F1 na przełomie sezonów: Sauber i Williams

W przedostatniej części cyklu piszę o dwóch teamach, które powinny jak najszybciej zapomnieć o sezonie 2011 i myśleć, co by tu zdziałać, żeby takie występy się nie powtórzyły.

Frank Williams i Patrick Head musieli przełknąć gorzką pigułkę patrząc na postawę kierowców w ich zespole. Mają problem z pieniędzmi, a co za tym idzie, nie mogą rozwijać swoich samochodów. Stąd te fatalne wyniki zarówno wielce doświadczonego i nie mniej utalentowanego Rubensa Barrichello, jak i debiutanta Pastora Maldonado.

Brazylijczyk nie mógł pokazać wszystkiego, co najlepsze, gdyż zwyczajnie nie miał ku temu możliwości. To, że nadal jest świetny wskazują wyniki sprzed dwóch lat w Brawn GP. Teraz trafił do zespołu z ogromnymi tradycjami, ale niestety w złym momencie. Zamiast walczyć o podia wyścigów walczył o fotel w 2012 roku. Do lipca był jego pewien, a później niestety coraz mniej, aż w końcu go stracił.

Zapunktował jedynie w Monako i Kanadzie. Dodatkowo tylko po dwa oczka. Szefostwo teamu widocznie doszło do wniosku, że rekordzista w ilości startów w wyścigach będzie w stanie wykrzesać więcej z siebie niż z auta. Przeliczyło się i pożegnało z Rubensem w sposób niegodny samego zawodnika. Wicemistrz Świata z lat 2002 i 2004 zapowiada, że jeszcze wróci do F1, a tymczasem testuje bolidy w serii IndyCar. Zyskał moją sympatię i liczę, iż zobaczymy w akcji w Formule 1.

Od 2012 roku zamiast Rubensa zobaczymy Bruno Sennę. Nazwisko również bardzo wielkie w F1, ale imię i umiejętności jeszcze nie takie. „Siostrzeniec” już pokazał, że ma talent. Później to niestety jakoś w sobie stłumił. Oby ponownie pokazał za kierownicą nowego samochodu w najbliższym sezonie wszystko, co najlepsze. Oczywiście łącznie ze znakomitymi genami.

Pastor Maldonado nie miał szalonego debiutu. Mistrz serii GP2 2010 zaczął przyzwoicie, w pewnym momencie mógł się pochwalić, że trzykrotnie startował z pola w pierwszej dziesiątce na przestrzeni pięciu wyścigów (Hiszpania, Monako i Wielka Brytania), ale to by było na tyle. No i jeszcze zdobył jeden jedyny punkcik w Belgii. Krótko mówiąc bez rewelacji. Oby tylko w nadchodzącym sezonie częściej dojeżdżał do mety.

Z kolei Sauber wypadł nieco lepiej od Williamsa, ale daleko tym wynikom od oczekiwań. Prym miał wieść Kamui Kobayashi, a uczyć się i sprawiać niespodzianki Sergio Perez. Choć Peter Sauber nie jest zadowolony z postawy swoich kierowców w ubiegłym roku, to nie zrobił żadnych zmian kadrowych, więc Japończyk wraz z Meksykaninem będą się ścigać w barwach szwajcarskiej stajni przynajmniej jeszcze przez rok.

Kobayashi do wakacji prezentował się w stylu japońskim, czyli jako-tako. Nie można mu było wiele zarzucić, bo punkty przywoził. Od Belgii aż do Indii włącznie nie zdobył za to niczego. Co takiego się stało – nie wiadomo.

Jego kolega z Meksyku, nawiasem mówiąc Wicemistrz GP2 z 2010 roku, hmm… przynajmniej się starał. Przekonał się, co to znaczy jazda na granicy ryzyka w Księstwie Monako. Ale ogólnie rzecz ujmując, jak na debiutanta, to nie było źle – poniżej 14. miejsca spadał rzadko kiedy. Kiedy jednak zsumowało się dorobki i jego i Japończyka, nie wyglądało to tak wesoło, bo tu liczą się punkty…

Czy dojdzie do poprawy wyników Williamsa i Saubera w 2012 roku? Szanse są – póki co, „na papierze” wygląda to nieźle. Lecz jak zwykle wszystko zostanie zweryfikowane przez tory, na których zagoszczą zawodnicy podczas weekendów z Formułą 1. Nie te pierwsze, te późniejsze rzecz jasna.


pubsport.pl
Krzysztof Sędzicki
Uczeń I LO w Łodzi. Już jako przedszkolak oglądałem transmisje sportowe w telewizji. Kilka lat pograłem w koszykówkę, ale nie spodobała mi się i już pod koniec gimnazjum przerzuciłem się na amatorską odmianę siatkówki i skoku wzwyż. Pasjonuję się wieloma dyscyplinami, przede wszystkim piłką nożną, siatkówką, formułą 1 i skokami narciarskimi. Czasami lubię też pooglądać inne sporty, np. koszykówkę, biathlon, tenisa, snookera, darta... Nie ma tygodnia, żebym czegoś nie obejrzał! Tak, uznawaj mnie za sportowego maniaka! Dobrze mi z tym! W przyszłości chciałbym zostać dziennikarzem - komentatorem sportowym. Póki co, próbuję swoich sił na kilku frontach - na blogu (sedzik.blox.pl), tele-sport.pl, TakSięGra TV i właśnie tu, na Pubsport.pl, gdzie piszę artykuły, felietony, relacje i robię kilka rzeczy, których nie widać gołym okiem, gdzieś tam "za kulisami".
http://sedzik.blox.pl