Euro 2012: Anglia – Szwecja [podsumowanie]

W szalonym meczu grupy D, Anglia pokonała Szwecję 3:2.

Pierwsza połowa meczu toczona była na niezłej szybkości, ale niestety brakowało sytuacji podbramkowych. Jedną z nielicznych, w 22. minucie na bramkę zamienił Andy Carroll i Anglia prowadziła 1:0. Szwedzi niczym nie zagrażali angielskiej bramce i po 45. minutach byli jedną nogą poza finałami.

Wszystko zmieniło się w pierwszym kwadransie drugiej połowy. Dwa stałe fragmenty gry sprawiły, że gracze Trzech Koron wyszli na sensacyjne prowadzenie. Oba gole zdobył weteran Olaf Mellberg – pierwszego, wykorzystując zamieszanie po zablokowanym uderzeniu z „wolnego” Zlatana Ibrahimovica, drugiego po świetnej główce po centrze z rzutu wolnego w bocznym sektorze boiska.

Taki obrót spraw nie załamał Anglików, którzy wyrównali po 5 minutach. W 64 minucie, wprowadzony 180 sekund wcześniej Teo Walcott nadał piłce dziwną rotację i z 16 metrów kompletnie zaskoczył Isakssona. Szwedzi znów spróbowali przejąć inicjatywę, ale w 78. minucie nadziali się na kapitalną akcję rywali. Walcott przedarł się prawą stroną, wrzucił piłkę przed bramkę, a tam świetnym strzałem piętą bramkarza pokonał Welbeck.

Wynik do końca spotkania nie uległ już zmianie, mimo rozpaczliwych ataków Szwedów. W doliczonym czasie gry na 4:2 mógł podwyższyć za to Gerrard, ale jego woleja kapitalnie obronił bramkarz Trzech Koron.

Szwecja nie ma już szans na awans, Anglia jest obecnie wiceliderem grupy i ma punkt więcej od Ukrainy, z którą zagra w ostatniej kolejce.


pubsport.pl
Bartosz Śliwicki
Uczeń gimnazjum, mieszkaniec Sompolna, fanatyk sportu. Lubi futbol w najwyższym wydaniu, ale nie gardzi biegami i skokami w zimę. Często ślęczy nad tenisem, namiętnie śledzi poczynania Radwańskiej i Janowicza. Pseudo-erudyta, nieokrzesany humanista, ministrant, ironista, leń i naczelny krytyk wszystkiego. Gustujący w refleksyjnych filmach oraz Depeche Mode. Żarliwy entuzjasta reportaży i Jerzego Pilcha.