Finał Henin-Clijsters? Tak, to możliwe!

Za nami losowanie drabinek wielkoszlemowego Australian Open. I zaczyna się gorący okres kombinowania, analizowania, przewidywania szans, typowania niespodzianek i wielkich sensacji. Kto ma największe szanse na tytuł? Kto okaże się czarnym koniem, a kto największym rozczarowaniem? Finał marzeń Henin – Clijsters jest możliwy! Przedstawiam moje prognozy turnieju kobiet.

Zacznijmy od wielkiego rozczarowania. Liderka rankingu Karolina Woźniacka po zmianie rakiety z Babolata na Yonex jest kompletnie zagubiona. Ale to tylko jedna z przyczyn. Dunka, która w pokazówce została rozbita przez Wierę Zwonariową, a w Sydney zagrała fatalny mecz z Dominiką Cibulkovą, jest po prostu bez formy i nie złapie jej w Melbourne. Jeżeli wypada słabo przed Wielkim Szlemie, to także w docelowej imprezie gra źle. Wylosowała trudną rywalkę Giselę Dulko (dla panów wymarzony mecz do oglądania). Jeżeli Dunka ją pokona to dalej może na nią czekać austriacki, ale niewytrzymujący presji talent Tamira Paszek, a w III rundzie może zagrać… z Dominiką Cibulkovą i to by było na tyle, bo dalej Karoliny, która w spotkaniu z Dominiką w Sydney zapomniała zabrać ze sobą głowy i nóg, nie widzę.

W tej samej ćwiartce co Karolina mamy triumfatorkę pierwszej wielkoszlemowej imprezy w sezonie z 2004 roku Justine Henin, która zrobiła bardzo dobre wrażenie w Pucharze Hopmana. Belgijka, zdobywczyni siedmiu wielkoszlemowych tytułów, która wróciła po półrocznej przerwie spowodowanej kontuzją łokcia, przed rokiem w swoim drugim starcie po powrocie doszła w Melbourne do finału przegrywając jedynie z Sereną Williams. W ćwiartce nie widzę dla niej zagrożenia. W I rundzie ciekawie zapowiadający się mecz Yaniny Wickmayer z Jarmilą Groth, obie są w dobrej formie na początku sezonu, ale każda z nich w starciu z Belgijką będzie bez szans. Justine, która rozpocznie od meczu z kwalifikantką, a dalej w III rundzie szlagier Henin – Kuzniecowa. Tyle, że Rosjanka, która w zeszłym roku po raz pierwszy od 2003 roku wypadła z Top 10 rankingu, ma najpierw utalentowaną Alison Riske, a potem natchnioną triumfem w Pucharze Hopmana Bethanie Mattek-Sands. Mamy tutaj jeszcze Francescę Schiavone, która na Justine może trafić w IV rundzie. Pamiętamy, że Włoszka pokonała Belgijkę na chwilę przed jej odejściem w 2008 roku w Dubaju, ale przegrała z nią siedem wcześniejszych spotkań. W ćwierćfinale zaś Belgijka może się spotkać z Marion Bartoli w rewanżu za nieszczęsny półfinał Wimbledonu 2007. Ale ja stawiam na ćwierćfinał Henin – Cibulková. W półfinale na Justine czekać może…

… Venus Williams, która w Melbourne nigdy tytułu nie zdobyła (jedyny finał 2003). Dla Amerykanki, zdobywczyni siedmiu wielkoszlemowych tytułów, będzie to pierwszy turniej od US Open 2010. Później pauzowała do końca sezonu z powodu kontuzji kolana. Venus podobnie jak jej siostra Serena, która w Melbourne nie będzie bronić tytułu, potrafi przygotować formę na wielkoszlemowy turniej bez gry. Wydaje mi się, że Amerykanka może osiągnąć dobry wynik, pod warunkiem że przebrnie I rundę. Tam czeka ją mecz z Sarą Errani, którą uważam za najbardziej niebezpieczną tenisistkę na początku imprezy wielkoszlemowej. Venus rozkręca się w trakcie trwania turnieju, więc może to dla niej być ciężka przeprawa. Potencjalna rywalka Williams w III rundzie to Andrea „dancing” Petković, finalistka z Brisbane, która wkrótce może namieszać w czołówce, bo możliwości ma ogromne. A jeśli nie Andrea to w IV rundzie klasyk z Marią Szarapową, do którego jednak dojść nie musi. Kaia Kanepi – Magdaléna Rybáriková (ciekawie zapowiadający się mecz I rundy) bądź inny talent z Niemiec Julia Goerges to potencjalne rywalki Maszy w III rundzie. Rosjanka, mistrzyni Australian Open 2008, rozpocznie od starcia z weteranką z Tajlandii Tamarine Tanasugarn, a dalej albo Virgini Razzano albo rodaczka Jelena Wiesnina, o której ostatnio głośno w związku z seks taśmą. Porażka Szarapowej z Grétą Arn w Auckland bardzo mnie zaniepokoiła. Ciągle zastanawiam się czy Masza jeszcze wróci na wyżyny światowego tenisa i coraz bardziej skłaniam się ku negatywnej odpowiedzi. Była liderka rankingu WTA po problemach z barkiem nie wróci do takiego serwowania jak kiedyś, a ona bez serwisu jest jak żołnierz bez karabinu. Bezbronna, choć na ostrzał się nie wystawia, ciągle walczy, ale zdobyć jeszcze jeden wielkoszlemowy tytuł będzie jej piekielnie ciężko. Charakter i olbrzymia determinacja oczywiście Marii pozostały, ale samą siłą woli sięgnąć po Wielkiego Szlema chyba się nie da. Moja para ćwierćfinałowa z II ćwiartki to Na Li (ubiegłoroczna półfinalistka) – Venus Williams. Chinka, która w piątek wygrała turniej w Sydney, rozpocznie od meczu ze Szwedką Sofią Arvidsson, potem zagra z Jewgienią Rodiną bądź Olivią Rogowską, a dalej zapewne z Aravane Reza? i o ćwierćfinał z Wiką Azarenką.

W III ćwiartce mamy Agnieszkę Radwańską, która rozpocznie od meczu z weteranką Kimiko Date-Krumm. Jak zawsze życzę Polce jak najlepiej, ale grając chyba za szybko po operacji może odpaść w I rundzie. Jej kolejne potencjalne rywalki to Sophie Ferguson i na tym etapie będąca już naprawdę poza zasięgiem krakowianki Alisa Klejbanowa. III runda i tak była by sukcesem. Właśnie Rosjankę typuję do miana czarnego konia. Półfinał w Sydney i fenomenalny, przegrany w tie breaku III seta mecz z Clijsters. Stać ją na awans do ćwierćfinału (rozpocznie od pojedynku z kwalifikanką, a potem pewnie zagra z Simoną Halep, zatrzymać może ją z IV rundzie Jelena Janković), w którym zmierzyła by się z… Kim. W I rundzie dojdzie do pojedynku dwóch byłych liderek rankingu: Belgijka zagra z Dinarą Safiną. Rosjanka, finalistka Australian Open 2009, może mówić o pechu, bo nawet z jej słabym rankingiem mogła wylosować dużo lepiej, a tak jest skazana na odstrzelenie i będzie to dla niej szósta porażka z rzędu. Potencjalna rywalka Kim w IV rundzie to Ana Ivanović, która jednak w Pucharze Hopmana doznała kontuzji i nikt nie wie w jakiej będzie formie. A Serbka w pierwszych rundach losowała nie najlepiej: najpierw Rosjanka Jekaterina Makarowa, a potem artystka doprowadzająca wiele tenisistek do rozpaczy ciągłym mieszaniem gry Patty Schnyder. W IV rundzie Clijsters, która w Melbourne w finale jedyny raz zagrała w 2004 roku, może też spotkać się z Nadią Pietrową, od której przed rokiem właśnie w Melbourne dostała największe lanie w karierze. Mojej opinii o szansach Belgijki nie zmienia nawet trauma, która ją dopadła w finale w Sydney (prowadziła 5:0 z Na Li w I secie, by przegrać w tie breaku, a II seta 3:6), bo ona potrafi szybko wrócić do równowagi. Po laniu w Melbourne w dalszej części sezonu 2010 grała przecież fantastyczny, niezwykle skuteczny tenis wygrywając m.in. US Open i Mistrzostwa WTA.

W IV ćwiartce na górze i dole mamy dwie finalistki Wielkiego Szlema: Samanthę Stosur (Roland Garros 2010) i Wierę Zwonariową (Wimbledon i US Open 2010). Rosjanka po rozbiciu w pokazówce Woźniackiej mocno rozczarowała w Sydney przegrywając z Flavią Pennettą przede wszystkim przez fatalny serwis. Australijce w Melbourne nigdy dobrze się nie grało. To jest taki typ jak Amé Mauresmo, Francuzka nie wytrzymywała presji na Roland Garros, a Sam nie radzi sobie z nią w swojej ojczyźnie. Z kim mogą przegrać Samantha i Wiera? Australijka w III rundzie z Petrą Kvitovą, świeżo upieczoną triumfatorką z Brisbane i ubiegłoroczną półfinalistką Wimbledonu. Chyba, że Czeszce psikusa sprawi wspomagana przez kibiców Sally Peers bądź później Olga Goworcowa lub Anna Czakwetadze (kolejny ciekawie zapowiadający się mecz I rundy). W późniejszej fazie Sam zaskoczyć mogą Flavia Pennetta i Shahar Pe’er. Wiera w II rundzie może zagrać z rewelacją ostatnich dni (półfinał w Sydney) Bojaną Jovanovski, a w IV rundzie zatrzymać ją może któraś z rodaczek Maria Kirilenko (w zeszłym roku w Melbourne Park osiągnęła swój pierwszy wielkoszlemowy ćwierćfinał) lub Anastazja Pawljuczenkowa. Tym razem pokieruję się sercem i postawię na ćwierćfinał Kvitová – Kirilenko.

Obecność w I i III ćwiartce Henin i Clijsters oznacza, że Belgijki mogą zagrać ze sobą dopiero w finale. W Melbourne walczyły ze sobą o tytuł w w 2004 roku, w sumie grały już ze sobą 25 razy (13-12 dla Clijsters) i życzył bym sobie, by stoczyły kolejną niezapomnianą, wywołującą białą gorączkę batalię. W półfinale jak wspomniałem Henin zapewne zagra z Venus, a Kim idąc wytyczonym przeze mnie torem spotka się z Kirilenko lub Kvitovą i stawiam na ulubienicę męskiej części widowni, czyli na Rosjankę.

Czuć już ogromny dreszczyk emocji, choć Aga Radwańska nie odegra ważniej roli, nie łudźmy się że coś zwojuje i nie bądźmy później wielce rozczarowania po jej wczesnym odpadnięciu. Mamy wiele bardzo interesujących par w I rundzie. Australian Open ma to do siebie, że dostarcza nam zawsze wielu niespodzianek. I w tym roku zwłaszcza w turnieju kobiet może nas czekać prawdziwe trzęsienie ziemi. Woźniacka i Zwonariowa, czyli czołowa dwójka Melbourne raczej nie podbiją, podobnie Francesca Schiavone, Jelena Janković i Wika Azarenka. Wymieniłem już połowę czołowej 10. Będzie się działo, a typerzy mają w czym wybierać. Lubiący typować niespodzianki nie powinni być rozczarowani!

Moje typy:

ćwierćfinał: Dominika Cibulková – Justine Henin, Na Li – Venus Williams, Kim Clijsters – Alisa Klejbanowa, Petra Kvitová – Maria Kirilenko

półfinał: Justine Henin – Venus Williams, Kim Clijsters – Maria Kirilenko

finał: Justine Henin – Kim Clijsters

SMS o treści H00018 (0 to cyfra zero) na numer 7122 (koszt 1,23 brutto). Oddaj swój głos na Sportową Publicystykę w konkursie Blog Roku 2010. Głosowanie rozpoczęło się 11 stycznia o godz. 15:00 i potrwa do 20 stycznia do godz. 12:00. Dziękuję.


pubsport.pl
Łukasz Iwanek
Lubartów, w 2009 roku ukończył studia na kierunku Ekonomia. Od 2009 roku pracuje w portalu SportoweFakty.pl, najczęściej cytowanym serwisie internetowym. Pisze tam o tenisie, ale interesuje się też piłką nożną i wieloma innymi dyscyplinami, jak lekkoatletyka, siatkówka, pływanie czy sporty zimowe. Od 2007 roku prowadzi bloga Sportowa Publicystyka.
http://sportowapublicystyka.blox.pl