale MŚ w RPA, czy półfinale LM z Chelsea?

Skupiłem się na Barcelonie, teraz czas na Manchester United. Czerwone Diabły są naprawdę galaktyczne – to już trzeci finał Ligi Mistrzów w ciągu ostatnich czterech lat! W dodatku drugi z Barceloną. Wtedy to jednak zespół Fergusona nazywano faworytami. Mimo wszystko MU poległ, po bramkach Eto’o i Messiego. Teraz Barcelona jest lepsza, dużo lepsza. Ma też oczywiście po swojej stronie sędziów… No, ale nie o tym mowa. Ferguson musi zdetronizować Xaviego oraz Messiego, najlepszych grajków w zepsole Barcy. Jak to zrobić? Ano wystarczyzapytać się swojego przyjaciela, Jose Mourinho. On na pewno pomoże, w końcu jemu to się udało – przez 45 minut w finale Pucharu Króla, ale jednak Dumę Katalonii zdetronizował całkowicie. Fergie ma pewnie jednak własny sposób na pokonanie Barcelony. Oby wyszedł mu lepiej niż dwa lata temu. Teraz istotna będzie też chęć zemsty na drużynie Guardioli, w końcu jeśli Manchester wygrałby dwa sezony temu byłby pierwszą drużyną w historii LM, która podnosiła puchar dwukrotnie bez przerwy.

Czerwone Diabły to drużyna klasowa. Grają tak, jak powinna robić to Barcelona – nie udają! Nie dominują na boisku przez 90 minut, lecz są równie skuteczni na boisku jak podopieczni Pepa. Na Wembley wybiegną indywidualności nie gorsze niż po drugiej stronie – w końcu czy Giggs gra gorzej od Xaviego, Rooney od Villi, a Van der Sar od Valdesa? Głupie pytanie, Holender to jeden z najlepszych bramkarzy świata, podczas gdy Hiszpan trzyma się tuż za elitą. Manchester po ewentualnej nieudanej pierwszej połowie na pewno zostanie lepiej zmotywowany – Ferguson im nie odpuści.

Względem Manchesteru również odpowiem na pytanie tytułowe. Wrogiem Czerwonych Diabłów jest właśnie Barcelona. W lidze MU został czasami zatrzymywany przez Chelsea, za to w Lidze Mistrzów ulegał – chociażby w finale dwa lata temu – właśnie Blaugranie. Teraz mają okazję do zemsty…

 


pubsport.pl
Tomek Mądry

Pochodzę z Poznania, aktualnie mieszkam w Ząbkach. Kibic Chelsea, FC Koeln. To tyle. Jestem zwyczajnym, szarym człowiekiem, który postanowił się czymś interesować. Wybrał sport. Oprócz amatorskiego grania w piłkę nożną i uprawiania badmintona piszę także od listopada bloga. W styczniu założyłem nowy i teraz publikuje wpisy na obu adresach. Dnia 10 marca postanowiłem zarejestrować się na pubsport.pl i umieszczać również tutaj moją publicystykę. Na moim blogu i na pubsport znajdziecie na pewno co czwartek – felieton o Chelsea i wiele, wiele innych.

http://kwestor.blox.pl/html