Drużyna, z którą Copa America byłaby ciekawsza

Copa America, jaka była, każdy mógł przeczytać, bo nie każdemu z was chciało się wstawać, by te gnioty oglądać. Tak całkiem źle jednak nie było, a  najlepszym tego dowodem jest fakt, że da się sklecić jedenastkę turnieju, co niniejszym, autorytarnie, despotycznie, subiektywnie i jednoosobowo, czynię!

W bramce Justo Villar – wybrany najlepszym bramkarzem turnieju także oficjalnie, przez fachowców większych niż ja. Gdyby nie on, Paragwaj nie miałby szans na wygranie nawet meczu. A, przecież on nie wygrał meczu! No to nie mógłby zremisować. Nikt inny w tej drużynie nie istniał. Na mistrzostwach świata był świetny, na Copa America – wybitny. Miał refleks, niesamowitą pewność. Estudiantes La Plata, do których niedawno przeszedł z Realu Valladolid, będą mieli z niego wiele pożytku.

Na prawej obronie ustawiam Kolumbijczyka Camilo Zunigę. Kolumbia przywiozła do Argentyny najlepszych bocznych obrońców i spore szanse na miejsce w jedenastce miał też Pablo Armero, lewy defensor Udinese. Minimalnie lepszy był jednak Zuniga z Napoli, który przyćmił fatalnego w tym turnieju Daniego Alvesa. Rewelacyjnie grał zwłaszcza w fazie grupowej.

Osvaldo Vizcarrondo z Wenezueli to jedno z odkryć tego turnieju. Był liderem obrony półfinalisty. Zaczął turniej od wybronienia sercem i to dosłownie, strzału Brazylijczyków na opuszczoną przez bramkarza bramkę, a później grał tylko lepiej. Kryzys formy spotkał go w ćwierćfinale, ale wtedy akurat spełnił się pod bramką rywala. Gdyby sędzia uznał jego gola w półfinale, Wenezuela wyeliminowałaby Paragwaj. Długo nie pogra w wenezuelskim Deportivo Anzoategui.

Obok niego na pozycji stopera Urugwajczyk Diego Lugano. Na mundialu w parze z Diego Godinem był najlepszym środkowym obrońcą. Teraz Godin nie gra, ale gracz Fenerbahce Stambuł i tak radził sobie znakomicie. Profesor.

Lewą obronę rezerwuję dla Juana Vargasa. Peruwiańczyk na tym turnieju grał ustawiony bardziej z przodu, ale moja trenerska wizja każe go umieścić tam, gdzie gra w Fiorentinie, a więc na lewej obronie. Bez niego Paolo Guerrero nie zostałby królem strzelców. Jeden z niewielu peruwiańskich graczy, których istnienie da się jakoś wytłumaczyć.

Juan Arango wystąpi w mojej drużynie jako ofensywny pomocnik. W Wenezueli, jak w Borussii Moenchengladbach – niezawodny. Jego podania, stałe fragmenty gry, świadczyły o znakomitej klasie. To jednak było wiadome już przed turniejem, jednak potwierdzanie klasy jest sztuką tak trudną, że nie może jej podołać nawet Leo Messi. Tym większy szacunek dla Arango.

Za rozgrywanie po drugiej stronie boiska odpowiadać będzie Diego Forlan. Po pierwszym meczu Urugwajczyk mógłby liczyć co najwyżej na miejsce w jedenastce rozczarowań, jednak szybko się podniósł, a w fazie pucharowej był już znakomity. Mecz z Argentyną to jego wielki popis. To niewątpliwie jeden z najlepszych piłkarzy świata, choć wśród takich nie wymieniany. Nie zagrał tak dobrze, jak na mundialu, ale śmiem twierdzić, że na takim poziomie nie zagra już nigdy.

Ofensywną dwójkę pomocników będzie asekurował Chilijczyk Arturo Vidal. Gracz Bayeru Leverkusen był jednym z nielicznych jasnych punktów, bezbarwnych w tym roku Chilijczyków. Defensywny pomocnik, choć już znany, wypromował się na Copa America i od przyszłego sezonu będzie występował w Juventusie Turyn.

Atak wystawiam jeszcze bardziej zabójczy, niż wszystkie poprzednie formacje. Po skrzydłach, cały czas zmieniając się, będą biegać Luis Suarez i Joel Campbell. Tego pierwszego przedstawiać nie trzeba – mistrz, który omal nie został królem strzelców. A Campbell to absolutna perła. Młody gracz z Kostaryki napędzał swoją słabą reprezentację i był naprawdę rewelacyjny. Na dowód tego, że nie mam z nim koneksji rodzinnych i zapracował na moje zachwyty tylko dobrą grą przytaczam – niedawno przeszedł z Deportivo Saprissa do Arsenalu Londyn.

Na szpicy Jose Paolo Guerrero – Peruwiańczyk, który został królem strzelców i był całym pomysłem zdobywcy brązowego medalu na grę ofensywną. Gracz HSV Hamburg pokazał, że możliwości ma ogromne, jak tylko wsiada w samolot, a nie panikuje. Tudzież nie rzuca w kibiców butelkami.

Jedenastka dublerów prezentuje się następująco: Muslera (Urugwaj/Galatasaray) – M. Caceres (Urugwaj/Sevilla), Cichero (Wenezuela/Newell’s Old Boys), Acasiete (Peru/Almeria), Armero (Kolumbia/Udinese) – Fedor (Wenezuela/Getafe), A. Pereira (Urugwaj/Porto), Guarin (Kolumbia/Porto) – Aguero (Argentyna/Atletico), Falcao (Kolumbia/Porto), Rondon (Wenezuela/Malaga).

Trener – nie wiem jak się nazywa, ale ten masażysta czy inny dietetyk, który prowadził w finale Paragwajczyków, bowiem na trybuny zostali wyrzuceni trener oraz jego asystent.


pubsport.pl
Michał Trela
Kronika Beskidzka, Gazeta Wyborcza, SportSlaski.pl
http://trelik.blox.pl