Dziewięćdziesiąt lat minęło – wspomnienie ZIO w Chamonix

fot. http://www.ski-i.com/blog/annecy-2018-olympic-paralympic-games/

Nowoczesna infrastruktura poparta inwestycjami liczonymi w miliardach dolarów, około trzech tysięcy sportowców z całego świata na starcie i blisko setka kompletów medali do rozdania – tak w największym skrócie wyglądają igrzyska w Soczi. W Chamonix 90 lat temu wyglądało to wszystko „nieco” inaczej!

Dla każdego współczesnego zawodnika, uprawiającego jeden ze sportów zimowych, występ na igrzyskach jest zdecydowanie najważniejszym wydarzeniem każdego czterolecia. To właśnie walce o olimpijskie medale podporządkowane są wszelkie inne starty, a także liczne wyrzeczenia w życiu prywatnym. Największe gwiazdy w danych konkurencjach doskonale wiedzą, że zdobycie medalu na najważniejszej sportowej imprezie wiąże się nie tylko z prestiżem i sławą, ale także z wymiernymi korzyściami finansowymi – tak w postaci regulaminowych nagród, jak i kontraktów reklamowych. Dla porównania, uczestnicy pierwszych zimowych zmagań olimpijskich, które odbyły się w Chamonix między 25 stycznia i 5 lutego 1924 roku, w ogóle nawet… nie wiedzieli, że biorą udział w igrzyskach!

Przez ponad rok impreza funkcjonowała bowiem najpierw w świadomości społecznej jako Tydzień Sportów Zimowych. Dopiero w 1926 roku w Lizbonie (podczas 25. sesji Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego) uznano ją oficjalnie za pierwsze zimowe igrzyska w historii. Żeby było ciekawiej, medale dla najlepszych zaprezentowano… ostatniego dnia rywalizacji, tuż przed końcowym przemówieniem ówczesnego prezydenta MKOl-u – barona Pierre’a de Coubertina. Do tego czasu wielu zawodników zdążyło się już rozjechać z powrotem do domów i część krążków trafiła do prawowitych właścicieli za pośrednictwem kolegów z reprezentacji lub… pocztą. Oni i tak mogą mówić o szczęściu, bo zdecydowanie najdłużej na medal czekał niejaki Anders Haugen. Amerykański skoczek narciarski zajął trzecie miejsce, ale wskutek błędu w punktacji nie został nagrodzony. Pechowy zawodnik długo protestował aż wreszcie pomyłka została naprawiona… po 50 latach. Na specjalnej ceremonii w Oslo, liczącemu już wtedy 83 lata Amerykaninowi norweskiego pochodzenia, upragniony krążek wręczyła córka skoczka, który pierwotnie w Chamonix wywalczył brąz.

Do zmagań w Chamonix stanęło 258 zawodników (w tym 11 kobiet) z 16 krajów. Spoza Europy na starcie zameldowali się jedynie przedstawiciele wspomnianych już Stanów Zjednoczonych oraz Kanady. W doborowym gronie znalazło się również ośmiu sportowców z Polski (w tym jedna kobieta). Udział biało-czerwonych w historycznej imprezie u podnóży Mont Blanc naznaczony był jednak całym szeregiem przygód. Dość powiedzieć, że początkowo reprezentacja Polski w ogóle nie widniała na oficjalnej liście państw zgłoszonych do rywalizacji. Wszystko przez to, że działacze PKOl-u nie dotrzymali wymogów terminowych związanych z zapewnieniem odpowiedniego zakwaterowania dla członków ekipy. Po zmasowanej krytyce ze strony opinii publicznej konieczne formalności załatwiono dopiero na początku stycznia 1924 roku (na kilkanaście dni przed startem imprezy!). Jakby kłopotów było mało, kibice nad Wisłą byli jeszcze świadkami sporu wewnątrz Polskiego Związku Narciarskiego, który dotyczył składu kadry. I dopiero interwencja organów rządowych na najwyższym szczeblu przyczyniła się do wyjaśnienia nieporozumień.

We wspomnieniach nielicznej polskiej grupy trudno doszukiwać się opisów ceremonii otwarcia. Powód jest jednak bardzo prosty – biało-czerwoni na uroczystą inaugurację zawodów… po prostu nie dotarli na czas. Pod nieobecność sportowców narodową flagę na tradycyjnej defiladzie niósł dziennikarz i publicysta Kazimierz Smogorzewski, który akurat był już na miejscu i dostał od organizatorów zgodę na reprezentowanie polskiej kadry. Sportowo, nie było wcale dużo lepiej. Najlepszy wynik osiągnął panczenista Leon Jucewicz, który po poprawieniu czterech rekordów kraju w wieloboju został sklasyfikowany na 8. miejscu. Byłoby pewnie jeszcze lepiej, gdyby zawodnik przed startem mógł liczyć na odpoczynek i porządną rozgrzewkę. Na miejsce zawodów dotarł jednak „na styk” pociągiem po treningach w Estonii. Wśród narciarzy najlepiej spisał się Andrzej Krzeptowski, który w kombinacji norweskiej (znanej wówczas jako „klasyczna”) był 19. Co ciekawe, największa w owym czasie skocznia w Polsce umożliwiała skoki na odległość około 30 metrów, podczas gdy w Chamonix zwycięzcy lądowali już tuż przed 50. metrem.

Ogólną klasyfikację medalową podczas zimowych igrzysk w 1924 roku wygrali Norwegowie przed Finami – na 16 konkurencji obie skandynawskie nacje wywalczyły po 4 tytuły mistrzowskie. Po dwa złote medale wygrali Austriacy i Szwajcarzy, a po jednym Amerykanie, Brytyjczycy, Szwedzi oraz Kanadyjczycy. Ci ostatni triumfowali w rywalizacji hokeistów, ale napisać, że ich sukces był bezapelacyjny byłoby „lekkim” niedopowiedzeniem. W pierwszych trzech meczach zawodnicy spod znaku klonowego liścia zdobyli 85 bramek i nie stracili ani jednej! A cały turniej zakończyli z bilansem 122-3. I bynajmniej nie byli to zawodowcy z profesjonalnej ligi działającej już wtedy w Kanadzie, a drużyna oparta na amatorach ekipy Toronto Granite. No cóż, kolejni rywale kanadyjskich hokeistów musieli czuć się podobnie jak Szczepan Witkowski, ostatni sklasyfikowany uczestnik biegu narciarskiego na 50 kilometrów, który na metę przybył… ponad dwie i pół godziny po zwycięzcy (najlepszy czas wyniósł wówczas 3 godziny i 44 minuty). Na usprawiedliwienie Polaka można jedynie dodać, że w naszym kraju nigdy nie przeprowadzono wcześniej biegu na tak długim dystansie…

Warto również przypomnieć choćby olimpijski debiut bobslejów (odbyły się wówczas wyścigi czwórek). Można śmiało rzecz, że była to inauguracja w iście ekspresowym stylu, bo światowa federacja tego sportu powołana dopiero zaledwie rok przed igrzyskami, a oficjalne przepisy ustanowiono ledwie na kilka dni przed planowaną walką o medale. Na starcie stanęło ostatecznie raptem dziewięć załóg, z czego trzy i tak nie ukończyły rywalizacji. Jeszcze łatwiej o miejsce na podium było w turnieju curlingowym, gdzie… wszystkie cztery ekipy dostały medale. Żeby było ciekawiej, podwójny zestaw srebrnych krążków trafił do… dwóch zespołów Szwecji. Na tym zresztą kurioza dotyczące curlingu wcale się nie kończą. Bo czy ktoś jest sobie obecnie w stanie wyobrazić zawodnika, który rywalizuje w barwach jednego kraju, by za chwilę pomagać innej reprezentacji? A tak właśnie było z Brytyjczykiem D.G. Astley’em, który najpierw przyczynił się do zdobycia mistrzostwa przez rodaków, a następnie wzmocnił Szwecję I w starciu z Francuzami. Po czym, jak gdyby nigdy nic, wrócił szczęśliwy do Anglii z dwoma medalami wywalczonymi dla dwóch różnych państw w jednych zawodach! W świetle powyższych faktów trudno się dziwić, że curling jako oficjalna dyscyplina do kalendarza olimpijskiego wróciła później dopiero w 1998 roku w Nagano.

Jak z dumą podkreślali organizatorzy zawodów we Francji, liczba osób, które zapłaciły za możliwość oglądania w akcji olimpijczyków, przekroczyła 10 tysięcy (dokładnie było ich 10 004). Choć z dzisiejszej perspektywy wydaje się to nieprawdopodobne, wypada też zaznaczyć, że w Chamonix, obecnej mekce narciarzy, nie rozegrano jeszcze żadnej z konkurencji narciarstwa alpejskiego. Pierwsze z nich pojawiły się w programie dopiero w 1936 roku (w międzyczasie – w 1928 roku – zadebiutował skeleton). Jak zatem widać, przez 90 lat w zimowym sporcie zmieniło się bardzo dużo. Choć… nie wszystko. Bo podobnie jak wtedy w hokeju na lodzie karty w Soczi znowu mają rozdawać Kanadyjczycy. Tak przynajmniej wynika z notowań firmy bukmacherskiej Fortuna. Sidney Crosby i spółka są faworytami turnieju z udziałem 12 najlepszych obecnie ekip świata ? za każdą postawioną na nich złotówkę, w przypadku ewentualnej wygranej Kanady będzie można otrzymać 3,1 zł. Nieco tylko, ale jednak niżej stoją akcje Rosjan (kurs 3,2-1), Szwedów (5,5-1) i Amerykanów (8-1). Czyżby zatem szykował nam się swoisty ?powrót do przeszłości??

źródło: inf. prasowa Arskom Group

 fot. http://www.ski-i.com/blog/annecy-2018-olympic-paralympic-games/


pubsport.pl
Pubsport.pl
Pubsport.pl - wiadomości sportowe i publicystyka. Zapowiedzi i podsumowania meczów piłki nożnej, tenisa, sportów zespołowych oraz zimowych. Relacje na żywo! Wpadnij pogadać o sporcie!
http://www.pubsport.pl/