Dyskusje dyskusjami, Barca Barcą, a Milan skrzywdzony jedynie pośrednio

Z najciekawiej zapowiadającej się pary ćwierćfinałowej piłkarskiej Ligi Mistrzów do półfinału przechodzi FC Barcelona po wygranej z Milanem w rewanżu u siebie 3:1. Znów pojawia się wiele dyskusji, czy aby sędziowie nie pomogli Dumie Katalonii. Na wszystko będzie miejsce, idźmy po kolei.

Tradycyjnie podopieczni Pepa Guardioli potrzebowali trochę czasu, żeby wejść w mecz. Jak się potem okazało, pierwsze pół godziny to najłatwiejszy okres gry dla gości. Jedni odpowiadali drugim na sytuacje podbramkowe, ale z czasem drużyna Barcelony zaczęła świecić jaśniej, Milan zaś odwrotnie – gasł z każdą minutą.

Mimo tego, dość długo wynik pozostawał kwestią otwartą. To konsekwencja bezbramkowego remisu na San Siro sprzed sześciu dni. Był to atut ekipy przyjezdnej, ale kolejny raz przekonaliśmy się, że wygrać na Camp Nou z Barceloną jest niezwykle ciężko. Oprócz Ibrahimovicia i Nocerino (których akcja, po której padł gol na 1:1, była według mnie najpiękniejsza w tym spotkaniu) powinni się zdecydowanie włączyć do gry pozostali – Robinho, Seedorf, czy Boateng.

Ktoś powie, że się nie dało. Owszem, na pewno było to piekielnie trudne do wykonania, ale zastanawiam się, dlaczego mediolańczycy bali się zaryzykować i zupełnie otworzyć grę na ostatnie kilkanaście minut. Zdaję sobie sprawę, że mogłoby się to skończyć dla nich tragicznie lecz i tak musieli przecież zdobyć dwie bramki. Zawodnikom Blaugrany zaś, w miarę upływu czasu, grało się z coraz większą swobodą. Tak, wiem, że to „tylko” tradycyjna tiki-taka, lecz był to znak, iż gospodarze czuli się już pewnie i bardzo ciężko byłoby im wyrwać z rąk ten półfinał.

Dochodzę już do sedna. Wydarzenia pomiędzy 40. a 50. minutą budzą największe dyskusje. Na początek karny dla Barcy po rzekomym faulu Nesty na Busquetsie. Obejrzałem nawet pomeczowe studio, żeby dokładnie się przyjrzeć tej akcji (bo transmisja mi się przycięła akurat w tym momencie). Kolega Adam podczas tekstowej relacji na żywo skomentował:

(…)przypomina się jednak Euro 2008 i fenomenalna „interwencja” Howarda Webba

Według mnie faktycznie coś podobnego, ale dziś wyraźniej było widać zachowania poszczególnych zawodników. Można było tego karnego gwizdnąć, można było nie. Sędzia Björn Kuipers podyktował jedenastkę.

Holenderski arbiter powinien być jednak konsekwentny i tak samo odgwizdać faul na Ibrahimoviciu na początku 2. połowy. Chociaż był blisko akcji, ponoć dokładnie się przyglądał i przewinienia nie widział.

Mimo tego, nie uważam, iż wynik został wypaczony. Milan był w dzisiejszym spotkaniu tłem dla samego siebie, nie miał prawie w ogóle „prawa głosu”. Z drugiej strony powracają wspomnienia z września, kiedy to Rossoneri także nie zasłużyli na żadne punkty, a po bramkach w pierwszej i ostatniej minucie wywieźli ze stolicy Katalonii jedno oczko. Trzeba sprawiedliwie przyznać, że Mistrzowie Włoch nie zasłużyli na grę w półfinale.

Co jakiś czas spoglądałem w facebooka oraz różne sportowe fora itd. w poszukiwaniu opinii internautów przede wszystkim o niepodyktowaniu rzutu karnego dla Milanu w 48. minucie, albo przyznaniu go gospodarzom w 40. . Zdałem sobie sprawę, ilu Barcelona ma antyfanów, którzy szukają pretekstu do bagatelizowania sukcesów klubu. Sam oczywiście wolałbym, ażeby wszystko obyło się bez konieczności dyskutowania o słuszności zagrań, ale muszę jednak jeden argument przedstawić. To spotkanie (i ten dwumecz również) zupełnie inaczej by wyglądało, jeśli w pierwszych minutach pierwszego meczu odgwizdanoby karnego dla FCB.

Możnaby szukać jeszcze innych niedociągnięć sędziowskich, ale ja już nie jestem od tego. Pragnę jedynie przedstawić swój punkt widzenia – Barca była lepsza w tej parze, ale nie do końca klarownie to udowodniła. Pozwolę sobie zacytować kolegę Michała Trelę, który po meczu na facebooku napisał:

Barcelona została wyciągnięta za uszy, mimo że sama by sobie pewnie poradziła

Druga połowa nie napawała emocjami, była jednostronna. Stąd wniosek, że ostateczny rezultat jest zasłużony. W Lidze Mistrzów przed obrońcami trofeum jeszcze co najmniej 2 mecze – z Chelsea (wielki rewanż) albo z Benficą (w tym przypadku będziesz zbierać moje serce porozbijane na mnóstwo kawałków). Mam nadzieję, że tam udowodnią, iż sami mogą wygrywać, zdobywać bramki i żadna rzekoma „pomoc sędziów” nie jest im potrzebna.


pubsport.pl
Krzysztof Sędzicki
Uczeń I LO w Łodzi. Już jako przedszkolak oglądałem transmisje sportowe w telewizji. Kilka lat pograłem w koszykówkę, ale nie spodobała mi się i już pod koniec gimnazjum przerzuciłem się na amatorską odmianę siatkówki i skoku wzwyż. Pasjonuję się wieloma dyscyplinami, przede wszystkim piłką nożną, siatkówką, formułą 1 i skokami narciarskimi. Czasami lubię też pooglądać inne sporty, np. koszykówkę, biathlon, tenisa, snookera, darta... Nie ma tygodnia, żebym czegoś nie obejrzał! Tak, uznawaj mnie za sportowego maniaka! Dobrze mi z tym! W przyszłości chciałbym zostać dziennikarzem - komentatorem sportowym. Póki co, próbuję swoich sił na kilku frontach - na blogu (sedzik.blox.pl), tele-sport.pl, TakSięGra TV i właśnie tu, na Pubsport.pl, gdzie piszę artykuły, felietony, relacje i robię kilka rzeczy, których nie widać gołym okiem, gdzieś tam "za kulisami".
http://sedzik.blox.pl