Ekstraklasa: Jaga leci coraz wyżej, Cracovia ląduje

W piątek Jagiellonia Białystok potwierdziła rosnącą formę i rozbiła Widzew, Cracovia natomiast pokazała, że do ekstraklasy nadaje się jak Maryla Rodowicz do filmu erotycznego. Zapraszam na podsumowanie piątkowych spotkań.

Jagiellonia Białystok – Widzew Łódź 4:1 (2:1)

Spokojnie możemy określić Widzew mianem ligowych statystów. Jak stanęli w 21. kolejce, tak pewnie będą stać do końca sezonu. No może z małymi przerwami na podrapanie się po tyłkach i kichnięcie (czyt. derby z ŁKS-em i mecz z Legią). Bardzo ciężko będzie sztabowi szkoleniowemu tej drużyny wzbudzić w piłkarzach specjalną ambicję. Jeden z przedsezonowych kandydatów do spadku ma 32 punkty i jest spokojny o utrzymanie. Dziś w Białymstoku drużyna Mroczkowskiego była tłem dla rozpędzającej się Jagiellonii.

Dużą rolę w tym odegrały czerwone kartki dla Abbesa i Dudu (po obu faulach dyktowano rzuty karne). Nic jednak nie dzieje się przypadkiem – obaj wyrzuceni z boiska piłkarze na taki los sobie zasłużyli. Dali się wkręcić w ziemię szybkim pomocnikom Jagiellonii (Makuszewskiemu i Kupiszowi), więc musieli chwytać się brzytwy.

Ozdobą meczu była kapitalna bramka Makuszewskiego na 4:1. Większy wpływ na przebieg meczu miała jednak jego przebojowa akcja z 21. minuty. Pojedynek biegowy z Abbesem wyglądał trochę jak wyścig Marcina Urbasia z Mauricem Greenem.

Gracze Widzewa w jednym byli dziś lepsi – w okazywaniu frustracji – Maciej Mielcarz dostał 4. żółtą kartkę w sezonie za kopnięcie piłki po tym jak z karnego pokonał go Frankowski. Tym samym załatwił szansę debiutu w ekstraklasie Michałowi Pytkowskiemu. Gratulujemy. Zresztą – Dudu, gdyby nie porywczość pewnie uniknąłby wcześniejszego zejścia. Pierwszą żółtą kartkę dostał za nawrzucanie liniowemu.

Cracovia Kraków – Górnik Zabrze 1:3 (0:2)

Ilekroć zaczyna się mecz na stadionie przy Kałuży, to zastanawiam się jak można słuchać hymnu w wykonaniu Maćka Maleńczuka, dopingu paru tysięcy ludzi i potem zagrać taką padakę jak Cracovia. Przecież to jest po prostu niepojęte. Ta melodia, ci fani, mają taki power, że nawet słabi piłkarze w końcu by coś w takiej scenerii ugrali. Wygląda jednak na to, że Cracovia piłkarzy ma nie słabych, lecz bezgranicznie beznadziejnych.

Tydzień temu piłkarze Śląska Wrocław podniecali się trzema golami zdobytymi przeciw tej drużynie w 45 minut. Dziś Górnik Zabrze, będący w przeciętnej dyspozycji, przyjechał do Krakowa, pobiegał trochę koło Radka Cierzniaka i prowadził do przerwy 2:0. Najpierw trafił Kwiek, piłka wrzucona z autu(!) minęła czterech obrońców gospodarzy i spadła mu pod nogi na 5 metrze przed bramką. Nawet jakby nie chciał, to by strzelił. Drugi gol to już czysty kabaret. Radomski podaje do Cierzniaka, ten zamiast walnąć od razu przed siebie, to biegł sobie za piłką spokojnie, jakby zapraszając nadbiegającego Zielińskiego. Gdy ten już nadbiegł, to wtedy Radek kopnął w jego nogę, a że metr za plecami była bramka…

Swoją drogą w 45. minut bramkarz Pasów był przy piłce częściej niż napastnik Van der Biezen. Obrońcy podawali do niego z taką konsekwencją, jakby to był Messi. Tyle, że nawet Messi czasem się myli, no to pomylił się i Cierzniak. A że metr za plecami była bramka…

Koło 40 minuty zatkało Michała Zielińskiego, bynajmniej nie po tym jak zapatrzył się na brawurową grę gospodarzy. Wówczas jednak Arkadiusz Radomski błyskawicznie udzielił mu pomocy i napastnik Górnika po chwili mógł zdobyć opisanego wyżej gola. Ta pomoc od Radomskiego to była najbardziej błyskotliwa akcja Cracovii w pierwszej połowie.

 Po zmianie stron zryw gospodarzy. Właściwie to gospodarza – Marcina Budzińskiego, który przeprowadził 3 przyzwoite akcje środkiem, wypracował nawet szansę na gola kontaktowego. Po profesorsku zmarnował ją jednak Bartłomiej Grzelak. W 60. minucie Zieliński w fajny sposób pokonał Cierzniaka w sytuacji sam na sam i po stadionie niosło się gromkie:

„Pierwsza liga! Cracovia! Pierwsza liga” oraz „jeszcze jeden, jeszcze jeden” –  oczywiście w wykonaniu krakowskich kibiców.

W 74. minucie Van der Biezen strzelił gola honorowego, jakby mało było tych upokorzeń dla Pasów, prawdopodobnie ze spalonego. Od tego momentu gospodarze zaczęli grać lepiej i mogli, a w zasadzie powinni zdobyć też gola kontaktowego.

Teraz uratować Cracovię może już tylko Komisja Licencyjna PZPN, ale jej też trzeba pomóc i zająć chociaż przedostatnie miejsce. Realne?

Kontakty Świra za piątkowe mecze:

** 2 Kontakty:

Maciej Makuszewski (Jagiellonia Białystok) Przeżywa chyba najlepsze dni w swoim życiu. Dziś najpierw „naciął” Abbesa na czerwoną kartkę i karnego, potem fenomenalnym strzałem pokonał Mielcarza. Warto odnotować, że na tę chwilę (piątek 22.30) Makuszewski jest liderem w rankingu „Kontaktów Świra” (5 pkt).

* 1 Konktakt:

Tomasz Kupisz (Jagiellonia Białystok) Druga połowa należała do niego – pokazał szybkość, przebojowość i załatwił drużynie karnego i czerwoną kartkę dla Dudu.

Tomasz Bandrowski (Jagiellonia Białystok) odbiór, odbiór, odbiór, odbiór, odbiór i tak przez całe 90 minut.

Michał Zieliński (Górnik Zabrze) Strzelił dwa gole. Kontakt tylko, jeden bo Cracovii strzela się łatwiej niż w programie „Turbokozak”

Michał Pazdan (Górnik Zabrze) Tym razem wystąpił jako defensywny pomocnik i wywiązał się ze swoich zdań nader przyzwoicie.



pubsport.pl
Pubsport.pl
Pubsport.pl - wiadomości sportowe i publicystyka. Zapowiedzi i podsumowania meczów piłki nożnej, tenisa, sportów zespołowych oraz zimowych. Relacje na żywo! Wpadnij pogadać o sporcie!
http://www.pubsport.pl/