Dumni z Jastrzębskiego!

Jastrzębski Węgiel jest klubowym Wicemistrzem Świata 2011. To naprawdę wielki sukces tej drużyny. W grupie pokonali naszpikowany gwiazdami Zenit Kazań, a w półfinale stoczyli niesamowity bój z Sesi Sao Paulo. Finał przegrali, ale jak wiemy, Trentino to zupełnie inna bajka…

Lecz pierwsza partia meczu o złoto mogła nas napawać optymizmem. Łasko, Kubiak i Bartman byli najważniejszymi postaciami w grze Jastrzębia, zdobywali punkty w ważnych momentach i dzięki nim pierwszą odsłone wygraliśmy 31:29. Ale później siatkarze z Trydentu zaczęli się budzić i było już tylko gorzej. Przyjęcie zagrywki Kaziyskiego, czy Juantoreny było sporym problemem dla naszych przyjmujących. Procent tego elementu spadał razem z częstotliwością i skutecznością ataków. Do tego dochodziły namnażające się błędy własne. III i IV set to już była masakra. Nie dość, że Jastrzębianie byli rozbici, to jeszcze Trento grało znakomicie. Kiedy wypracowali sobie kilka punktów przewagi, grali lepiej, ładniej dla oka i spokojniej.

Uważam, że MVP meczu powinien zostać Jan Stokr, a nie Osmany Juantorena, choć Kubańczyk także zaprezentował się znakomicie. Chociaż nie ma co się rozwodzić nad indywidualnościami, bo Mistrz Włoch, Europy i Świata… ech, nie ma co kończyć, te tytuły mówią same za siebie…

I dlatego właśnie cieszy drugie miejsce podopiecznych Lorenzo Bernardiego. Zwłaszcza, że w PlusLidze w poprzednim sezonie zajęli dopiero 7. lokatę. Ten srebrny medal Mistrzostw Świata to zasługa nie tylko tego składu, który pojechał do Kataru, ale i tego, który w poprzednim sezonie wywalczył awans do półfinału Ligi Mistrzów. Nastąpiło mocne przewietrzenie kadry drużyny z Jastrzębia i już widać, że jest zgrana, choć miała na to niewiele czasu.

A swoją drogą, siatkarze z Górnego Śląska dali nam wiele powodów do radości w samym turnieju w Dausze. Któż spodziewał się, że wygramy z Zenitem? Kto wierzył w Jastrzębski Węgiel po przegranym trzecim secie w półfinale przeciwko Sesi? Takie mecze się pamięta na długo, bo nazywają się popularnie „horrorami z happy-endem”. Tak było i tym razem.

Choć porażka w finale boli, bo dostaliśmy srogie lanie od Trentino, to naprawdę powinniśmy być dumni z Jastrzębskiego Węgla. Chociażby ze względu na okoliczności, o których napisałem. Miejmy nadzieję, że to pozwoli na piękną walkę na krajowym podwórku, bo PlusLiga z sezonu na sezon robi się coraz ciekawsza, a takie osiągnięcia tylko podnoszą jej poziom.

PS. Jak wiesz, często mam tendencję do narzekania na organizację turniejów, ale ten problem jest tak popularny w Katarze, że chyba nie ma co o nim wspominać. Oczywiście, że to w Polsce powinien się odbyć taki turniej, ale FIVB liczy na dużo kasy od szejków…


pubsport.pl
Krzysztof Sędzicki
Uczeń I LO w Łodzi. Już jako przedszkolak oglądałem transmisje sportowe w telewizji. Kilka lat pograłem w koszykówkę, ale nie spodobała mi się i już pod koniec gimnazjum przerzuciłem się na amatorską odmianę siatkówki i skoku wzwyż. Pasjonuję się wieloma dyscyplinami, przede wszystkim piłką nożną, siatkówką, formułą 1 i skokami narciarskimi. Czasami lubię też pooglądać inne sporty, np. koszykówkę, biathlon, tenisa, snookera, darta... Nie ma tygodnia, żebym czegoś nie obejrzał! Tak, uznawaj mnie za sportowego maniaka! Dobrze mi z tym! W przyszłości chciałbym zostać dziennikarzem - komentatorem sportowym. Póki co, próbuję swoich sił na kilku frontach - na blogu (sedzik.blox.pl), tele-sport.pl, TakSięGra TV i właśnie tu, na Pubsport.pl, gdzie piszę artykuły, felietony, relacje i robię kilka rzeczy, których nie widać gołym okiem, gdzieś tam "za kulisami".
http://sedzik.blox.pl