Drużyna turniejowa

Jak na fakt, że Peru przywiozło do Argentyny dwóch i pół piłkarza, to wynik jednej z dotychczas najsłabszych drużyn kontynentu należy uznać i tak za znakomity. W półfinale z Urugwajem wszystko było po bożemu, czyli jakoś tak nietypowo dla tego turnieju. Ale może to i lepiej, bo Guerrero, Vargas i pół, czyli Acasiete to nie tacy piłkarze, by przeciągnąć pozostałych kopaczy do finału. Zwłaszcza, że Vargas wyleciał z boiska.

Był w tym meczu tylko jeden moment, który mógł sprawić, że wszystko potoczyłoby się inaczej. Właśnie Vargas tak dogrywał w pierwszej połowie z lewego skrzydła, że minimalnie z piłką minęło się dwóch ofensywnych graczy peruwiańskich. Gdyby któryś z nich przeciął dośrodkowanie można było marzyć o wygranej. To jednak wciąż mało.

A Urugwajczycy są drużyną turniejową. Na otwarcie z Peru tylko zremisowali, teraz pojedynczymi zrywami pozbawili rywali złudzeń. Dwa gole Luisa Suareza zrobiły z niego głównego kandydata na króla strzelców. Zastanawia mnie tylko, czy przy drugim golu, gdy napastnik minął bramkarza i z 16 metrów kopnął po ziemi do pustej bramki, nie dało się uderzyć lżej? Suarez widział pogoń obrońcy za piłką, a mimo to kopnął tak upokarzająco, że rywal czuł bliskość piłki, a nie był w stanie jej dotknąć.

Urugwaj jest coraz bliżej potwierdzenia statusu najlepszej obecnie drużyny Ameryki Południowej, po zajęciu czwartego miejsca na zeszłorocznym mundialu. I pewnie w niedzielę to zrobi. O ile jego rywalem nie będą bitni Wenezuelczycy.


pubsport.pl
Michał Trela
Kronika Beskidzka, Gazeta Wyborcza, SportSlaski.pl
http://trelik.blox.pl