Falstart w Krakowie

Wisła Kraków rozczarowana kolejnym nieudanym szturmem na bramy Ligi Mistrzów, miała wzorem zeszłorocznego  Lecha pohulać w Lidze Europy. W swym debiucie w tychże rozgrywkach wyrżnęła jednak soczystego orła.

Porażkę na własnym boisku z teoretycznie najsłabszym rywalem w grupie niektórzy nazywają katastrofą i chyba słusznie, bo jeśli Wisła myślała/myśli o grze w pucharach na wiosnę to to, co wydarzyło się wczoraj należy określać tego typu słowami. Robert Maaskant całe wakacje poświęcił wyłącznie misji awansu do tych ważniejszych rozgrywek pod egidą UEFA. W Ekstraklasie grała Wisła B, co często kończyło się stratą punktów. Jednak jak wspomniałem na wstępie i co wszyscy wiedzą, do Champions League wejść się nie udało. I teraz Wisła stoi przed dylematem jeśli chodzi o klasyfikacje priorytetów na rundę jesienną. Krakowianie zmuszani są grać na dwóch frontach, z czego jeden nie jest tak dochodowy jak mogłaby być LM, a drugi obowiązkowy. W porównaniu do poznańskiego Lecha, który w podobnym położeniu znajdował się przed rokiem, Biała Gwiazda dysponuje niezwykle szeroką kadrą.  Teoretycznie więc, z występowaniem na dwóch scenach jednocześnie nie powinno być znów tak wielkiego problemu. Inna sprawa, że drużyna Maaskanta po prostu przeżywa kryzys i w najwyższej formie na pewno nie jest, mimo iż mecz z Kolejorzem przy Bułgarskiej mógł przywiać inne wnioski.

Wisła jest drużyną z niestabilną obroną, w której każde ogniwo ma swoje minusy, które niekiedy szczególnie dają o sobie znać. Widzieliśmy co Trickovski robił w Nikozji z Diazem, widzieliśmy różnicę w szybkości Utaki i Chaveza i to jakie problemy z wyprowadzeniem piłki od bramki, bądź wyekspediowaniem jej w obliczu większego zagrożenia ma cała formacja. Gdyby Radosław Sobolewski kilka razy nie wszedł w linie obronną w odpowiednim momencie to wynik spotkania mógłby być jeszcze bardziej druzgocący. Wiślacy wyszli na Odense z czterema obrońcami i dwoma defensywnymi pomocnikami, a mimo to stracili trzy bramki. To też daje do myślenia. Zdziwiło mnie, że Maaskant nie postawił na Wilka, bo to chłopak ambitny i z każdym tygodniem coraz lepszy. Gervasio Nunez zawalił pierwszą bramkę, ale więcej przechwytów od niego nie miał chyba nikt.  Co do aspektu gry w ofensywie to żal, iż mimo wszystko nie zagrał Małecki. Coś czuje, że z nim wyglądało by to lepiej. Kirm, który zagrał w jego miejsce rozegrał dobry mecz, strzelił bramkę, ale mógł to zrobić trzykrotnie. Główni kreatywni w talii holenderskiego szkoleniowca Wisły, czyli Ivica Iliev i Maor Melikson ze swoich zadań spisywali się nienajgorzej. Trzeba pamiętać o tym, że obaj bazują na mieszance szybkości z techniką, co na arenie europejskiej nie będzie robiło takiej różnicy jak w Ekstraklasie, bo najzwyczajniej w świecie jest za mało miejsca. Widać jednak było, że gdy jeden czy drugi się rozpędził to robiło się groźnie. I sprawa ostatnia jeśli chodzi o oceny samych zawodników i zasobów kadrowych klubu z Krakowa. Wisła nie ma napastnika na podbój Europy. Dudu Biton nie wytrzymał presji. Nie dał Wiśle tego co dawał Lechowi Rudniew rok temu. Ale i tak Maaskant nie ma innego napastnika. Cwetan Genkow nie strzelił bramki już tak długo, że sam nie pamiętam kiedy ostatnio trafił do siatki. Poza tym nabawił się ostatnio kontuzji.  Gdyby Biton wykorzystał sytuację na 2:1 to pewnie pisałbym tę notkę w zupełnie innym nastroju. Prezes Bogdan Basałaj zapowiada na styczeń kolejną ofensywę transferową. Na pewno taka jest potrzebna. Pytanie czy zimą będzie jeszcze co ratować.

Mecz zakończył się dwubramkowym, zasłużonym zwycięstwem Odense, ale trzeba powiedzieć, że nie był sprawą oczywistą. Wisła zaczęła mecz tak trochę nieudolnie, trochę nerwowo, odrobinę lekceważąc rywala. Została za to skarcona. Na początku drugiej odsłony widać było, że w szatni z ust Maaskanta padły ostre słowa. Wiślacy wręcz rzucili się na Duńczyków. Przyniosło to efekt bramkowy. Potem jeszcze przez jakieś dziesięć minut krakowianie dominowali i mieli przeciwnika na deskach. Wystarczyło tylko zadać cios. Wtedy gracze Odense nawet nie pomyśleliby, że można wrócić do domu z punktami. Tak się jednak nie stało, gospodarze nie wykorzystali krótkiego momentu swojej przewagi, panowania nad wydarzeniami boiskowymi  co zaowocowało efektem domina. Niewykorzystane okazje się zemściły, Odense strzeliło głupią bramkę, Wisła znów zaatakowała, a Odense dobiło. Szkoda. Niuanse zadecydowały, ze wynik brzmi 1:3, a nie 3:1. Co nie zmienia faktu, ze Wisła zawiodła i na porażkę zasłużyła.

Jeszcze jedno co mnie zabolało to ten przeraźliwy brak polskości. Jeden Sobolewski w pierwszym składzie. Budowa drużyny wielonarodowościowej ma swoje plusy i minusy. Gdy Wisła zdobywała mistrzostwo mówiliśmy tylko o tych pierwszych. Niestety tak to bywa, że kiedy każdy mówi w innym języku to gdy coś nie idzie uwidaczniają się minusy takiej sytuacji. Na pewno ciężej jest się zebrać wtedy do walki. Tym bardziej żałuje, że Maaskant nie postawił na Wilka i Małeckiego. Zawsze to coś. Przynajmniej mielibyśmy trzech zawodników na placu, którzy za Wisłę by się pokroili plastikowym nożem.  Obcokrajowcom ambicji nie odmawiam, ale żaden z nich nie gra przy Reymonta dłużej niż rok, więc wątpliwe żeby integrowali się z miastem i klubem tak jak kiedyś Mijailović i Cantoro. Mateusz Borek podczas transmisji użył sformułowania „Wieża Babel”. Ciekawe i jakże trafne porównanie jeśli chodzi o krakowską Wisłę. Oby tylko ci krakowscy robotnicy się dogadali i dokończyli budowę, bo jeśli to co jest runie to ciężko będzie na gruzach zbudować cokolwiek, bo każdy pójdzie w swoją stronę.

 


pubsport.pl
Krystian Nowak

Mam 16 lat. Miłością do piłki zaraziłem się podczas EURO 2004, które nauczyło mnie futbolu. Piłkarzem już raczej nie zostanę, choć szansa na to przez moment była. Chciałbym w przyszłości być dziennikarzem sportowym, bo wydaje mi się , że na sporcie, a szczególnie na piłce, znam się bardzo dobrze. Ponadto byłaby to chyba jedyna praca, którą wykonywałbym z przyjemnością. Od lipca 2010 roku swoimi spostrzeżeniami na temat piłkarskiego świata dziele się na moim blogu, gdzie serdecznie zapraszam:
http://prideoflondon.blox.pl/html

http://prideoflondon.blox.pl/html