Ekstraklasa: Lechia na fali, kolejny hit stał się kitem

W pierwszym meczu 24. kolejki T-Mobile Ekstraklasy GKS Bełchatów przegrał u siebie z Lechią Gdańsk 1:3 (0:1) . Legia Warszawa zremisowała natomiast w Krakowie z Wisłą Kraków 0:0, w meczu obfitującym w czerwone kartki. 

GKS Bełchatów – Lechia Gdańsk 1:3 (0:1)

0:1 Traore 41′ 0:2 Madera 48′ 1:2 Żewłakow 61′ 1:3 Grzelczak 75′
czerwona kartka: Wilusz 66′

O pierwszej połowie tego spotkania zapomnieć jak najszybciej chcieliby wszyscy, a najwyżej na tej liście są kibice, telewidzowie i Łukasz Sapela. Bramkarz, który jeszcze niedawno uchodził za jednego z lepszych w lidze, miał przed przerwą stuprocentową skuteczność. Wpuścił jedyny strzał jaki poleciał w światło bramki, autorem gola był Razack Traore.

Tuż po przerwie drugiego gola dla gości zdobył Sebastian Madera, na uwagę w tej akcji zasłużyło świetne zgranie Traore. Może wreszcie ten zawodnik zacznie prezentować się na miarę swoich dużych możliwości. Taki obrót spraw trochę obudził gospodarzy. Trochę, bo tak na prawdę gola zdobyli przypadkowego – po rzucie rożnym i możliwym zagraniu ręką Wilusza – do siatki trafił Marcin Żewłakow.

W 66. minucie kolorytu nudnawemu widowisku postanowił dodać Paweł Gil, który wyrzucił z boiska Wilusza, za rzekome uderzenie rywala łokciem. Zdaje się, że arbiter przesadził z tak surową karą, tak jak przesadził z aktorstwem Paweł Nowak, szturchnięty przez obrońcę GKS-u.

Kwadrans przed końcem Traore potwierdził status najlepszego na boisku – jego kapitalne podanie na bramkę zamienił Piotr Grzelczak. Chwilę potem gospodarze mogli znów złapać kontakt, ale piłka uderzona głową przez Żewłakowa, zamiast w bramce, wylądowała na poprzeczce.

Przełamanie Lechii, jak na złość polskim mediom, przyszło w dniu, w którym te szeroko rozpisywały się o fatalnym  bilansie Pawła Janasa w tym klubie. Tymczasem były selekcjoner reprezentacji zagrał dziś va banque, zostawił w Gdańsku trzech piłkarzy, w tym najlepszego – bramkarza Pawłowskiego i wreszcie zdobył trzy punkty.

Mecz ten może okazać się klasycznym killerem dla ŁKS-u i Cracovii. Obecnie Lechia jest 14. w tabeli i ma przewagę 6 punktów nad następnym ŁKS-em i jeszcze jeden punkt więcej od Pasów. Jeżeli nie stanie się cud i ligowi słabeusze nie wygrają swoich spotkań w ramach 24. kolejki – „walkę o spadek” możemy uznać za prawie rozstrzygniętą – dżokera w rękach będzie mieć już tylko Komisja Licencyjna PZPN, dlatego powinniśmy być świadkami morderczego wyścigu o przedostatnią lokatę, która może dać utrzymanie przy zielonym stoliku. Podobno kłopot z licencją może mieć aż 6 zespołów.

GKS: Sapela -Modelski, Szmatiuk (35′ Popek), Lacić, Wilusz, Baran, Wróbel, Wacławczyk, Bożok (59′ Dawid Nowak), Kosowski – Buzała (46′ Żewłakow)

Lechia: Małkowski, Janicki, Madera, Bąk, Wilk, Traore, Bajić, Hajrapetjan, Kosecki (91′ Deleu), Paweł Nowak (79′ Machaj), Grzelczak(83′ Dawidowski)

Wisła Kraków – Legia Warszawa 0:0 (0:0)

żółta/czerwona kartka: Janusz Gol (50′), Jędrzejczyk (82′)

To już pomału staje się tradycją tej ligi – mecze zapowiadane jako szlagiery okazują się niewypałami, do tego często odbywają się na skandalicznej murawie i nie przyciągają kompletu na trybuny. Tak też było dziś w Krakowie. W pierwszej połowie około 20 minut przyszło nam czekać na klarowną okazję bramkową. Zmarnował ją Chavez, który przestrzelił z bliskiej odległości. W 34. minucie odpwiedziała Legia, ale w doskonałej sytuacji Radović został zatrzymany przez Pareikę.

Po przerwie Janusz Gol przypomniał sobie motto swojego trenera: „żeby liga była ciekawsza” i dostał słuszną żółtą kartkę, a że była to już druga, to Wisła dostała do ręki poważny argument by wygrać mecz. Tyle, że kartka to nie jest gol gratis. Gospodarze przeważali, ale, nic z tego nie wynikało. Najbliżej gola był Małecki w 74.minucie, ale oczywiście huknął wysoko nad bramką.

Przewaga jednego gracza to za mało? No to zdejmiemy drugiego pomyślał sędzia Stefański. Drugą żółtą kartkę dostał Jędrzejczyk, a na trybuny poleciał też Skorża. Sędziowanie w dzisiejszych meczach było skandaliczne.

Nie wyróżniam nikogo za ten mecz, bo od takich piłkarzy powinno wymagać się więcej niż od przeciętnego Grzelczaka. W tym „szlagierze” łatwiej było by mi przyznać jakieś karne punkty… Małecki – dno, Melikson – beznadzieja, Ljuboja – tradycyjnie, Novo – brak słów.

Wisła: Pareiko – Chavez, Czekaj, Jovanović, Nunez, Wilk, Brud (60′ Iliev), Melikson, Garguła (72′ Irsak), Małecki (77’Biton), Genkow

Legia: Kuciak – Żewłakow, Choto, Jędrzejczyk, Wawrzyniak, Vrdoljak, Gol, Wolski (85′ Kucharczyk), Radović, Ljuboja (94′ Kiełbowicz), Novo (57′ Rzeźniczak)

Kontakty Świra za piątkowe mecze:

** 2 Kontakty:

Razack Traore (Lechia Gdańsk) – Dwie asysty i bramka, to występ niemal kompletny. Na uwagę zasługuje przede wszystkim przytomne zgranie do Madery przy drugim golu.

* 1 Kontakt:

Piotr Grzelczak (Lechia Gdańsk) – Wreszcie się coś ruszyło – trochę poszarpał, poprzepychał z obrońcami i najważniejsze – trafił do bramki.
Rafał Janicki (Lechia Gdańsk) – poprawny występ bocznego obrońcy Lechii, szczególnie w pierwszej połowie miał sporo roboty, gdy GKS bardzo długo utrzymywał się przy piłce i miał inicjatywę.
Marcin Żewłakow (GKS Bełchatów) – zagrał tylko w drugiej połowie, ale zdążył zdobyć gola oraz trafić w poprzeczkę, w niełatwej sytuacji. Wyniku drużyny to nie zmienia, ale Marcin zasłużył na jeden Kontakt.


pubsport.pl
Damian Ślusarczyk

29 lat, wychowany pod Kielcami, mieszka w Manchesterze, PubSport.pl z małymi przerwami ogarnia od 8 lat. Stale udowadnia, że jest w stanie znaleźć „coś” ciekawego w każdej dyscyplinie sportu.
Obserwuj mnie na Twitterze

http://www.pubsport.pl/