Dramatyczny mecz i wygrana Legii z Trabzonsporem

Legia - St. Patricks, Łukasz Broź

Legia Warszawa wygrała na wyjeździe z Trabzonsporem 1:0 i jest liderem grupy L Ligi Europy. Mistrzowie Polski mieli w tym dramatycznym meczu mnóstwo szczęścia, ale zdobyli bardzo ważne trzy punkty.

W pierwszej połowie spotkania na boisku było sporo emocji, nerwów i w sumie niewiele ładnej piłki nożnej. Na szczęście do przerwy Legia prowadziła 1:0 po bramce Michała Kucharczyka w 16. minucie. Wykorzystał on jedną z kilku podobnych sytuacji, jakie stworzyła sobie Legia w tej części gry. Obrona Trabzonu ustawiała się dość wysoko, co stwarzało okazje do prostopadłych piłek do wychodzących jeden na jeden z bramkarzem. W 12. minucie w takiej sytuacji znalazł się Jodłowiec, ale z oczywistych względów stoper Legii nie miał wystarczającej szybkości na sfinalizowanie strzałem tego 40-metrowego rajdu. W przypadku Kucharczyka, w podobnych okolicznościach, problem szybkości nie istniał i goście objęli prowadzenie 1:0.

Im bliżej było przerwy Trabzonspor uzyskiwał optyczną przewagę, ale na szczęście nie stworzył sobie czystych sytuacji bramkowych. Największe zagrożenie stwarzał szybki Waris oraz liczne stałe fragmenty gry, które mnożyły się po częstych faulach w środkowej i bocznej strefie oraz dość aptekarskich decyzjach arbitra Viktora Kassaia. 

Bardzo ostro na wydarzenia boiskowe reagował trener Trabzonsporu Halilhodzić, który w bramkowej sytuacji domagał się odgwizdania faulu na swoim piłkarzu, a potem spalonego (powtórki pokazują, że nie ma o nim mowy). Po ostrej reprymendzie od sędziego Bośniak uspokoił się na chwilę, ale po kilkunastu minutach ponownie dał upust swoim emocjom i został wyrzucony na trybuny. Jedno z boiskowych wydarzeń, ale nie to które tak mocno oprotestował, rzeczywiście mogło wyprowadzić go z równowagi. W 23. minucie sam na sam z Kuciakiem wychodził Waris, zdołał on zagrać sobie piłkę obok golkipera Legii, ale został delikatnie przez niego podcięty. Kontakt ten umknął jednak uwadze Kassaia.

Jeżeli w pierwszej połowie nie było zbyt dużo piłki nożnej, to w drugiej nie było jej wcale, zwłaszcza w wykonaniu Legii. Drużyna Henninga Berga wyszła na boisko jak na stracenie i w sumie trudno uwierzyć, że w tej trwającej 53 minuty (8 doliczonych) połowie nie straciła gola. Trabzonspor nie grał rewelacyjnie, ale zdołał zdominować Legię i raz po raz zagrażał Kuciakowi, szczególnie z prawej strony, gdzie szala Bosingwa. Na szcczęście – to zwrot jaki najczęściej pojawiał się w naszej relacji LIVE i otwarcie trzeba przyznać, że Legia miala tego szczęścia furę. Dość powiedzieć, że ratowała ją w tym meczu m.in. poprzeczka, świetnie interwencje Kuciaka, brak precyzji napastników rywala czy ofiarne bloki obrońców. Gospodarze dwoili się i troili, by strzelić gola, ale nie zdołali tego zrobić. 

W 88. minucie położenie Legonistów skompliowała dodatkowo druga żółta kartka dla Michała Żyry, ale mimo osłabienia i wspomnianego nienormalnego przedzłużenia meczu o osiem minut, udało się dowieźć wygraną do końca. 

Legia ma teraz sześć punktów i prowadzi w tabeli grupy L. Kolejny rywal to Metalist Charktów, który przegrał oba spotkania i jest na ostatnim miejscu w grupie. Starcie to zaplanowano na 23. października w Kijowie.

TABELA I TERMINARZ GRUPY >

fot. M.Kostrzewa legia.com


pubsport.pl
Damian Ślusarczyk
29 lat, wychowany pod Kielcami, mieszka w Manchesterze, PubSport.pl z małymi przerwami ogarnia od 8 lat. Stale udowadnia, że jest w stanie znaleźć "coś" ciekawego w każdej dyscyplinie sportu. Obserwuj mnie na Twitterze
http://www.pubsport.pl/