Działo się i dziać się będzie. Smacznego!

W tym tygodniu odbyły się cztery rewanże 1/8 finału piłkarskiej Ligi Mistrzów, a także losowanie par ćwierćfinałowych. Mieliśmy dużo emocji i dużo bramek, więc chyba czujemy się zadowoleni po obejrzeniu meczów. Pary 1/4 już zapowiadają się bardzo interesująco, ale… czy mogło być inaczej przy ośmiu najlepszych klubach Europy?

Rewanże 1/8 finału

We wtorek oglądałem Multi Ligę Mistrzów, bo nie mogłem się zdecydować, które spotkanie obejrzeć. Na Alianz Arena – stadionie, który będzie gościł finalistów Champions League 2012 – Bayern rozgromił Basel aż 7:0. W tym meczu nie było widać nic z postawy żadnej z obu tych z pierwszego spotkania. Gospodarze zagrali bez kompleksów, pewnie, jakby konieczność wygranej w ogóle ich nie zdeprymowała. Leo Messiemu chciał dorównać Mario Gomez, ale się nie udało – zabrakło jednego trafienia. Lecz i tak jest to jedno z najwyższych zwycięstw w historii LM, a najwyższe odniesione w tej fazie rozgrywek. Piłkarze z Bazylei, po których spodziewałem się znacznie więcej, byli tylko tłem. Trochę żałuję, ale niestety, na awans nie zasłużyli.

Zdecydowanie bardziej wyrównany był toczony równolegle do wspomnianego mecz na San Siro pomiędzy Interem a Marsylią. Słusznie powiedzieli komentatorzy, że już w pierwszych 15 minutach działo się więcej niż podczas całego pierwszego spotkania na Velodrome. Zgadzam się. Nerazzurri byli niejako zmuszeni do atakowania, gdyż potrzebowali bramki do wyrównania stanu rywalizacji, a dwóch do wyjścia na prowadzenie. Przyjezdni nie zamierzali się bronić i też raz po raz zagrażali bramce Julio Cesara. W przekroju całego meczu to mediolańczycy mieli przewagę i mecz wygrali zasłużenie. Z kolei kwestię awansu trzebaby przemyśleć patrząc przez pryzmat dwóch spotkań. Olympique to naprawdę nie jest słaba drużyna, ci zawodnicy potrafią zagrażać najlepszym, co już nieraz udowodnili. Bezmyślnie trochę czerwoną kartkę zarobił Mandanda, przez co nie zagra w pierwszym meczu 1/4, ale chyba dla niego bardziej liczył się awans. No cóż, zobaczymy, co dalej.

Ci, którzy liczyli na cud na Santiago Bernabeu, że Real przegra z CSKA, mocno sie zawiedli. Co jak co, ale Królewscy na własnym terenie rzadko kiedy nie wygrywają. W Moskwie może trochę zlekceważyli, może zimno im było… U siebie już pokazali rosyjskiej ekipie, gdzie jej miejsce. Dali też sygnał, że wciąż ich celem jest Puchar Europy. Mecz zaliczymy raczej do tych bez historii. Podopieczni Jose Mourinho dali się wyszumieć rywalom na początku i potem już kontorlowali spotkanie. 4:1 i dziękuję, Moskwa do domu.

Także 4:1, ale zupełnie „inne” miało miejsce na meczu Chelsea z Napoli. Chciałem nawet szerzej napisać o tym rewanżu, robiłem sobie nawet notatki w brudnopisie, ale uprzedził mnie Daniel Flak. Ponieważ bardzo lubię, jak pisze, pozwolę sobie nie dublować wpisu. Dodam tylko od siebie, że strasznie żałuję, iż nie ma włoskiej drużyny w ćwierćfinale, bo naprawdę zrobiła ona pozytywne wrażenie w tym sezonie. Nawet na Stamford Bridge grali całkiem nieźle, ale napotkali na The Blues, którzy rozegrali najlepszy mecz od dawna. Jakby nie patrzeć, wygrali 4:1. I powiem szczerze, że mecz tak mi się podobał, że jestem bliski zaprzestania niechęci do klubu Romana Abramowicza. Jakoś inaczej patrzę teraz na ten zespół.

Pary ćwierćfinałowe

Jako pierwszego wylosowano debiutanta, APOEL Nikozja. Jedna z rewelacji tej edycji LM trafiła na jeden z najlepszych klubów świata, Real Madryt. Wynik wydaje się być prosty do przewidzenia, ale Ivan Jovanović wraz z jego drużyną miał już odpaść kilkakrotnie w tym sezonie, a zaszedł tam, gdzie wielu by bardzo chciało. Różnica, w porównaniu do 1/8 finału polega na tym, iż teraz pierwszy mecz odbędzie się na GSP Stadium, czyli kotle czarownic, gdzie utonął już niejeden świetny zespół. To jedyna szansa ekipy z Nikozji. Nie to, że daję im równe szanse, ale widowisko na Cyprze może być ciekawe. Rewanż już niekoniecznie. Pewnie zakończy się tak, jak z CSKA…

Olympique Marsylia wylosowała Bayern Monachium. W zapowiedzi wypada mi po prostu przepisać to, co już w tym wpisie napisałem. Piłkarze ze Stade Velodrome potrafią stwarzać niemałe kłopoty nawet tym najlepszym, a Bawarczycy są niezwykle zdeterminowani do awansowania nie tyle do półfinału, co do wielkiego finału. Zapewnie cieszą się, że nie muszą walczyć z Barcą, czy Realem, lecz nie wolno im także zlekceważyć Wicemistrzów Francji, bo może skończyć się to dla nich tragicznie.

Benfica Lizbona trafiła na Chelsea. Zwycięstwo i awans The Blues nad Napoli zapobiegło rozbiciu mojego serca. Subiektywnie będę bardzo mocno kibicował Orłom. Nie są oni jednak faworytami w tej parze. Na wyjazdach prezentują się w kratkę, a rewanż odbędzie się właśnie na Stamford Bridge. Ekipa prowadzona przez Jorge Jesusa nie jest jednak bez szans. To drużyna poukładana, regularnie gości w europejskich pucharach, a oprócz tego nie ma wiele do stracenia, gdyż odpaść z tak grającymi, jak w środę londyńczykami to nie byłby obciach.

AC Milan zmierzy się z Barceloną. Mam wątpliwości, czy ta dwójka to naprawdę wielki hit. Blaugrana to oczywiście najwyższy poziom, Rossoneri niby też, ale po tym, co pokazali na Emirates obawiam się, że na Camp Nou sobie nie poradzą. Bardzo ważny będzie pierwszy mecz, który trochę ustawi rewanż.

Wielkim plusem losowania jest to, że ewentualne El Clasico czeka nas dopiero w finale. Niektórzy doszukują się teorii spiskowych w UEFA, ale ja w nie szczerze wątpię. Należy przyznać, że takie starcie o Puchar Europy byłoby niesamowitym przeżyciem. Jednakże poczekajmy i nasyćmy się tym, co nam zaserwowano w ćwierćfinałach, gdyż te potrawy wyglądają na bardzo smakowite. Za półtora tygodnia pierwsze konsumpcje. Smacznego wszystkim kibicom!


pubsport.pl
Krzysztof Sędzicki
Uczeń I LO w Łodzi. Już jako przedszkolak oglądałem transmisje sportowe w telewizji. Kilka lat pograłem w koszykówkę, ale nie spodobała mi się i już pod koniec gimnazjum przerzuciłem się na amatorską odmianę siatkówki i skoku wzwyż. Pasjonuję się wieloma dyscyplinami, przede wszystkim piłką nożną, siatkówką, formułą 1 i skokami narciarskimi. Czasami lubię też pooglądać inne sporty, np. koszykówkę, biathlon, tenisa, snookera, darta... Nie ma tygodnia, żebym czegoś nie obejrzał! Tak, uznawaj mnie za sportowego maniaka! Dobrze mi z tym! W przyszłości chciałbym zostać dziennikarzem - komentatorem sportowym. Póki co, próbuję swoich sił na kilku frontach - na blogu (sedzik.blox.pl), tele-sport.pl, TakSięGra TV i właśnie tu, na Pubsport.pl, gdzie piszę artykuły, felietony, relacje i robię kilka rzeczy, których nie widać gołym okiem, gdzieś tam "za kulisami".
http://sedzik.blox.pl