Dokładka zamiast nakładki

Poniedziałek, to chyba nie jest szczęśliwy dzień dla „Wejścia nakładką”. Dziś na usprawiedliwienie powiem tylko, że niedawno wróciłem z meczu Korona – Górnik i trochę mi się nie chce już przekopywać sieci, byle komuś dokopać. Jakiś zamysł był, ale nic na tyle fajnego, żeby na siłę to forsować. W zamian dam kilka krótkich spostrzeżeń po spotkaniu jakie obejrzałem w Kielcach. 

Pierwsze co rzuca się w oczy – nie wiem co ten Ojrzyński wyprawia w szatni zespołu, ale Korona po prostu wychodzi na mecz tak skoncentrowana, że gol aż wisi w powietrzu. Tak było ze Śląskiem, Lechią, tak było i dziś. Nie zawsze się udaje, czasem nawet przeciwnik ukąsi wcześniej, ale rezultat końcowy jest taki sam. Z każdym meczem bardziej mi głupio, za ten tekst, mocno krytyczny pod aresem Ojrzyńskiego, jeszcze sprzed sezonu. Pocieszeniem dla mnie nie jest fakt, że tak samo gadały całe Kielce i pół Polski.

Po drugie – apel do kibiców Korony, cieszmy się chwilą, ona pewnie kiedyś się skończy. Nie myślmy o mistrzostwie, pucharach. Rok temu wszyscy, łącznie ze mną, dali się zwariować. Liczyliśmy punkty, gole Niedzielana, ile traci Wisła, ile Legia, gdzie jest Lech, a skończyło się „dupą pobladłą”, a tak na dobrą sprawę, spadek i „dupa blada” były bardzo blisko. Jeszcze dwanaście miesięcy temu napisałbym, że mecz 10. kolejki z Lechem w Poznaniu będzie dla Korony prawdziwym testem. Dziś mam inne zdanie – to nie będzie żaden specjalny test – zespół Ojrzyńskiego już dziewięć razy udowodnił, że wygrane, gole i punkty w jego wykonaniu to nie jest przypadek. Jeżeli więc nawet w Poznaniu Korona przegra nic się nie stanie. Porażka jest częścią uprawiania sportu.

Trzecia sprawa – szczęście. Jak wiadomo w sporcie jest bardzo ważne, niektórzy zarzucają, że Korona ma go całą furę. Nie wiem, nie widzę tego w tych kategoriach. Korona szczęściu próbuje dopomóc, grając od pierwszego gwizdka sędziego w sposób jaki widzieliśmy dziś. Zwróćmy uwagę na jedną statystykę – 10 z 13 goli w tym sezonie kielczanie zdobyli w pierwszych połowach. To jest siła tej drużyny – narzucenie tempa i stylu gry, jakiego nie potrafi przewidzieć rywal. Co wydaje się dziwne, przez 9 kolejek, może nie licząc pierwszej konfrontacji z Cracovią zawsze jest tak samo. Podkreśla się w prasie jaki to prosty sposób Ojrzyńskiego na ekstraklasę. Jak to świadczy o naszej lidze? Skoro ani jeden z 9 trenerów nie potrafi przygotować zespołu na starcie z prosto grającymi Złocisto-Krwistymi…

Agresywność, granicząca z brutalnością to terminy często łączące się w relacjach i komentarzach z Koroną. Brutalność i chamstwo? Dziś gospodarze zobaczyli 1 żółtą kartkę – rywale chyba 5. To nie jest wina Kuzery i Korzyma, że w tej lidze nikt jak oni, nie realizuje hasła „dopóki walczysz jesteś zwycięzcą”. A propo – żaden z nich nie zagrał z Górnikiem, właściwie nic się nie zmieniło, ich brak był jakby niezauważalny, chociaż myśląc Korona 2011, najczęściej ma się przed oczyma właśnie tę dwójkę. Około 30 minuty zwracam się do dziewczyny: – zauważyłaś, że gramy bez  Kuzery i Korzyma?i nawet lepiej nam idzie, a przynajmniej się nie biją – słyszę w odpowiedzi. Faktycznie emocji było jakby mniej, ale nawet bez tych walczaków gospodarze zgnietli Górnika w pierwszym fragmencie meczu. Potem było już tylko czekanie na kontry i dopisanie kolejnych punktów.

Przychodzenie na Arenę Kielc to w tym sezonie przyjemność. Jakiż kontrast w porównaniu do poprzedniej rundy. Wiem, że Korona kiedyś przegra, zacznie tracić punkty – ale jeśli przy tym nie straci tego charakteru, który ma teraz, to samo w sobie będzie to już ogromnym sukcesem.


pubsport.pl
Damian Ślusarczyk
29 lat, wychowany pod Kielcami, mieszka w Manchesterze, PubSport.pl z małymi przerwami ogarnia od 8 lat. Stale udowadnia, że jest w stanie znaleźć "coś" ciekawego w każdej dyscyplinie sportu. Obserwuj mnie na Twitterze
http://www.pubsport.pl/