Dziś są twoje urodziny!

Nastał wreszcie ten dzień – pierwsze urodziny Pubsport.pl. Cieszę się, że dotrwaliśmy do tego dnia, mamy dobre humory, w sobotę sprawiliśmy sobie prezent w postaci nowego image’u. Wszystkim autorom i czytelnikom życzę, by za rok nasze humory, w sprawach strony i nie tylko, były jeszcze lepsze niż dziś. Poniżej moje krótkie wspomnienie tego roku. Dowiecie się m.in. jaki związek ma pubsport.pl z dużym amerykańskim serwisem społeczno-politycznym. 

3 października 2010 roku, w słoneczną niedzielę wstałem koło 10 i stwierdziłem, że muszę coś zrobić. Był to dzień moich  22. urodzin. Jak każdego dnia robiłem sobie przegląd internetu. Swoją drogą ciężko mi sobie teraz wyobrazić jak można to było robić, nie mając możliwości wejścia na www.pubsport.pl. Dziwne czasy… No ale do rzeczy, przeczytałem wówczas artykuł o pewnej dziennikarce ze Stanów, która zaczynając od małego bloga, rozwija imperium medialne. Wszedłem na huffingtonpost.com, rozejrzałem się i jakby ktoś mnie kopnął w głowę, zamiast gwiazdek nad głową zobaczyłem jednak zapaloną żarówkę i w duchu poczułem się jak Ferdek Kiepski mówiący swoje nieśmiertelne „hehe kurde, mam pomysła!”  Jak widzicie, powstanie strony to była starannie zaplanowana, przygotowywana przez wiele miesięcy akcja. 

Szybko oceniłem koszty takiego przedsięwzięcia, stwierdziłem, że nie mam tyle i poszedłem spać. Żarówka jednakże jakoś nie chciała zgasnąć, no to szukałem dalej. Zdecydowanym ułatwieniem był fakt, że byłem kompletnie zielony w sprawach robienia stron. Wchodząc na fora, przez kilka godzin naczytałem się tyle, że rozbolała mnie głowa, chociaż świętowanie jubileuszu „dwudziestodwulecia” Damiana zaplanowane było dopiero na wieczór. Założyłem wtedy bloga na wordpressie, o nazwie identycznej, jaką mamy teraz. Miało być to tymczasowe rozwiązanie, do czasu rejestracji własnej domeny. Podobno tamte cuś z wordpress.com dało się łatwo na taką domenę przenieść. Po chwili namysłu zostawiłem jednak ten pomysł, bo to dołożyłoby mnie, „wykwalifikowanemu webmasterowi” kolejny kłopot natury informatycznej. A wyglądało to wtedy tak:

Na wykupienie adresu i hostingu trzeba było jednak poczekać parę dni do wypłaty, w międzyczasie zacząłem rozglądać się za ludźmi i tutaj zaczęliście się pojawiać, Wy, moi drodzy współpracownicy. Wstyd się przyznać, ale nie wiem kogo zwerbowałem jako pierwszego. Najpierw na stornie napisał użytkownik „Arsiu”, którego niestety od wielu miesięcy w „Pubie” nie widziano. Wówczas też udało się zawiązać współpracę z Michałem Trelą i Krystianem Nowakiem. Byli też Norbert Szamota i Łukasz Iwanek i to tę czwórkę można chyba uznać za pierwszych autorów. Co mnie wtedy zdziwiło? Fakt, że tak entuzjastycznie podchodziliście do moich maili i pomysłów, mam nadzieję, że nie żałujecie :). Spotkałem się tylko z jednostkowymi przypadkami odmowy. Ale nie o tym dziś mowa…

Siódmego października domena www.pubsport.pl była już wykupiona i jakimś cudem podpięta do serwera (nie pytajcie jak to zrobiłem, bo sam nie wiem, nie daj Bóg jeszcze raz to robić). Nadawanie rozpoczęliśmy dzień potem, od mojego krótkiego przywitania i wrzucenia tekstu sprzed kilku dni stworzonego na moje „Barwy Sportu”. Tak to wyglądało chwilę po uruchomieniu domeny:

Potem to już jakoś poszło. Jedni odchodzili inni przychodzili, cieszę się, że w trudnym okresie zwątpienia, jaki pojawił się mniej więcej po pół roku nie zwialiście stąd wszyscy, zostawiając mnie samego. Wracając do mojej opowieści, trzeba było szybko wgrać jakiś możliwy szablon, jako, że kiepsko się znałem na tych sprawach – stanęło na takim:

Wyglądał jak wyglądał, ale przynajmniej mogliśmy robić to co najbardziej lubimy – „gadać o sporcie”. Było w tamtym czasie kilka fajnych historii. Jak kradzież tekstu, której się przez przypadek dopuściłem, czy przypadek Jacka Gmocha. Dzięki screenom z ławki Panathinaikosu, prowadzonego tymczasowo przez pana Jacka, pierwszy raz w historii odwiedziło nas wówczas ponad tysiąc osób w jeden dzień.

9 grudnia wgrałem nowy motyw, znacie go dobrze, można powiedzieć że do znudzenia. Idealny nie był, ale dawał pewne poczucie rozwoju. Dla przypomnienia (screen z pierwszego dnia):

W grudniu zaczęły się też relacje na żywo, pierwsza, ze skoków w Lillehammer bodajże, odbyła się w stylu klasycznym – trzeba było odświeżać co minutę… ręcznie. Dacie wiarę? Była to jednak dobra szkoła szybkiego pisania. Potem przeniosłem się do blipa, działało dobrze podczas pierwszej relacji z meczu szczypiornistów Niemcy – Polska, potem zaczęło publikować komentarze z godzinnym opóźnieniem, co nie mogło mi przypaść do gustu. W tym miejscu „dziękówka” dla mojego brata, który wówczas dał mi namiary na Coveritlive.

Chciałbym wszystkim, którzy dołożyli swoją cegiełkę do rozwoju strony serdecznie podziękować, nie wymienię wszystkich z nazwiska, bo jest was za dużo. Szczególne podziękowania należą się natomiast Krzysztofowi Sędzickiem i Pawłowi Szymańskiemu, za to, że chętnie piszą „na żywo” szczególne wtedy gdy relację po prostu wypada zrobić, a Damian w tym czasie zamiast pracować idzie się bawić :). Dzięki.

Wypada zakończyć tradycyjnym, polskim, wigilijno-sylwestrowym „oby ten rok był lepszy od poprzedniego” 🙂

Bonus: czasem, dla potrzeb naszego konta na fb, bawiłem się w tropiciela internetowej głupoty. Oto najlepszy owoc tamtych poszukiwań, śmiać się czy płakać?


pubsport.pl
Damian Ślusarczyk
29 lat, wychowany pod Kielcami, mieszka w Manchesterze, PubSport.pl z małymi przerwami ogarnia od 8 lat. Stale udowadnia, że jest w stanie znaleźć "coś" ciekawego w każdej dyscyplinie sportu. Obserwuj mnie na Twitterze
http://www.pubsport.pl/