F1 na przełomie sezonów: Red Bull

Rok 2011 był kolejnym niesamowicie udanym dla austriackiego zespołu. Śmiem nawet twierdzić, że ubiegły sezon można ogłosić najlepszym w historii zespołu.

Mistrzostwo konstruktorów, 18 wygranych kwalifikacji, 13 wyścigów, obaj kierowcy na podium indywidualnej klasyfikacji… oto osiągnięcia stajni spod czerwonego byka. Kolejny raz Adrian Newey zaprojektował fantastyczny bolid, który pozwalał obu kierowcom zajmować najwyższe lokaty. Ten rok należał absolutnie do nich.

Sebastian Vettel był zdecydowanie główną postacią. Tym razem znacznie przyćmił Marka Webbera. Niemiec strasznie dużo czasu przejechał na pierwszym miejscu. Do kapitalnego auta dołożył swój niesamowity talent i dlatego obronę tytułu MŚ zapewnił sobie w teorii w połowie sezonu, a w praktyce już w Japonii. Jego antyfani mówią, że to tylko i wyłącznie zasługa samochodu. Jako przykład przytaczają chociażby GP Kanady, gdzie wystarczyło, by przycisnął go trochę Jenson Button i już Niemiec począł się denerwować, popełnił błąd i stracił pozycję lidera na 4 kilometry przed metą.

Nawet jeśli nie umiał wygrać w Niemczech, Wielkiej Brytanii, czy Walencji, to i tak osiągnął naprawdę wiele. Poza tym, musiał sam sobie narzucać tempo, na pozycji lidera, żeby nie dać się dogonić rywalom. Dla mnie osobiście zasłużył na końcowy tryumf, bo jako jeden z bardzo nielicznych trzymał wysoką formę przez calutki sezon. Inni miewali momenty krytyczne.

Mark Webber, któremu kibicowałem najbardziej pod nieobecność Roberta, w tym sezonie także prezentował się dobrze, ale nie świetnie, czy fantastycznie. O nim też można powiedzieć, że prezentował się równo – najczęściej zajmował pozycję trzecią lub czwartą. Na koniec sezonu odniósł zwycięstwo, które pozwoliło mu stanąć na podium klasyfikacji kierowców. Nieważne, czy to był team order, czy nie, Australijczyk pojechał znakomity wyścig na Interlagos. Pod koniec wykręcił kilka najszybszych okrążeń na dowód tego, że zwycięstwo nie było efektem przepuszczenia przez kolegę z zespołu, a dobrego występu samego Webbera.

Zastanawiam się, czy Mark może zaliczyć ten sezon do udanych. Niby mistrzostwo konstruktorów, podium MŚ, ale jego partner z zespołu dysponujący takim samym samochodem był ciągle od niego lepszy. Czasem słyszy się, że ma odejść z Formuły 1 nie tylko z tego powodu, ale przecież nadal osiągał rezultaty, których większość stawki mogła mu tylko pozazdrościć. Oto przykład, jak apetyt rośnie w miarę jedzenia…

Co będzie dalej? Pewnie Adrian Newey znów wymyśli genialny bolid, który będzie wzorem dla innych zespołów. W 2011 roku jego ważnym atutem była także niezawodność – tylko po razie kierowcy, którzy go prowadzili, nie dojechali do mety. Osobiście po cichu liczę na co najmniej równorzędną walkę Vettela z Webberem, bo dominacja Niemca w kolejnym sezonie byłaby już nudna. Poza tym, sami wiecie, jak bardzo dobrze życzę Australijczykowi. Niech ma jeszcze radość z rywalizacji!

PS. Jeśli podoba Ci się mój blogPrawie jak w studio, to możesz na niego zagłosować w konkursie na Bloga Roku 2011. SMS o treści H00658 należy wysłać pod nr 7122. Koszt to 1.23 zł. Szczegóły pod tym linkiem.


pubsport.pl
Krzysztof Sędzicki
Uczeń I LO w Łodzi. Już jako przedszkolak oglądałem transmisje sportowe w telewizji. Kilka lat pograłem w koszykówkę, ale nie spodobała mi się i już pod koniec gimnazjum przerzuciłem się na amatorską odmianę siatkówki i skoku wzwyż. Pasjonuję się wieloma dyscyplinami, przede wszystkim piłką nożną, siatkówką, formułą 1 i skokami narciarskimi. Czasami lubię też pooglądać inne sporty, np. koszykówkę, biathlon, tenisa, snookera, darta... Nie ma tygodnia, żebym czegoś nie obejrzał! Tak, uznawaj mnie za sportowego maniaka! Dobrze mi z tym! W przyszłości chciałbym zostać dziennikarzem - komentatorem sportowym. Póki co, próbuję swoich sił na kilku frontach - na blogu (sedzik.blox.pl), tele-sport.pl, TakSięGra TV i właśnie tu, na Pubsport.pl, gdzie piszę artykuły, felietony, relacje i robię kilka rzeczy, których nie widać gołym okiem, gdzieś tam "za kulisami".
http://sedzik.blox.pl