Fantastyczny futbol. Jak z kosmosu

Wczorajszy finał Champions League, jeszcze bardziej utwierdził mnie w przekonaniu, że Barcelona to jedna z najlepszych drużyn wszech czasów.  Dla Manchesteru okazała się absolutnie nieosiągalna, a przecież to ,,Czerwone Diabły” były podobno jedną z nielicznych drużyn, które mogły pokonać ekipę z Katalonii.

Na początek, należą się ogromne brawa Pepowi Guardioli. Nie można mówić, że on jest słabym trenerem, a wygrywa dlatego, że Barcelona od czasów Cryuffa ma ten sam styl, to wszystko to zasługa słynnego Holendra, nawet Bakero wygrywałby, gdyby prowadził Barcelonę etc. Można w takim razie zapytać, dlaczego Rijkard i poprzedni trenerzy ,,Dumy Katalonii” tak seryjnie nie wygrywali. To Pep, potrafi dotrzeć do piłkarzy, zakodować im w głowach, że są lepsi i z każdym da się wygrać. Jego wielkim atutem jest kontakt z piłkarzami, kontakt zresztą bardzo pozytywny.

Oczywiście, największą zasługę w wygraniu LM odegrali piłkarze , bo to oni są gwiazdami, to my ich oglądamy, wychodzą na boisko, biegają najszybciej i najintensywniej jak umieją. W tej katalońskiej maszynce każdy z nich, w tym sukcesie odegrał sporą rolę. Wczoraj,  imponował każdy z graczy FCB biegających po boisku. Bardzo dobry mecz zagrał Abidal. Trzeba go wyróżnić. Po tym dramacie, który przeszedł, związanym z jego nowotworem wątroby, podniósł się i jeszcze zagrał pełne 90 minut w finale Champions League. Mimo iż nie jest kapitanem, to on wczoraj jako pierwszy podniósł puchar Ligi Mistrzów. Oddał mu tą przyjemność, Carles Puyol i na pewno za ten piękny gest należą mu się spore brawa. Znów zachwycił Messi, który został zresztą wybrany na zawodnika meczu. Strzelił bramkę, oprócz tego jak to zwykle bywa,  był aktywny, często rywali z Manchesteru mijał jak pachołki na treningu.

Właściwie to cały wczorajszy mecz, można porównać do treningu. Oczywiście, nie mówię tutaj o oprawie, ilości kibiców, oglądalności, zainteresowaniu, samej randze tego spotkania. Mówię o samej grze. W drugiej połowie Manchester nie było stać na żaden pojedynczy  zryw. Barca grała swoją  tiki takę, a piłkarze Manchesteru mogli tylko patrzeć jak piłkarze z Hiszpanii wymieniają kolejne podania. Zresztą już same liczby są dla MU bezlitosne. Barcelona oddała w tym meczu dziewiętnaście  strzałów, a MU tylko trzy, Barcelona oddała dwanaście strzałów celnych, MU tylko jeden i w końcu, Barcelona piłkę miała przez 63 procent czasu gry, co jest jednoznaczne z tym że MU piłkę miało przez 37 procent czasu gry – te liczby o czymś świadczą. Świadczą o sile ekipy z Katalonii, wielkiej sile, której wczoraj prawdopodobnie nie dało się przezwyciężyć.

Z jednej strony, na przeciwko drużyny sir Alexa Fergusona, stanęła wielka Barcelona, prawie, że nie do pokonania. Jednak, z drugiej strony, postawą ,,Czerwonych Diabłów”, jestem trochę rozczarowany. Albo mi się tak tylko wydawało, albo tak było naprawdę, ale jak dla mnie ostatnie dwadzieścia minut MU już sobie troszeczkę odpuściło. Może inaczej, brakowało entuzjazmu graczy angielskiej drużyny do wybicia się ponad drużynę, wzięcia gry na siebie, wzięcia odpowiedzialności. Brakowało mi jakiegoś zrywu, próby akcji indywidualnej, szybkiej kontry, może spróbowania jakiegoś strzału z dystansu. I nie można powiedzieć, że z Barceloną się tego nie dało zrobić, bo Manchesterowi wcale tak strasznie dużo do ekipy Guardioli nie brakuje, to nie jest starcie drużyny z A- klasy, z drużyną z Ekstraklasy.

Jednak, to co sie wczoraj stało, to się już nie odstanie i Manchester musi z tego finału wyciągnąć poważne wnioski. Z kolei Barcelona, na razie może się bawić i cieszyć.


pubsport.pl
Daniel Flak
Mam czternaście lat. Uwielbiam sport, a w szczególności piłkę nożną, w której zakochałem się oglądając w telewizji Mistrzostwa Świata w Niemczech. Od tego czasu regularnie trenuje i gram w klubie, obecnie w Rakowie Częstochowa. Oprócz tego, wielką przyjemność sprawia mi pisanie o futbolu. W przyszłości chciałbym zostać dziennikarzem sportowym. Prowadzę bloga, na którego serdecznie zapraszam: http://daniel99.blox.pl/html
http://daniel99.blox.pl