Ewelina Sieczka: „Wierzę, że dostaną szansę te, które naprawdę na nią zasługują”

W piątkowe popołudnie siatkarki Beef Master Budowlanych Łódź rozpoczęły przygotowania do nowego sezonu Orlen Ligi. W pierwszych zajęciach wzięło udział 11 zawodniczek. Pod nieobecność Sanji Popović, jednej z największych bohaterek okienka transferowego, uwagę obserwatorów przyciągała inna nowo pozyskana siatkarka, Ewelina Sieczka.

Była przyjmująca Impelu Wrocław na trening przyjechała prosto z urlopu. Nie zdążyła zatem jeszcze oswoić się z Łodzią, ale zobaczyła, jak ciężko się po niej aktualnie poruszać. – Nie mam na razie pierwszych wrażeń jeśli chodzi o miasto, bo pędziłam jak szalona na trening. Pogubiłam się na drodze do Atlas Areny, jeździłam w kółko i nie mogłam trafić. Zatem już pierwszego dnia wszyscy na mnie czekali (śmiech). Czasu na zwiedzanie Łodzi jeszcze nie było, wszystko jeszcze przede mną.

Jednak popularna „Sieka” już miała okazję kilka razy grać w Atlas Arenie, głównie w rozgrywkach klubowych. – To piękna hala, myślę że jeden z lepszych obiektów w Polsce. Tylko się cieszyć że mam przyjemność i okazję trenować na takiej hali. Dla mnie nie ma znaczenia jej wielkość. Rozegrałam już tu kilka spotkań i zawsze dobrze mi się grało. Wszystko jest na wysokim poziomie.

Już na pierwszych zajęciach trener Adam Grabowski pokazał, że przed drużyną są naprawdę ciężkie treningi. – Można powiedzieć, iż zaczęłyśmy z grubej rury – powiedziała z uśmiechem Sieczka – Pierwszy trening jest jeszcze na takiej sporej euforii. Podejrzewam, że dwa kolejne dni będą dużo cięższe i wtedy dopiero odczujemy pierwsze zakwasy. Oczywiście człowiek się zawsze gdzieś rusza i stara przygotować, ale tego się nie oszuka. W ubiegłym sezonie pochodząca z Sosnowca przyjmująca borykała się z kontuzjami, lecz zapewnia, że teraz jest wszystko w porządku. – Jak najbardziej jestem już zdrowa. Pierwszy raz od dawna miałam tak długą przerwę, bo w tym sezonie nie gram w kadrze. Zobaczymy, jak się odnajdę w takim systemie, gdzie zaczynam przygotowania w klubie od samego początku. Miałam okazję konkretnie odpocząć, praktycznie mogłam sobie pozwolić na miesiąc rozluźnienia. Później odbyłam indywidualne ćwiczenia i teraz już wchodzę normalnie w treningi.

Na razie ciężko wskazać faworytki do pierwszej szóstki Beef Master Budowlanych w nowym sezonie. Zawodniczki czekać będzie także wewnętrzna walka o miejsce w składzie. Zawodniczka jednak się tym nie zraża, a nawet cieszy. – To fajnie, bo napędza cały zespół i wszyscy chcą walczyć. Wierzę w to, że trener Grabowski będzie dawał szansę tym dziewczynom, które naprawdę na to zasługują, a nie będą o tym decydować nazwisko lub inne względy. Najważniejsze jest to, by na boisko wybiegały najlepsze dziewczyny. Ewelina Sieczka stawia dobro drużyny nad własnymi celami. – Moim osobistym celem jest przede wszystkim odbudować się i z powrotem zacząć grać. Dla mnie spełnieniem będzie jeśli będę dawać z siebie wszystko, a w danym momencie okażę się słabsza od koleżanki na tej samej pozycji, to będę czuła się dobrze, bo będę miała świadomość, iż grają faktycznie te najlepsze.

W Łodzi wszyscy mają świadomość, iż wszystkie oczy skierowane będą przede wszystkim na Sanję Popović. Wiedzą o tym także jej nowe koleżanki z zespołu. – Sanja jest, nie ma co ukrywać, wysokiej klasy zawodniczką – mówi Sieczka. – Na pewno pod tym kątem była przymierzana do zespołu. Myślę, że jest na tyle świadomą zawodniczką, że faktycznie ten ciężar gry w ataku będzie w stanie udźwignąć. Nie miałam jeszcze okazji jej poznać, ale z tego, co słyszałam, jest to bardzo pozytywna dziewczyna.

Nowa przyjmująca łódzkiej druzyny ma szansę stać się ulubienicą miejscowej publiczności. Na swojej stronie na facebooku ma blisko 2000 fanów i zapowiada, że nie zapomni o nich. – Wszystko zaczynam po kolei. Na facebooku też coś ruszę, trzeba się zameldować. Najpierw jednak muszę się fizycznie odnaleźć i generować wszystkie siły na zajęciach, ale na pewno postaram się coś tam wrzucać z Łodzi – nowego miejsca. Fajnie że moja strona cieszy się powodzeniem. Bardzo mi jest miło z tego powodu.

Na koniec zawodniczka podkreśliła rolę kibiców i ich dopingu w Atlas Arenie. – Oczekujemy także wsparcia od nich. Ze względu na gabaryty tej hali czasami pewnie ich doping będzie się rozmywać, lecz mamy świadomość, iż gramy nie tylko dla siebie, czy drużyny ale i także dla kibiców. Chcemy im dawać radość z wygranych. Mam nadzieję, że razem będziemy przeżywać dobre chwile oraz te złe, których oczywiście oby było jak najmniej.

/fot. facebook/


pubsport.pl
Krzysztof Sędzicki
Uczeń I LO w Łodzi. Już jako przedszkolak oglądałem transmisje sportowe w telewizji. Kilka lat pograłem w koszykówkę, ale nie spodobała mi się i już pod koniec gimnazjum przerzuciłem się na amatorską odmianę siatkówki i skoku wzwyż. Pasjonuję się wieloma dyscyplinami, przede wszystkim piłką nożną, siatkówką, formułą 1 i skokami narciarskimi. Czasami lubię też pooglądać inne sporty, np. koszykówkę, biathlon, tenisa, snookera, darta... Nie ma tygodnia, żebym czegoś nie obejrzał! Tak, uznawaj mnie za sportowego maniaka! Dobrze mi z tym! W przyszłości chciałbym zostać dziennikarzem - komentatorem sportowym. Póki co, próbuję swoich sił na kilku frontach - na blogu (sedzik.blox.pl), tele-sport.pl, TakSięGra TV i właśnie tu, na Pubsport.pl, gdzie piszę artykuły, felietony, relacje i robię kilka rzeczy, których nie widać gołym okiem, gdzieś tam "za kulisami".
http://sedzik.blox.pl