Dwa dni przerwy i…

Czekają nas dwa bardzo długie dni. Pełne rozważań i kalkulacji, mimo że sytuacja niespodziewanie mocno się uprościła. Wygramy z Włochami za trzy punkty – jedziemy do Londynu.

Serbowie wiedzieli co robią wystawiając rezerwy przeciwko Rosji i Włochom. I mogą mieć teraz bardzo wymierną korzyść z pomocy swoim europejskim towarzyszom. Słaba Brazylia jest na wylocie. Trzeba to napisać jasno – Canarinhos są do pokonania. Od kilku dni skupiamy się na meczu z Italią, teraz tym bardziej trzeba skoncentrować się przede wszystkim na nim. Ale tak patrząc na tych Brazylijczyków… Oczywiście marzy nam się, żebyśmy mierząc się z Mistrzami Świata mieli już pewne podium. I nie są to bezpodstawne marzenia. Słabym wyrażeniem żalu i skruchy jest bieżące posypywanie sobie głowy popiołem podczas pisania, ale strasznie się nakręcam na mecz z Brazylią, widzę ogromną szansę na to by po niemal dekadzie przerwy pokonać Canarinhos w meczu o stawkę. Ale już kończę ten temat. I przepraszam za uciekanie w tak daleką przyszłość.

Ważniejsza bowiem jest przyszłość najbliższa. A ja nie wspomniałem nawet o najbliższej przeszłości od czego winienem tekst rozpocząć. O nocnym meczu z Egiptem nie ma za bardzo co pisać, tym bardziej, że nawet jednej piłki tego spotkania nie widziałem. Wspomnę tylko że na wątpliwych pozycjach wystąpili dziś Zbyszek Bartman i Łukasz Żygadło.

Dobra, przechodzę do tego o czym zasadniczo powinno się dziś pisać. Włosi. Przede wszystkim potężna skrzydła: Łasko, ale także Zaytsev i Savani. Pierwszego z nich niełatwo jest zatrzymać. Przynajmniej póki Dragan Travica rozgrywa. Zdarza się jednak, że po prostu niemal każda piłka idzie do Łaski, który w takiej sytuacji niekoniecznie potrafi wszystko kończyć. Zatrzymanie dwójki Savani-Zaytsev może ukazać się bardzo ważnym czynnikiem. Gotów jestem nawet do stwierdzenia że warto będzie na początku zapolować w bloku właśnie na tę dwójkę, by potem móc tylko czekać aż każda piłka będzie szła w kierunku urodzonego we Wrocławiu atakującego reprezentacji dla Włoch. Pozostaje jeszcze kwestia środka. Ale kąsać zagrywką umiemy i już na tym etapie możemy mocno ograniczyć tę opcję. I warto będzie zaryzykować w polu serwisowym, szczególnie gdy pod siatką zaczai się Luigi Mastrangelo. Nie ma co nakręcać tego człowieka, bo jest to osobowość gotowa pociągnąć cały zespół.

Mamy dwa dni żeby odsapnąć, może nadrobić jakieś zaległości we śnie. A potem ostatni akt. Dwa tygodnie wieszczony jako przybicie gwoździ do trumny. Dziś… aż ciężko pisać, coby za bardzo w przyszłość nie uciec i znowu niepotrzebnego rozpasania mentalnego nie siać.


pubsport.pl
Paweł Kazimierczyk

Wrocławianin, student Wydziału Mechanicznego Politechniki Wrocławskiej. W styczniu 2010 rozpocząłem prowadzenie bloga olimpijsko.blox.pl. Grudzień tegoż roku przyniósł mi zaproszenie do PubSportu, kolejna zima zaowocowała z kolei przeniesieniem bloga do serwisu naTemat.pl, gdzie można mnie znaleźć pod adresem pawelkazimierczyk.natemat.pl.
Pisuję o wielu dyscyplinach. Być może wygląda to tak, że myślę, że znam się na wszystkim, ale sądzę, że przeboleję taką opinię i będę robił swoje. Największe emocje wzbudzają we mnie zawody w których sportowcy występują pod barwami narodowymi, stąd też ogromna fascynacja imprezą jaką są Igrzyska Olimpijskie. Przy czym wobec tych wszystkich rozgrywek niemal zawsze w ślepej kibicowskiej naiwności wierzę w sukces tych pod biało-czerwonym sztandarem.

http://pawelkazimierczyk.natemat.pl