Euro 2012: Hiszpania – Francja [podsumowanie]

Trzecim półfinalistą Mistrzostw Europy w piłce nożnej rozgrywanych w Polsce i na Ukrainie została reprezentacja Hiszpanii. Obrońcy tytułu pokonali Francję 2:0 po dwóch trafieniach Xabiego Alonso, w tym jednym z rzutu karnego.

Patrząc na składy przed spotkaniem można było wyobrazić sobie, jak będzie wyglądało to spotkanie. Laurent Blanc ustawił swój zespół mocno defensywnie. Teoretycznie było 4-5-1, ale skrzydłowi pomocnicy często pełnili rolę kolejnych obrońców. Z drugiej strony, trener Vicente del Bosque zdecydował się na 4-3-3, choć nie wystawił żadnego nominalnego napastnika.

Od początku na Donbass Arenie w Doniecku działo się niewiele. Przez pierwszy kwadrans wybredny kibic spojrzał na teleodbiornik dwa razy. Po ośmiu minutach na uderzenie z prawie 40 metrów zdecydował się Xabi Alonso, lecz Hugo Lloris spokojnie interweniował. Chwilę później francuski bramkarz złapał groźne dośrodkowanie z prawej strony autorstwa Xaviego.

W 19. minucie Hiszpanie objęli prowadzenie. Iniesta wypuścił na lewym skrzydle Jordiego Albę, który sprintem dobiegł prawie do linii końcowej. Zdołał jednak dośrodkować do wbiegającego i niekrytego Xabiego Alonso, a ten strzałem głową wpakował piłkę do siatki Trójkolorowych. Zatem plan selekcjonera reprezentacji Francji, aby jak najdłużej pozostać „z zerem z tyłu” dość szybko legł w gruzach.

Minutę później podwyższyć próbował Xavi, ale jego strzał poszybował wysoko nad poprzeczką. Jedyna odpowiedź, na jaką stać było Les Bleus, to bardzo niedokładna centra Mathieu Debuchy’ego.

Pod koniec 30. minuty w polu karnym odważnie poczynał sobie Iniesta, jednak jego strzał zablokował Yohan Cabaye. Chwilę potem najlepszą okazję w I połowie mieli Francuzi. Był to ich jedyny strzał celny w tym meczu. Wspominany Cabaye wykonywał rzut wolny z około 30 metrów i trafiłby w lewe okienko bramki Casillasa, gdyby kapitan reprezentacji Hiszpanii nie pokusił się o dobrą interwencję.

Im bliżej było przerwy, tym częściej do futbolówki dochodzili podopieczni Laurenta Blanca, lecz nic z tego specjalnie nie wynikało. Ich ataki kończyły się głównie na niezamkniętych dośrodkowaniach.

Zanim skończyła się pierwsza połowa, Hiszpanie mieli jeszcze jedną sytuację. Iniesta podał do Fabregasa, ten odegrał mu ponad obrońcami, ale Don Andres tylko nabił piłkę na rzut rożny. Z tego właśnie stałego fragmentu idealną piłkę na głowę dostał niepilnowany Gerard Pique, ale nie trafił w światło bramki.

Na drugą połowę Francuzi wyszli już trochę bardziej zmotywowani, ale nieznacznie. Najbliżej zdobycia bramki w tej części meczu byli w 60. minucie, kiedy Ribery zagrywał na głowę Debuchy’ego, a ten strzelił nad poprzeczką bramki Ikera Casillasa. Dwie minuty po tej akcji dobrą interwencją popisał się Hugo Lloris, który uprzedził wychodzącego na czystą pozycję Cesca Fabregasa.

Chwilę potem zarówno jeden trener, jak i drugi dokonał dwóch zmian. W zespole francuskim pojawili się Nasri i Menez, a w hiszpańskim Torres i Pedro. Ta wlaśnie dwójka mogła zapracować na drugą bramkę dla swojej reprezentacji. Po dryblingu na lewym skrzydle gracz Barcelony chciał wysunąć piłkę  napastnikowi Chelsea będącemu  kilka metrów od bramki, ale podanie zostało w porę przecięte przez wracającego Laurenta Koscielnego. Ripostować próbował kilkadziesiąt sekund później Frank Ribery, ale z jego strzałem z ostrego kąta bez problemu poradził sobie Casillas. Warto zaznaczyć, że piłkarz Bayernu Monachium był najbardziej pracowitym spośród swojego zespołu podczas tego ćwierćfinału.

Później nastąpiła przerwa w strzałach i walka  w środku boiska. Gdy wydawało się, że nic ciekawego już się nie wydarzy, w 90. minucie Anthony Reveillere sfaulował w polu karnym Pedro i arbiter podyktował rzut karny. Na bramkę zamienił go Xabi Alonso uderzając w lewy róg bramki Hugo Llorisa. Kapitan reprezentacji Francji rzucił się kompletnie w drugą stronę. W tej chwili było już jasne, że Hiszpanie znajdą się w półfinale i zmierzą się z Portugalią, a Francuzi pojadą do domu.

Patrząc na całe spotkanie Francuzi nie mieli wiele do powiedzenia, przypominali chłopców do bicia. Były fragmenty, kiedy próbowali postraszyć Mistrzów Europy, lecz niespecjalnie im to wychodziło dzisiejszego wieczoru. La Roja, z kolei,  choć mieli dość wyraźną przewagę w posiadaniu piłki, stwarzali więcej sytuacji, to strzelili tylko jedną bramkę z gry. Jednakże nie można zaprzeczyć, że znaleźli się w najlepszej czwórce zasłużenie.


pubsport.pl
Krzysztof Sędzicki
Uczeń I LO w Łodzi. Już jako przedszkolak oglądałem transmisje sportowe w telewizji. Kilka lat pograłem w koszykówkę, ale nie spodobała mi się i już pod koniec gimnazjum przerzuciłem się na amatorską odmianę siatkówki i skoku wzwyż. Pasjonuję się wieloma dyscyplinami, przede wszystkim piłką nożną, siatkówką, formułą 1 i skokami narciarskimi. Czasami lubię też pooglądać inne sporty, np. koszykówkę, biathlon, tenisa, snookera, darta... Nie ma tygodnia, żebym czegoś nie obejrzał! Tak, uznawaj mnie za sportowego maniaka! Dobrze mi z tym! W przyszłości chciałbym zostać dziennikarzem - komentatorem sportowym. Póki co, próbuję swoich sił na kilku frontach - na blogu (sedzik.blox.pl), tele-sport.pl, TakSięGra TV i właśnie tu, na Pubsport.pl, gdzie piszę artykuły, felietony, relacje i robię kilka rzeczy, których nie widać gołym okiem, gdzieś tam "za kulisami".
http://sedzik.blox.pl