Faworytów trzech

Przed sezonem, za głównych faworytów do wygrania Premier League  uważałem trzy drużyny. Start sezonu potwierdził, że bardzo możliwe, że to właśnie te ekipy będą biły się o mistrzowską koronę. Wiadomo, że chodzi tu o trójkę: Chelsea, Manchester City i Manchester United.

Cała trójka początek sezonu ma bardzo udany. United mają ten początek wręcz imponujący.

Zacznijmy może od tych, co obecnie przewodzą w  tabeli. Czerwone Diabły zaczęły imponująco, z przytupem. Porozstawiali po kątach wszystkich, którzy stanęli im na drodze. Począwszy od spokojnej wygranej z West Bromwich (2:1), poprzez imponujące spotkania z Tottenhamem (3:0), Arsenalem (8:2) i Boltonem (5:0). W minioną niedzielę zwyciężyli także londyńską Chelsea(3:1). Manchester od początku sezonu preferuje futbol ładny dla oka, szybki. Futbol, który chce się oglądać. I – co cechuje tzw.”futbol na tak” –  podopieczni Fergusona nie wychodzą z założenia, że jak wygrywają już powiedzmy dwoma bramkami, to  nie atakują, tylko wciąż chcą strzelać i strzelają kolejne bramki. Wciąż atakują, często niemalże nieustannie. Troszeczkę inaczej było w ostatnim meczu z Chelsea, ale The Blues postawili bardzo ciężkie warunki, MU nie dominowało już tak jak, np. z Arsenalem, ale i tak londyńską ekipę zwyciężyli. O zasłudze Fergusona nie muszę chyba wspominać. W końcu zbudował w czerwonej części Manchesteru fantastyczny team, oparty na mieszance rutyny z doświadczeniem. Podopieczni sir Alexa są chyba największym faworytem do wygrania Premier League, ale nie tylko, bo sądzę, że mistrzowie Anglii na zwycięstwo w elitarnej Champions League też mają ochotę. Szerzej pisałem o Manchesterze kilka tygodni temu –  „Fantastyczni”.

Na razie ma drugiej pozycji plasuje się Manchester City. Drużyna, budowana przez arabskich szejków, a dokładniej  Abou Dhabi United Group. Minęły trzy lata, a na transfery przeznaczono około 400 mln funtów. Mancini zatem musiał opanować szatnię. Bo niektórych piłkarzy ma wyjątkowo niesfornych. Gdy ci zawodnicy, usiądą na ławce, raz czy drugi, mogą po prostu zacząć psuć atmosferę w szatni. A to również na niej buduje się potęgę piłkarską. Jednak na razie włoski menadżęr wydaje się mieć wszystko pod kontrolą. The Citizens również zaczęli od mocnego uderzenia. Wreszcie bramki zaczął strzelać Dżeko, mnóstwo goli zdążył już strzelić Aguero, kapitalnie po skrzydłach szarżuje Nasri, a David Silva jest świetnym reżyserem. Do tego solidna defensywa. Manchesterowi  nie wystarczy pierwsza czwórka, nie wystarczy podium, im do uczucia sytości potrzebne jest mistrzostwo i to najlepiej z pucharem Ligi Mistrzów w pakiecie. Tam sukcesy potrzebne są od zaraz.

MC zaczęło równie fantastycznie co United. Potknęło się dopiero w minionej kolejce, tylko remisując z Fulham. Moje odczucia są takie, że to był tylko wypadek przy pracy, chociaż kto wie? Może nadciąga coś poważniejszego……

Pozostała Chelsea. Chelsea, która po nie najlepszym, albo nawet mocno rozczarowującym minionym sezonie, ma w tej kampanii wrócić na szczyt, pod wodzą nowego, sporo młodszego i będącego ostatnio na topie przywódcy, Andre Villasa Boasa. Parę zmian w szatni Chelsea tego lata zaszło. Zapachniało trochę młodością. The Blues od początku sezonu wcale nie błyszczą. Potknęli się na inaugurację ze Stoke, potem odnieśli kilka zwycięstw  nie imponujących rozmiarów, a w minioną niedzielę ponieśli porażkę z MU. Jednak widać w grze Chelsea postęp. Czerwone Diabły miały naprawdę sporo problemu z groźną w ofensywie The Blues, podopieczni Boasa potrafili zepchnąć ludzi Fergusona do defensywy. Wynik 3:1 nie  zupełnie odzwierciedla wydarzenia boiskowe.  A gdyby Torres, w niedzielne popołudnie grający bardzo dobrze, wykorzystał sytuację sam na sam z bramką, a Chelsea miała by trochę więcej szczęścia, to wynik mógłby być zupełnie inny. Mówię, w grze londyńczyków widać postęp i sądzę, że Chelsea jak osiągnie tę szczytową formę, może być nie do zatrzymania, nawet przez MU. I to nie grając futbol twardy, defensywny, a grając przyjemnie dla oka, bowiem Villas Boas zdecydowanie preferuje futbol radosny

Sezon jeszcze długi i wiele może się zmienić, ale – jak już wspominałem – sądzę, że głównie  to te trzy ekipy będą biły się o zwycięstwo w Premier League.


pubsport.pl