F1 na przełomie sezonów: (Lotus) Renault

To był fatalny sezon dla teamu Lotus Renault. Początek był bardzo obiecujący – dwa podia w dwóch pierwszych wyścigach. Potem było już tylko gorzej.

Wyniki byłego już zespołu Roberta Kubicy pokazują, dlaczego nie warto prorokować przed sezonem lub nawet po dwóch-trzech pierwszych wyścigach. Zawsze ta karuzela musi się rozkręcić zanim będzie można prognozować, co kto w danym roku będzie mógł. Teraz już wiesz, dlaczego jestem bardzo ostrożny w przewidywaniach.

Nie jestem w stanie wskazać przyczyny, dlaczego tak potoczyły się losy francuskiej ekipy. Prawdopodobnie to ten sam powód, co BMW Sauber w 2009, czyli nienajlepsze auto. Do tego doszła średnia dyspozycja kierowców i dlatego z tej mieszanki wyszła substancja o nazwie: 73 punkty w klasyfikacji konstruktorów.

Jedynym kierowcą, który przejechał w barwach tej stajni cały rok, to Vitaliy Petrov. Rosjanin w pierwszej połowie sezonu prezentował się w miarę przyzwoicie. Jednak co się później stało – nie wiadomo. Zamiast skomentować, przytoczę liczby: w pierwszych siedmiu wyścigach Rosjanin zgromadził 31 punktów. Później zdobył ich ledwie sześć.

Za Kubicę jeździło dwóch kierowców. Do 11. eliminacji (GP Węgier) Polaka zastępował jego były kolega z BMW, Nick Heidfeld. Był minimalnie lepszy od Rakiety z Wyborga, lecz Eric Boullier prawdopodobnie liczył, że Niemiec da z siebie więcej. Przyznam szczerze, że na miejscu właściciela zespołu prędzej zwolniłbym Petrova, ale wówczas musiałbym się liczyć z tym, że pozbawiłbym team znacznych dochodów.

Od GP Belgii z numerem 9 jeździł Bruno Senna. Jednak zaczął prezentować się tak, jak wszyscy, którzy prowadzili w 2011 roku czarno-złote bolidy, tj. od początku błysk, a potem coraz gorzej. Siostrzeniec wielkiego Ayrtona nie może być zadowolony ze swojej postawy w przekroju całego (choć w jego przypadku niecałej polowy) sezonu.

Nowy sezon zespół rozpocznie z nową nazwą (teraz już będziemy go nazywać Lotus) i z dwoma nowymi kierowcami – Kimim Raikonenem oraz Romain’em Grosjean. Znów nie chcę niczego przepowiadać, bo nie jestem w stanie powiedzieć, jak będą spisywać się kierowcy (zwłaszcza Fin po dwuletniej przygodzie w rajdach samochodowych), ani samochód, ani konkurencja.

Jest szansa na lepszy występ niż w minonym roku, bo od początku okresu przygotowawczego pracują kierowcy, którzy docelowo przejadą cały sezon. Mogą więc auto ustawić nieco „pod siebie”. Ale jaki będzie efekt przekonamy się w Australii, gdy sezon się rozkręci.


pubsport.pl
Krzysztof Sędzicki
Uczeń I LO w Łodzi. Już jako przedszkolak oglądałem transmisje sportowe w telewizji. Kilka lat pograłem w koszykówkę, ale nie spodobała mi się i już pod koniec gimnazjum przerzuciłem się na amatorską odmianę siatkówki i skoku wzwyż. Pasjonuję się wieloma dyscyplinami, przede wszystkim piłką nożną, siatkówką, formułą 1 i skokami narciarskimi. Czasami lubię też pooglądać inne sporty, np. koszykówkę, biathlon, tenisa, snookera, darta... Nie ma tygodnia, żebym czegoś nie obejrzał! Tak, uznawaj mnie za sportowego maniaka! Dobrze mi z tym! W przyszłości chciałbym zostać dziennikarzem - komentatorem sportowym. Póki co, próbuję swoich sił na kilku frontach - na blogu (sedzik.blox.pl), tele-sport.pl, TakSięGra TV i właśnie tu, na Pubsport.pl, gdzie piszę artykuły, felietony, relacje i robię kilka rzeczy, których nie widać gołym okiem, gdzieś tam "za kulisami".
http://sedzik.blox.pl