Bez szans?!?

Brazylia 2014

Ostatni tydzień z reprezentacją Polski wprowadził nas w w podłe nastroje. Reakcja na potyczki z Ukrainą i San Marino musi wywodzić się ze zbioru zamkniętego między ironicznym śmiechem i krańcowym załamaniem. Sytuacja taka jest na rękę mediom, które mają się z kogo nabijać, jednocześnie odbierając piłkarzom szanse awansu na MŚ. I właśnie to ostatnie zdanie wymaga krótkiego sprostowania. 

Owszem, po wtopie z Ukraińcami ciężko być optymistą i liczyć na odrodzenie w kolejnych grach, a tego wymaga nasze obecne położenie. Można natomiast, a nawet trzeba spojrzeć na tabelę analitycznie. Zostawiając na boku sprawy czysto piłkarskie i fundamentalne pytanie o to czy ta drużyna jest w stanie wygrać jakikolwiek poważny mecz, musimy zauważyć, że przegraliśmy dopiero pierwszy raz. Na dodatek nie z którąś z drużyn, które musimy gonić, lecz z rywalem ciągle pozostającym za naszymi plecami.

Tymczasem u nas dominuje przeświadczenie, że eliminacje się skończyły, można zwalniać trenera i budować ekipę na następne eliminacje. Tradycja zakorzeniona u nas niemal tak mocno jak wielkanocne święcenie jaj. Bardzo ładnie rozprawił się z nią Michał Trela. Teoretycznie tracimy sześć punktów do Czarnogóry, w praktyce różnica jest mniejsza. Wystarczy z tabeli odliczyć wyniki meczów rozegranych z San Marino – wbrew temu co niektórzy sądzą – te spotkania nie mają żadnego znaczenia, gdyż nie ma możliwości, by ktokolwiek stracił w nich jakikolwiek punkt. To jak skracanie ułamków. Rezultaty autsajdera grupy rozmywają obraz, gdyż Anglia i Czarnogóra grały z nim już po 2 razy, Polska tylko raz, a Ukraina w ogóle.

Popatrzmy zatem na rzeczywistą tabelę:

1. Ukraina 8 (5)
2. Czarnogóra 8 (4)
3. Anglia 6 (4)
4. POLSKA 5 (4)
5. Mołdawia 1 (4)

Polska zajmuje obecnie czwarte miejsce, ale straty są doprawdy minimalne – do odrobienia w jednym meczu. W nawiasie mamy liczbę zaliczonych meczów. Ukraina która prowadzi, ma o jeden więcej od reszty stawki. Serio ktoś trzeźwo myślący radzi położyć na eliminacjach przysłowiową lachę?

Spójrzmy na terminarz po „przesiewie”.

7 czerwca 2013: Mołdawia – Polska
7 czerwca 2013: Czarnogóra – Ukraina

6 września 2013: Polska – Czarnogóra
6 września 2013: Anglia – Mołdawia

10 września 2013: Ukraina – Anglia

11 października 2013: Anglia – Czarnogóra
11 października 2013: Ukraina – Polska

15 października 2013: Anglia – Polska
15 października 2013: Czarnogóra – Mołdawia

Jeżeli zdołalibysmy wygrać dwa najbliższe mecze, to 6 września będziemy w najgorszym wypadku na drugim miejscu w tabeli. Wówczas do październikowego „finału” przystąpimy z uprzywilejowanej pozycji i wszystko będzie w naszych nogach.

Fakty są takie, że awans leży na boisku i żadna z liczących na niego czterech drużyn jeszcze go nie przegrała. Dlatego póki nie poniesiemy kolejnej porażki, mówienie o straconych szansach to opowiadanie bajek. Także panowie piłkarze – podwijamy rękawy, spinamy pośladki, podciągamy spodenki i walczymy dalej!


pubsport.pl
Damian Ślusarczyk
29 lat, wychowany pod Kielcami, mieszka w Manchesterze, PubSport.pl z małymi przerwami ogarnia od 8 lat. Stale udowadnia, że jest w stanie znaleźć "coś" ciekawego w każdej dyscyplinie sportu. Obserwuj mnie na Twitterze
http://www.pubsport.pl/