Dokąd zmierza Arsenal?

Arsenal to na pewno duża firma, rozpoznawalna na całym świecie, od lat zaliczająca się do ścisłej europejskiej czołówki. Niestety, od kilku sezonów zawodzi, a od ścisłej czołówki coraz bardziej się oddala. Trofeów i sukcesów brakuje.


Wenger młode, jeszcze przez większość piłkarskiego świata niewidziane perełki, ściąga, można by rzec, hurtowo. Co okienko na Emirates wpada kolejny młody, kapitalnie rokujący chłopak, który jednak na razie wciąż jest mało rozpoznawalny, mało doświadczony, ale ze świetnymi perspektywami. Wenger w ten sposób wypromował już mnóstwo grajków, wciąż promuje nowych. W poprzedni wtorkowy wieczór kapitalną partię rozegrał Alex – Oxlade Chamberlain, który ma za sobą zaledwie osiemnaście wiosen życia. Byłem naprawdę pod dużym, bardzo dużym wrażeniem gry tego młodziana.
Arsenal już od długiego czasu nie wygrał jakiegoś porządnego trofeum. Oczywiście, trofeum wygrał całkiem niedawno, bo w minionym sezonie Puchar Ligi, ale to nie są rozgrywki, które są jakieś szczególne ważne, generalnie nie należą do bardzo prestiżowych i raczej cała Anglia się nimi nie ekscytuje. Wcześniej wygrali coś w 2007, ale to też był Puchar Ligi. Ostatnie, tak naprawdę bardzo poważne i prestiżowe zwycięstwo w jakichkolwiek rozgrywkach to był rok 2005 i zdobycie Mistrzostwa Anglii. Sezon później jeszcze było dotarcie do finału Chmpions League i porażka w nim z Barceloną. Widać więc, że generalnie Arsenal w ostatnich latach na nadmiar trofeów narzekać nie może. Ba, musi raczej ubolewać nad ich brakiem. Nie chodzi tu już tylko o brak trofeów. W ostatnich latach „Kanonierzy” nawet nie byli bliscy ich zdobycia, przynajmniej jeśli chodzi o laury z formacji tych bardziej prestiżowych. Ostatni raz w pierwszej dwójce Premier League byli wtedy, kiedy ją po raz ostatni wygrali, a zatem w sezonie 2004/2005. W Lidze Mistrzów też nie czarowali. W ostatnich kilku latach, tak od sezonu 2006/2007, normą stało się przegrywanie ćwierćfinałów, raz zdarzył się wyjątek, był traktowany jako wielki sukces, ale i tak we wspomnianym, jedynym od sezonu 2005/2006 półfinale „The Gunners” zostali boleśnie sprowadzeni na ziemię.

W tym sezonie Arsenal już teraz, a to bardzo wcześnie, odpadł z Ligi Mistrzów. Rewanż z Milanem w wykonaniu „Kanonierów” był kapitalny. Mieli szanse na jeden z najlepszych  comebacków w historii tych rozgrywek. W drugim spotkaniu grali z niezwykłą pasją, rywali naciskali nieustannie, piłkę rozgrywali precyzyjnie, grali ładnie, a zarazem agresywnie, ale…….. znowu czegoś zabrakło. W prasie pojawiły się tytuły typu: „Walczyli jak nigdy, przegrali jak zawsze”. Ale Arsenal jest sam sobie winny. Ten dwumecz podopieczni Wengera mogli spokojnie wygrać, ale jak się gra taki pierwszy mecz……

W Premier League sytuacja ekipy z Londynu też nie jest komfortowa. Są na czwartym miejscu, ale zaraz za nimi jest lokalny rywal, Chelsea, który równie bardzo nie wyobraża sobie braku możliwości startu w Lidze Mistrzów. Może nawet bardziej.
Arsenal przestaje być klubem ścisłej europejskiej czołówki. Staje się odskocznią dla młodych chłopaków, pragnących grać na najwyższym poziomie. Nie twierdzę, że przyczyną braku trofeów i sukcesów jest to, że Wenger wystawia młodzież, że brakuje doświadczenia. Nie, na to składa się wiele czynników, a że Francuz daje szanse utalentowanym chłopakom, promuje ich, to tylko dobrze. Ale w ekipie „The Gunners” potrzebne są zmiany, bo bez nich Arsenal będzie tylko takim domem towarowym, z którego najlepsi z chęcią będą kupowali, ale dom ten  nie będzie do tych najlepszych się zaliczał.

Arsenal ma piłkarzy naprawdę dobrych, wielu z ogromnym potencjałem, ale świetnych zawodników, potrafiących przesądzać losy meczów, takich „na teraz”, a nie w przyszłości, jest mało. Dużo dobrej młodzieży – super. Ale Rosicky, Chamakh, Arteta to nie są, moim zdaniem, piłkarze na Arsenal. Wiem, powiecie, że ostatnio Czech gra bardzo dobrze, ale nie, to nie jest poziom europejskiej czołówki. Przydałoby się tutaj jeszcze niewątpliwie dwóch, trzech piłkarzy klasy takiej jak Walcott, Wilshere (ale ten z minionego sezonu), już w ogóle pięknie by było żeby przyszedł tu ktoś pokroju Van Persiego. Ale taki zawodnik, klasy Holendra, bardzo by się przydał. Jeśli chce się być klubem ścisłej europejskiej czołówki to niestety trzeba mieć takich piłkarzy. Piłkarzy potrafiących przesądzać losy meczów na najwyższym poziomie. Real i Barcelona mają takich na pęczki, ci z czerwonej strony Manchesteru mają swojego Naniego, Rooneya i Vidicia, ci z niebieskiej: Balotelliego, Aguero, Silve, a Chelsea ma Matę, Lamparda, Terry’ego, co prawda odchodzącego już w cień, ale nadal świetnego Drogbę. A „The Gunners”? Mają Van Persie’go i ……. tyle.

Niestety, oprócz Holendra, piłkarzy z tej najwyższej półki w klubie z dzielnicy Hoolway brak. To na pewno jeden z czynników przez które Arenal trofeów nie zdobywa, ba, myślę, że to jest ta najważniejsza z przyczyn obecnego stanu rzeczy w ekipie z Emirates. Należy więc sobie zadać pytanie: dokąd zmierza Arsenal?


pubsport.pl
Daniel Flak

Mam czternaście lat. Uwielbiam sport, a w szczególności piłkę nożną, w której zakochałem się oglądając w telewizji Mistrzostwa Świata w Niemczech. Od tego czasu regularnie trenuje i gram w klubie, obecnie w Rakowie Częstochowa. Oprócz tego, wielką przyjemność sprawia mi pisanie o futbolu. W przyszłości chciałbym zostać dziennikarzem sportowym. Prowadzę bloga, na którego serdecznie zapraszam: http://daniel99.blox.pl/html

http://daniel99.blox.pl